Strony

środa, 29 sierpnia 2012

Jantar

Biorąc przykład z mentoski kupiłam dzisiaj szampon i odżywkę Jantar. Walka z wypadaniem włosów. Kiedyś pomogła mi odżywka-wcierka Radical. Może teraz Jantar się sprawdzi. W końcu to i to FARMONA


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Projekt Finish - Tydzień 1 - wykończenie kremowe

Przystąpiłam do Projektu Finish dosyć późno, więc Tydzień 1. zaliczam dopiero dziś.




To moje pierwsze Ombre na paznokciach



Ecodermine - Wyszczuplający Balsam do ciała z ECO Kawą - Cztery Pory Roku

Witajcie,

Dziewczyny,
Po pierwsze chciałam Wam bardzo podziękować za miłe słowa pod poprzednim postem. Wyjazd fantastycznie się udał. Pogoda na gorące źródła była idealna - nie za ciepło, nie za zimno. Odpoczęliśmy i wygrzaliśmy tyłeczki. Najważniejsze, że Krzysio odprężył się w tej gorącej wodzie i rozanielony wrócił do domku. O to chodziło!
Polecam Wam  GORĄCE ŹRÓDŁA - świetnie tam jest!

Ale wróćmy do kosmetyków. Dzisiaj chciałam Wam powiedzieć kilka słów o balsamie do ciała z serii Ecodermine Cztery Pory Roku. Balsam wygrałam w konkursie razem z pozostałymi z tej serii, o czym pisałam TUTAJ.

Według producenta:


Ecodermine to linia balsamów do ciała stworzonych w 95% ze składników pochodzenia naturalnego, całkowicie pozbawionych parabenów, silikonów, PEG-ów i sztucznych barwników Każdy balsam zawiera unikalny kompleks nawilżający Ecodermine, jak również składnik aktywny certyfikowany przez ECOCERT, co gwarantuje najwyższą jakość produktu. Dzięki temu są one wyjątkowo przyjazne i bezpieczne dla skóry, a także dla środowiska Produkty nie były testowane na zwierzętach, a opakowanie nadaje się do recyklingu.

 ECO kawa -  z upraw organicznych certyfikowanych przez ECOCERT - aktywizuje lipazę, enzym odpowiedzialny za rozkład tłuszczy. Działa antycellulitowo i ujędrniająco.
Guarana - zawiera kofeinę i niacynę o działaniu wyszczuplającym i modelującym sylwetkę. Redukuje cellulit oraz usuwa z organizmu nadmiar wody i toksyn.
Papryczka Cayenne - jej głównym składnikiem jest rozgrzewająca i pobudzająca kapsaicyna, która przyspiesza przemianę materii i spalanie kalorii.
Olej z awokado - to źródło witamin, aminokwasów i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Intensywnie nawilża i odżywia skórę, przywracając jej gładkość i elastyczność.
Ecodermine - kompleks nawilżający, który odpowiada za naturalną ochronę ekosystemu skóry.

Skład:

Moja opinia



Zapach
Balsam pachnie... hmm.. trawą? Nie jest to brzydki zapach ale też nie zachwyca. Jak dla mnie ujdzie. Ogromnym plusem zapachu jest to, iż jest taki... naturalny.

Opakowanie
 Buteleczka 250 ml. Bardzo wygodna - łatwo się otwiera, dobrze trzyma się w dłoni i bez problemów może być do góry dnem. Używanie bezproblemowe.

Konsystencja:
Balsam nie jest gęsty, ma lekka odrobinkę lejącą konsystencję. Wystarczy, a wręcz trzeba, używać go w niewielkich ilościach. Przy aplikacji zbyt dużej ilości balsam strasznie się mazia. Wchłanianie też jest takie sobie - małej ilości super, ale już przy grubszej warstwie ciałko przez dłuższą chwilę się klei, po ok 15-20 minutach przestaje.


 
Działanie
Naiwna nie jestem. WIem, że balsam mnie nie wyszczupli, choćby miał kawę z najbardziej ekologicznych upraw i jeszcze moc innych składników. ALE!... Wspominałam, że jestem na etapie odzyskiwania sylwetki, staram się trzymać dietę i ćwiczę. Waga powolutku leci w dół i balsam pomaga utrzymać kondycję skóry. Balsam nie wyszczupli, ale bardzo poprawia jędrność skóry, która wydaje się być mocniejsza, bardziej napięta i wygładzona. Nawilżenie też jest w porządku, ale bardzo sucha skóra może potrzebować dodatkowego nawilżenia. Ogólnie jestem z tego balsamu zadowolona. Skład ma całkiem fajny, działanie też, ale szału nie ma.

