Strony

wtorek, 11 grudnia 2012

Ochrona twarzy od SKINCODE

Witajcie!


Dzisiaj chciałam pokazać Wam krem, który dostałam do przetestowania za pośrednictwem portalu URODA I ZDROWIE. Pokazywałam Wam ten kremik już TUTAJ.
Krem zaczęłam stosować przed kuracją Matricium oraz w jej trakcie, codziennie rano i kilka razy wieczorem.

 Krem ochronny na dzień SPF 12

  (Protective Day Cream SPF 12)


Delikatny krem na dzień, intensywnie nawilża, zapobiega utracie wody, a także zabezpiecza przed promieniowaniem UV oraz przed działaniem szkodliwych czynników środowiska. Zawarta w nim skrobia ryżowa odżywia i koi cerę, hydrolit-5 działa silnie rewitalizująco. Wyciąg z aloesu dostarcza skórze cennych składników odżywczych i zapewnia pełną ochronę przed czynnikami zewnętrznymi.

50 ml I na dzień I 130 zł

Sposób użycia: Rano rozprowadzić na oczyszczonej skórze twarzy i szyi. Delikatnie wmasowywać kolistymi ruchami ku górze, aż do całkowitego wchłonięcia. Przy dłuższym przebywaniu na słońcu należy powtórzyć aplikację kremu. Unikać kontaktu z oczami. Wieczorem zastosować Krem Regenerujący na Noc z tej samej linii.

Składniki aktywne:     
    CM - Glucan - leczy cerę wrażliwą, wzmacnia naturalne mechanizmy obronne skóry, działa antyrodnikowo
    Ekstrakt z aloesu - dogłębnie nawilża, dotlenia tkanki
    Skrobia ryżowa - nawilża, koi
    Hydrolit-5 - utrzymuje optymalny poziom nawilżenia

Rodzaj cery:  normalna, sucha
Innowacyjna formuła:  Nie zawiera konserwantów, barwników, zapachów, substancji pochodzenia zwierzęcego. Testowana dermatologicznie.
Skład:

To tyle od producenta :)

Ja otrzymałam do testów próbkę 25 ml ( 1/2 pełnowymiarowego opakowania) w tubce.
 

Krem był zabezpieczony, miałem pewność, że nikt tam wcześniej nie zaglądał :)



Prawdę mówiąc zdziwiłam się gdy dostałam ten krem, ponieważ na portalu urodaizdrowie.pl zgłaszałam się do testów innego kremu tej marki. W dodatku gdy zobaczyłam, że krem jest do cery normalnej i suchej przestraszyłam się, że będzie ciężki i będzie zapychać.
Tak się na szczęście nie stało i polubiliśmy się bardzo z tym kremem.

Krem ma bardzo delikatna konsystencję, która gładko rozprowadza się po skórze i bardzo dobrze wchłania. Potrzebuje tak może 30 sekund do całkowitego wchłonięcia. Nie pozostawia tłustej warstwy, ale... pozostawia coś po sobie, mam wrażenie jakby robił taką delikatną otoczkę na skórze, nie zapycha jej, to jest bardzo przyjemne uczucie.
Krem koi skórę, to na prawdę jest delikatne uczucie otulenia, nie podrażnił mnie, nie szczypał, złego nie mogę o nim powiedzieć nic z nic.
Sprawdził się nawet  w te bardzo mroźne dni, które były ostatnio - nawilżył moją skórę, ale jednocześnie ochronił ją przed zimnem.
Delikatna konsystencja kremu sprawia, że jest on bardzo wydajny.


Używam go około półtora miesiąca, prawie codziennie, i w tubeczce czuję, że jeszcze trochę go jest. Myślę, że do końca miesiąca mi wystarczy. Wychodzi na to, że pełnowymiarowe opakowanie kremu powinno wystarczyć na minimum 3 miesiące, co trochę osładza cenę.
Zresztą 130 zł za dobry dermokosmetyk jest ceną do przełknięcia.

Skincode bardzo dobrze współpracował też z Matricium.
Krem skincode oraz preparat Matricium przekonały mnie do droższych kosmetyków

Pozdrawiam Was serdecznie
Ania




20 komentarzy:

  1. Porozpieszczałaś swoją buzię ostatnimi czasy :) Fajnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Miałam ostatnio szczęście do świetnych kosmetyków :-)

      Usuń
  2. Czytam dużo pozytywów o tej marce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również. Jedyny ich minus to cena, ale przy tej wydajności można się pokusić

      Usuń
  3. 130zł za krem oj... drogo :(

    P.S. Aniu mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu iż polecam Twój konkursik z Matricium ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwszy raz widze taki krem , ale dla mnie również za drogo :) jak narazie;p

    OdpowiedzUsuń
  5. opis bardzo zachęcający, no i fajnie, że ma spf. Ostatnio używam tańszych kremów do twarzy, ale jeśli jakiś jest szczególnie dobry, to jestem w stanie więcej na niego wydać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. trochę w nim siliconów - nie zapycha porów? beta-glucan pod koniec listy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, to dobrze; ja sie zrobiłam wnikliwa, ale mnie chyba tylko woda nie zapycha porów :(

      Usuń
  7. Nie znam, obecnie mam super kremy Pharmaceris na naczynka od naszej Malinki:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu, ja kiedyś wiele lat byłam w Avonie:) stąd też nie bardzo znam Ori:)
    Co do kremów to faktycznie warto mieć próbki. Akurat mi się udało, że te kremy mi przypasowały. Niestety nie mam żadnych próbek, które mogłyby Cię zainteresować. Może zapytaj Maliny, czy przypadkiem nie ma jakiś...

    OdpowiedzUsuń
  9. tak Anno, masz rację. Ja już mam magiczne 30+ :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie używałam, ale cena jak dla zbyt wygórowana.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na zimę wydaje się być bardzo fajny, ale cena zbyt wysoka ;)

    OdpowiedzUsuń