Zalety: poprawia elastyczność skóry, nawilża
Wady: przy aplikacji zbyt dużej ilości "mazia" się po skórze i pozostawia uczucie lepkości

Czy producent dotrzymuje słowa?: RACZEJ TAK
Czy kupię ponownie?: BYĆ MOŻE

Cena: wygrałam go w konkursie, ale widziałam go w markecie Delikatesy Centrum za 7,99zł

sobota, 25 sierpnia 2012

Miłego weekendu!

Miłego weekendu Wam życzę, moje Drogie!
Ja się odezwę najprawdopodobniej w poniedziałek, jutro jedziemy na gorące źródła na Słowację (Besanova)

Jak widać jedno olejowanie włosów nie ujarzmi :D


Olejowanie włosów po raz pierwszy!

Cześć,

Od kiedy wpadłam w kosmetyczną blogosferę, wszędzie czytam o olejowaniu włosów. I sama się zainteresowałam tym tematem, tylko jakoś tak nie mogłam się zdecydować. Dziewczyny piszą o olejkach z Rossmana, z Body Shopu a ja jak na razie do żadnych nie mam dostępu.

Po lekturze kilku postów zdecydowałam, że użyję oleju lnianego, który mam w domu :)
Poczytałam sobie jeszcze o metodach olejowania u VexGirl (TUTAJ!). Porowatości swoich włosów jakoś nie umiem do końca określić, wydaje mi się, że mam porowatość średnią w kierunku wysokiej. Włosy są zazwyczaj sztywne i ciężko cokolwiek z nimi zrobić. Natomiast dobrze się farbują.

Użyłam oleju lnianego tłoczonego na zimno firmy OLEOFARM (KLIK!)

Skorzystałam z metody nakładania oleju na suche włosy. Oczywiście zabrałam się za to dosyć późno :) Chwilę wcześniej wyjęłam olej lniany z lodówki, odlałam około półtorej łyżki do miseczki i zaczęłam nakładać - wmasowywałam od nasady włosów aż po końcówki. Taka mała ilość oleju zupełnie mi wystarczyła. Zawinęłam głowę w ręcznik, żeby niczego nie zbrudzić, i tak przesiedziałam 2 godzinki :) Po tym czasie zmyłam olej z włosów - najpierw użyłam trochę szamponu Johnson's baby (podebrałam Krzysiowi) a następnie umyłam szamponem Dove do włosów farbowanych i użyłam odżywki z tej samej serii.

Już w czasie rozczesywania mokrych włosów czułam, że są jakieś inne. Obawiałam się,  że rano będą przetłuszczone i zacznę dzień od kolejnego mycia. I tak poszłam sobie spać.

Rano bardzo się zdziwiłam. Spektakularnych efektów nie było, ale... włosy mają bardzo ładny połysk. Obawiałam się przetłuszczenia, a co mam - lekkie i puszyste włosy. Jestem zdziwiona, dawno nie miałam takich delikatnych w dotyku włosów.

Niestety dalej się ciężko układają :) jak zwykle rano każdy włos był w inną stronę i musiałam je potraktować prostownicą ( nie krzyczcie na mnie!)

Jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona. Postaram się olejować włosy 2-3 razy w tygodniu i zobaczymy jakie będą dalsze efekty. Mam zamiar wypróbować też innych olejów, póki co lnianego mam całą butlę, ponieważ Juniorek nie chciał go jeść :)

Poniżej fotki moich włosów - ciężko samemu sobie zrobić zdjęcia :)






piątek, 24 sierpnia 2012

Paryski!

Witajcie!

Takie pazurki mam właśnie. :) Pomalowane lakierami Golden Rose PARIS :)
Pazurki po remoncie musiały zostać zminimalizowane. Cóż - malowanie, układanie paneli i wielokrotne mycie podłogi niestety nie sprzyja pazurkom. Tym bardziej, gdy są odrobinę osłabione.






Występują:


od lewej:
Golden Rose PARIS nr 98
Golden Rose PARIS nr 124

A dzisiaj wieczorkiem zrobię coś z kremowym wykończeniem, ponieważ przyłączyłam się do PROJEKTU FINISH



Anna

czwartek, 23 sierpnia 2012

Przedwczorajsze zakupy...

We wtorek po pracy skoczyliśmy sobie z Juniorkiem na spacerek i...

Oto moje łupki:

3 lakierki glitterki: GR Paris pokażę Wam później już na pazurkach :)



magazyn Uroda - tym razem aktualny


Balsam i Peeling BeBeauty ( mam do wykorzystania arsenał nieszczęsnych AVON-ów - AVON FootWorks - never ever!!!)


środa, 22 sierpnia 2012

Co mi teraz w duszy gra...

Jak wspominałam wcześniej - mogę słuchać w kółko.



Dobranoc :)
Anna

Versatile Blogger - coś o mnie

7 prawd o sobie...

Zostałam otagowana przez mentoskę ( Thank You, my Darling!) i muszę wyznać Wam 7 prawd o sobie i... otagować kolejne 10 blogów.
Długo się zastanawiałam co o sobie napisać - czy prawdy lekkie i przyjemne czy te cięższe i smutne. Wyszło jak wyszło - wszystkiego po trochu.




1. Nie nadaję się na gospodynię domową. Pomimo tego, że dobijam powoli do 30-ki, jestem żoną  i matką, nadal nie umiem odnaleźć się w tej roli. Nie dość, że nie lubię sprzątać ani gotować, to jestem bałaganiarą straszną i organizacja domu przychodzi mi z wieeelkim wysiłkiem. Dlatego jestem fanką programu "Perfekcyjna Pani Domu" - zarówno angielskiej, jak i polskiej wersji - zawsze po nim chce mi się sprzątać.

2. Do czasu studiów zawsze miałam jakieś przezwisko :) W podstawówce i średniej szkole ( za moich czasów nie było Gimnazjów) byłam "Pesteczką" na studiach "Świstakiem" a w domu "Gangolą".

3. Na większości portali jestem zarejestrowana właśnie jako Gangola. tak więc - Gangola to JA!

4. Moim drugim hobby są robótki na drutach, czasami na szydełku. Uwielbiam robić ażurowe cieniowane szale.

5. Kocham muzykę. Mam szeroki zakres typów, ale czasami tak się nakręce na jeden, dwa utwory, że mogę ich słuchać w kółko.
Obecnie są ta:
Afromental "It's my life"
Florence and The Machine "Breath of the Life"

6. Z wykształcenia jestem inżynierem informatyki.

7. Bardzo często wpadam w głębokie doły psychiczne. Są chwile, kiedy nie mogę powstrzymać łez i wyję, po prostu wyję bez końca, aż usnę zazwyczaj. Zwyczajnie czasami sobie nie radzę z tym, co dzieje się z moim dzieckiem. Dlatego mam dużo zainteresowań, żeby zająć czymś głowę, żeby nie myśleć...

To tyle o mnie :)

A do zwierzeń zapraszam:

http://bottle-of-happiness.blogspot.com/

http://kosmetykiwgmarchewy.blogspot.com/

http://wyprobujsama.blogspot.com

http://kr00pka.blogspot.com/

http://porozmawiajmyo.blogspot.com/

http://psycho-nails.blogspot.com/

http://glamourka89.blogspot.com/

http://barwy-wojenne.blogspot.com/

http://siiia.blogspot.com/

http://pinkcastersugar.blogspot.com/

Buziaki
Anna

Zamiast bazy...

Nigdy nie miałam bazy pod cienie. Kiedyś pewnie kupię, ale do tej pory jakoś się nie skusiłam.

Jest coś, czego używam "zamiast" i są to cienie w kremie

L'Oreal Colour Fresco.


Kupiłam je już dosyć dawno temu na Allegro, chyba po 9,90 zł. Nie mogę znaleźć daty przydatności do użycia, ale nic się z nimi nie dzieje i nie podrażniają oczu, więc używam ich dalej.
Mam 2 kolory - ICE CAPADES i MAUVE CHILL - z obu jestem bardzo zadowolona




Cienie mają bardzo delikatną konsystencję i są bardzo wydajne. Wystarczy niewielka ich kropelka na pokrycie obu powiek. Już ona same rozświetlają oko i fankom bardzo delikatnych makijaży wystarczyłby już sam ten cień.
Na niego nakładam cień do powiek, który bardzo dobrze się trzyma przez cały dzień, nie roluje się.
MAUVE CHILL używam do fioletowych i czasami różowych makijaży, a te są u mnie najczęściej :)
ICE CAPADES - do pozostałych - róże, czernie, biele, beże
Rzadko używam matowych cieni, dlatego absolutnie nie przeszkadza mi, że są perłowe.






Teraz ciężko je dostać. Na Allegro ich nie ma, na ebay jeszcze nie sprawdzałam.

Używacie baz pod cienie czy tak jak ja macie jakieś substytuty??

Anna

Chudniemy do grudnia

OK, jest akcja, to i ja się przyłączam.

Akcja "Chudniemy do grudnia"
20 kg zrzuciłam już od stycznia, ostatnio coraz ciężej było mi utrzymać dietę. Od dzisiaj już wpadam w rytm dietkowy, jutro na Zumbę śmigam. Trzeba doprowadzić do końca to, co zaczęłam. Spokojnie chciałabym zrzucić jeszcze 10-15 kg. Po 10kg zobaczę jak wyglądam i zastanowię się, czy dalej spadać, czy utrzymywać poziom :)

Kliknij w obrazek, aby przejść do bloga macierzystego AKCJI!


Plan na dzisiaj:
I Śniadanie : płatki owsiane na wodzie + brzoskwinia
II Śniadanie: jabłko
Obiad: gotowany kurczak z sałatą
Kolacja: twaróg z jogurtem
I duuużżooo wody mineralnej i jakaś zielona herbatka

Ktoś chętny jeszcze, żeby się przyłączyć??

Anna

wtorek, 21 sierpnia 2012

Bell "2 skin" Pocket Rouge - recenzja

Chciałam Wam, Drogie Dziewczyny, pokazać dzisiaj róż Bell. Chyba większość z nas dotknęło biedronkowe szaleństwo. Pokusom ( tak, tak - liczba mnoga) uległam i ja i jednym z kosmetyków kupionych w promocji był róż Bell 2SKIN, pokazywałam m.in swoje łupki TUTAJ. Biedronka miała swoją numerację na blistrach, więc nie powiem Wam jaki to kolor.

Według producenta:

"2 skin" Pocket Rouge
Modelujący róż do policzków



Uwieńczenie makijażu…
Ultralekki, satynowy, o wyjątkowo miękkiej strukturze zapewniającej komfort aplikacji!
Posiada wielofunkcyjne działanie:
- odmładza,
- rozświetla cerę,
- uwydatnia kości policzkowe
- optycznie wyszczupla twarz
Formuła różu z domieszką Miki pozwala uzyskać jednolity, „muślinowy” kolor.
A specjalnie uzyskana krzemionka zapewnia wygładzenie nierówności, pozostawiając policzki gładkie jak jedwab!
Dostępny w 5 zniewalających odcieniach kolorystycznych!

Moja opinia:


Opakowanie: Zakupiony w Biedronce róż był zapakowany w blister. Wiem, że róż dostępny w drogeriach blistra nie ma. Samo pudełeczko jest bardzo poręczne, wygodne, malutkie, wygląda na całkiem solidne, łatwo się otwiera.
Konsystencja: Prasowany róż.
Działanie: Róż daje bardzo ładny efekt. Mam jasnoróżowy odcień. Na zdjęciu dałam drubszą warstwę, żeby pokazać kolor, ale pięknie się rozciera i tak na prawdę trudno o przesadzenie, przynajmniej z tym kolorem. Róż utrzymuje się na buzi prawie cały dzień. Wiadomo wieczorem jest już z niego mało na twarzy, ale... jeżelli się nie dotyka buzi ani nie tuli co chwilę swojego Skarbulka, to na pewno trzyma się dłużej :)

Róż daje bardzo ładny, naturalny efekt lekkiego dziewczęcego rumieńca, co faktycznie odejmuje lat. Rozświetla cerę, ma delikatne rozświetlające drobinki, które tworzą ładny efekt. Ten kolor raczej nie wyszczupla optycznie twarzy, ale jakiś ciemniejszy, nałożony w odpowiednim miejscu - na pewno.
Zalety: śliczny kolor, niska cena, fajne opakowanie, bardzo ładny efekt


Wady: szału nie ma, ale wad też nie :)
Czy producent dotrzymuje słowa?: TAK
Czy kupię ponownie?: hmmm... NIE WIEM, chyba będę szukała czegoś bardziej WOW
Cena: ja go kupiłam w cenie bodajże 5,99 albo 7,99, kosztuje coś około 12 zł

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Kokosowa uczta - Joanna żel pod prysznic

Mniam...



Przy dzisiejszych zakupach po pracy wpadł mi w ręce żel pod prysznic kokosowy z Joanny.
Miałam go już wcześniej, dlatego postanowiłam od razu o nim napisać.

Według producenta:


Joanna, Sweet Fantasy, żel pod prysznic KOKOS

SWEET FANTASY to idealne połączenie zabiegu pielęgnacji ciała ze słodką ucztą dla Twoich zmysłów. Żel do mycia o kokosowym zapachu doskonale zadba o Twoje ciało i uczyni rytuał jego pielęgnacji nadzwyczaj przyjemnym. Kosmetyk doskonale myje i odświeża skórę jednocześnie poprawiając jej nawilżenie. Spróbuj, a będziesz chciała rozkoszować się nim częściej i częściej...


Moja opinia:


Zapach: kokosowy! Tak, to jest kokos w czystej postaci, bez przesadnej słodyczy.
Opakowanie: Z pompką - czy coś muszę dodawać?
Działanie: żel fantastycznie odświeża i myje ciało. Skóra po nim pachnie tak około pół godzinki. Jedyne czego nie robi, to nie nawilża. Wręcz przeciwnie, skóra po nim jest raczej sucha.
Czy producent spełnia swoje obietnice: TAK w 75%
Czy kupię ponownie: TAK
Cena: zapłaciłam około 7 zł za 250 ml

Polecam, i biegnę pod prysznic! Dzisiaj taki upał, a kokosek zaraz mnie odświeży.
P.S. Po Bounty już tylko papierek został, zjedliśmy hi hi

niedziela, 19 sierpnia 2012

Pachnące maleństwo - L'OCCITANE perfumy w kremie Kwiat Wiśni eva natura teens


Dzisiaj zaczęłam próby z aparatem. Mam lustrzankę, a kompletnie nie umiem jej obsługiwać.
Zaczęłam z moją małą drobinką i przy okazji postanowiłam Wam kilka słów o niej powiedzieć.

L'OCCITANE
Perfumy w kremie Kwiat Wiśni

Kwiat Wiśni to mój ulubiony zapach, zaraz po nim jest bez, miejsce trzecie zajmuje zapach kwiatu lipy.

Kupiłam to maleństwo chyba z rok temu w L'Occitane w Galerii Bonarka. Zerkałam teraz na stronę i opakowanie się zmieniło, obecnie jest w serduszku i za 10 ml kosztuje 39 zł. Ja na pewno tyle nie dałam. Chyba był wtedy za ok. 20 zł.

Uwielbiam tą wazelinkę! Jak tylko otwieram tą mini-puszeczkę,przecudny zapach zaczyna się unosić. Piękny, słodki kwiat wiśni.Uwielbiam go i kiedyś skuszę się, a raczej swój portfel,  na perfumy tradycyjne.

Smaruję miejsca za uszami i nadgarstki. Zapach jest bardzo długo wyczuwalny, nie zmienia się. Nie jest bardzo intensywny, ale tworzy delikatną otoczkę. Nie czuć go "z daleka", ale o to właśnie chodzi. Ten kto się przytuli, będzie czuł. doskonale ten przepiękny zapach.














A tak na marginesie. Co szalona ciotka może sprezentować na 12-te urodziny pewnej młodej damie?


Wiadomo...
Kilka kosmetyków eva natura teens. Idealna dla nastolatek.
Na tą serię natrafiłam przypadkiem na BlizejCiebie.pl gdzie kupuję pieluszki dla Juniorka, no i kupiłam :)POLECAM WAM TEN SKLEP! Nie, nie mam nic z tego, że ich polecam. Ale mają najtańsze pieluchy, ponieważ to sklep firmowy Belli. Dodatkowo, jeżeli w Waszej rodzinie jest osoba niepełnosprawna, to tutaj znajdziecie dużą ofertę pieluch oraz kosmetyków do pielęgnacji.
Jest też bardzo dobra oferta na pieluszki i pozostałe produkty Happy.
Prezencik już dostała, bardzo się ucieszyła.
P.S. no przecież muszę kogoś zarazić bakcylem kosmetykowym :)

sobota, 18 sierpnia 2012

URODA - numery archiwalne

Zapytałam dzisiaj w kiosku o URODĘ ( swoją drogą to kiedy uroda wychodzi??) a Pani wskazała mi tylko pakiet 5 archiwalnych numerów za 9,99 zł.
Są to numery:
LUTY 2011
LIPIEC 2011
SIERPIEŃ 2011
WRZESIEŃ 2011
PAŹDZIERNIK 2011

Więc sobie teraz siedzę, przeglądam i czytam...


Rozdanie u thanks God for cosmetics !

Macie ochotę?
Bo ja bym baaardzo chciała.


piątek, 17 sierpnia 2012

BOSKI BEZ! Peeling i Balsam z Joanny!

Uwielbiam zapach bzu!
Wiosna, koniec maja, początek czerwca, te piękne kwiaty i ten bosski zapach!
Jak miło, że mogę go mieć teraz cały czas...

Oba kosmetyki kupiłam, sobie sama, jak zobaczyłam bez na opakowaniu to aż mi się japulka uśmiechnęła. Oba są baaardzo fajne.  Najpierw kupiłam peeling, dwa dni później, w innej drogerii, balsam.
Na pierwszy rzut idzie peeling:

Joanna, Z Apteczki Babuni, Peeling do ciała wygładzający z ekstraktem z bzu





Według producenta:


Peeling do ciała wygładzający z ekstraktem z bzu
- SPRAWDZONA RECEPTURA –
Poznaj sprawdzoną recepturę na skuteczne oczyszczanie ciała. Peeling doskonale myje, a gruboziarniste drobinki wspomagają prces złuszczania zrogowaciałych warstw naskórka. Wykonywanie masażu w czasie kąpieli pobudza mikrokrążenie.
- SIŁA SKŁADNIKA PIELĘGNUJĄCEGO –
Mycie oczyszcza skórę, ale jednocześnie pozbawia go swoistego płaszcza ochronnego, dlatego też wzbogaciliśmy peeling w:
Ekstrakt z bzu – wpływa na poprawę kondycji skóry, subtelnie ją łagodząc i wygładzając.
Po zastosowaniu kosmetyku, skóra jest dobrze przygotowana do stosowania kolejnych produktów pielęgnujących.
- EFEKT –
Peeling do ciała przeznaczony jest do częstego stosowania, Dzięki dopracowanej recepturze, kosmetyk doskonale myje, wygładza i odświeża ciało. Starannie dobrana kompozycja zapachowa otula całe ciało kojącym zapachem bzu.
W rezultacie jego stosowania uzyskasz:
- Skórę świeżą i pięknie pachnącą
- Gładszą i milszą w dotyku
- Bardziej jędrną i elastyczną

Moja opinia:

Zapach: Jestem zachwycona tym peelingiem od pierwszego otwarcia słoiczka! Peeling przepięknie pachnie bzem, cudnie! Pachnie jak bzowe perfumy Yves Rocher ( ta stara wersja ). Niestety niezbyt długo utrzymuje się na skórze.
Opakowanie: Peeling jest w ładnym plastikowym słoiczku z nakrętką. Mi nie przeszkadzają peelingi w słoiczkach, ponieważ na czas peelingowania się zakręcam prysznic, więc woda się do niego nie naleje. Niestety ie posiada foliowego zabezpieczenia. Pojemność: 300 ml.
Konsystencja : Peeling ma konsystencję rzadkiej galaretki, w której zatopione są bardzo małe drobinki. Mam takie wrażenie, jakby były tam też bąbelki powietrza. Wygląda to bardzo fajnie! Początkowo obawiałam się, że peeling przez tą rzadkość będzie mało wydajny, jednak wystarczy go na prawdę niewielka ilość ( na poniższym zdjęciu jest po 3 użyciach a niewiele widać ubytku - teraz jest go już trochę mniej).
Działanie: Niech Was nie zwiodą te bardzo małe drobinki. Może i są malutkie, ale za to jest ich dużo i są dosyć ostre. Peeling na prawdę bardzo fajnie wygładza. Stosowałam go zarówno na suchą jak i na mokrą skórę, w obu przypadkach sprawdził się świetnie. Pozostawił skórę gładką, oczyszczoną, dobrze ukrwioną, pachnącą ( po samym peelingu niestety nie za długo). Trzeba pamiętać o dokładnym spłukaniu ciała. To nie jest peeling cukrowy, choć drobinki są troszkę podobne do kryształków cukru.
Zalety:  duża wydajność, wspaniały zapach, dobre ścieranie, świetne wygładzanie.
Wady: brak foliowego zabezpieczenia, co nie jest wadą produktu, tylko jego opakowania.
Czy producent dotrzymuje słowa?: Jak najbardziej TAK
Czy kupię ponownie?: Zdecydowanie TAK
, spróbuję również innych wersji ( miodowa i oliwkowa)
Cena: ja zapłaciłam 12,50 zł 


A teraz drugi produkt:

Joanna, Z Apteczki Babuni, Balsam do ciała Regenerujący do skóry bardzo suchej


Według producenta:


Balsam do ciała Regenerujący z ekstraktem z bzu
- UNIKALNA RECEPTURA –
Czerpiąc z tradycji medycyny ludowej opracowaliśmy recepturę opartą na naturalnych składnikach wspomagających pielęgnację ciała.
- SIŁA NATURY –
Skorzystaj z wieloletnich doświadczeń i mądrości pokoleń – poznaj sprawdzoną receptę na skuteczną pielęgnację ciała:
Ekstrakt z bzu – działa łagodząco i wygładzająco na skórę
Olej ze słodkich migdałów – cenny ze względu na obecność nienasyconych kwasów tłuszczowych – mających szczególnie silne zdolności zmiękczania naskórka i wzmacniania lipidowej bariery ochronnej skóry.
- EFEKT –
Regenerujący balsam do ciała przeznaczony jest do codziennego stosowania. Dzięki wyjątkowo dopracowanej recepturze, kosmetyk doskonale rozprowadza się na skórze i szybko się wchłania. Dodatkowo użyte składniki aktywne wpływają na poprawę kondycji i wyglądu Twojej skóry. W rezultacie jego stosowania uzyskasz:
- Doskonałą regenerację całego ciała
- Poprawę jędrności skóry
- Jedwabistość i miękkość w dotyku

Moja opinia:


Zapach: Tak samo bosko bzowy! Po posmarowaniu nie mogę przestać się wąchać. Zapach na skórze utrzymuje się bardzo długo, oczywiście z czasem jest coraz mniej intensywny. Pachnie przepięknie.
Opakowanie: Balsam jest w dużej 500 g butelce z POMPKĄ. Uwielbiam kiedy kosmetyki mają pompki. Zapewnia to higieniczne używanie kosmetyku. Pompka ma zabezpieczenie, po przekręceniu bloku się, więc spokojnie możemy spakować balsam do jakiegoś bagażu, bez obawy, że się coś naciśnie.
Konsystencja: Nie za rzadki, nie za gęsty balsam. Bardzo wygodnie wydobywamy go za pomocą pompki. Balsam natychmiast się wchłania. Bardzo dobrze się rozprowadza, przez co jest dosyć wydajny. Nie pozostawia tłustej warstwy ani filmu.
Działanie: Balsam przeznaczony jest do skóry bardzo suchej i uważam, że nawet do niej może się nadawać. Może nie jako do zadań specjalnych, ale do codziennej pielęgnacji na pewno. Skóra po jego użyciu jest miękka, delikatna i bardzo pięknie pachnie. Nadaje się nawet na moje suche łydki. Oprócz pięknego zapachu balsam ma jeszcze jedną wspaniałą zaletę. Po posmarowaniu się nim odczuwam efekt natychmiastowego nawilżenia skóry, które dosyć długo się utrzymuje. Balsam szybko się wchłania, ale cały czas czuję, że się posmarowałam. Nie jest to nieprzyjemne uczucie, wręcz przeciwnie, uwielbiam je! Skóra dłuugo pachnie, jest odżywiona i nawilżona, gładziutka. Balsam jest super!
Zalety: Piękny zapach, opakowanie z pompką, bardzo dobre nawilżanie
Wady: wg mnie brak
Czy producent dotrzymuje słowa?: Zdecydowanie TAK
Czy kupię ponownie?: Ojj TAK, i w tym przypadku może również skuszę się na pozostałe wersje.
Cena:  w promocji zapłaciłam 8,50 albo 8,90 zł

PODSUMOWUJĄC:
Z obu kosmetyków jestem bardzo zadowolona. Uważam, że to świetne podukty, bardzo wydajne i za rozsądną cenę.
Chciałabym jeszcze wypróbować kąpiel solankową z ekstraktem z bzu.
A balsam i peeling tworzą z Bzem z Yves Rocher pięknie pachnące TRIO!

Mam nadzieję, że przebrnęliście przez ten długi post.
Jakie znacie jeszcze kosmetyki o zapachu bzu?
Próbowałyście już tego peelingu i/lub balsamu?

Anna

Niewinne kłamstewka - film, w którym sią zakochałam!

Dzień Dobry!

Zaczynamy nowy dzień, już dzisiaj piątek!
W weekend zawsze więcej czasu i chciałam Wam polecić fantastyczny ( wg mnie)  film.

Krótko jeszcze Wam powiem, że uwielbiam oglądać filmy, uwielbiam!
Zdjęcia i opis ( oprócz mojego :) ) pochodzą z portalu Filmweb.pl

TO JEST MÓJ FILM NUMER 1

Ten film zawładnął moim sercem. Jest... tak ciężko znaleźć słowa... bardzo ciekawym przedstawieniem emocji i relacji między grupką przyjaciół.

NIEWINNE KŁAMSTEWKA


Pomimo bulwersującego zdarzenia grupa przyjaciół z Paryża postanawia spędzić wspólne coroczne wakacje w Cap-Ferret, w okolicach Bordeaux. W trakcie tego beztroskiego pobytu ich przyjaźń, dręczące wyrzuty sumienia, przekonania i uczucia zostaną znacznie zachwiane. Wystawieni na liczne próby życiowe przyjaciele będą musieli wyjawić, skrywane od tak dawna, sekrety i kłamstwa... 


ocena społeczności: bardzo dobry

czas trwania:2 godz. 34 min.
gatunek:Dramat, Komedia
premiera: 20 października 2010 (świat)
produkcja:Francja
reżyseria:Guillaume Canet
scenariusz:Guillaume Canet      

 Marion Cotillard Marion Cotillard jako Marie
François Cluzet François Cluzet jako Max Cantara
Benoît Magimel Benoît Magimel jako Vincent Ribaud
Gilles Lellouche Gilles Lellouche jako Éric
Jean Dujardin Jean Dujardin jako Ludo
Laurent Lafitte Laurent Lafitte jako Antoine
Valérie Bonneton Valérie Bonneton jako Véronique Cantara
Pascale Arbillot Pascale Arbillot jako Isabelle Ribaud
i jeszcze kilku innych...

ZWIASTUN FILMU ( KLIK!!! )

To tyle z Filmwebu...
Oglądałam ten film 3 razy, szedł na Canal +. Pierwszy raz zaczął się około północy, film tak nas zainteresował, że siedzieliśmy do prawie 3 nad ranem, tak nas wciągnął...

Film zaczyna się w Paryżu. Ludo wraca z imprezy na skuterze i ulega ciężkiemu wypadkowi. Jego przyjaciele zastanawiają się czy w tej sytuacji mogą go zostawić i wyjechać na coroczny urlop, na który od zawsze wyjeżdżają razem, do domku nad morzem jednego z nich. Postanawiają wyjechać...

Starają się tam dobrze bawić, ale nie do końca im się to udaje. Na jaw wychodzą skrywane przez każdego z nich problemy, żale i smutki.
Mamy tutaj Marie ( wspaniała Marion Cotillard), palącą maryśkę i korzystającą z życia paryżankę, której nie w głowie stały związek, jej sytuacja jednak diametralnie się zmienia..
Jest i Vincent ( Benoit Magimel - jak ja go uwielbiam!!!) mąż i ojciec, do którego dociera, że kocha swojego przyjaciela. Jest jego żona, która zdaje sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znalazła i stara się w tym wszystkim odnaleźć.
Jest Max, do którego należy domek, do którego przyjechali. Trochę apodyktyczny i mega zabawny facet.

Między przyjaciółmi dochodzi do coraz to większych spięć, ich niewinne kłamstewka i niedopowiedzenia wychodzą w końcu na jaw... Uczą się mówić sobie prawdę, ale nie do końca...

Wspaniały francuski komedio-dramat. Na samą myśl o tym filmie śmieję się i płaczę jednocześnie. Niesamowita muzyka!

Po prostu musicie go zobaczyć!
Mam nadzieję, że jeszcze niedługo będzie znów w Canal +, chętnie obejrzę go po raz czwarty, i piąty, i szósty...