Strony

sobota, 29 września 2012

Eva Medica, Pianka do higieny intymnej

Witajcie moje Drogie!

Po ostatnim średniaku od Lirene do higieny intymnej na moją półeczkę wskoczyła:

Pianka do higieny intymnej

Pollena Eva, Eva Medica


 

Według producenta:

Łagodna pianka do mycia i pielęgnacji miejsc intymnych. Zawiera substancje powierzchniowo-czynne naturalnego pochodzenia oraz składniki nawilżające, natłuszczające i antyseptyczne tj. D- pantenol, betaina cukrowa, oliwa z oliwek. Preparat łagodzi podrażnienia intymnych części ciała, nie wysusza, działa kojąco na drobne zaczerwienienia i otarcia śluzówki. 



Skład:

 


Moja opinia:

Pianka do higieny intymnej Eva Medica to bardzo ciekawy produkt. Możemy jej używać normalnie do mycia, ale również w ciągu dnia, ponieważ piankę wystarczy nałożyć na chusteczkę higieniczną i użyć.

Pianka ma pojemność 150 ml i jest bardzo wydajna. Mi wystarczy jedno, dwa naciśnięcia.


Pianka ma raczej rzadką konsystencję, gdyż nie jest to spray, ale pianka napowietrzona.


 W czasie mycia pianka zmienia konsystencję na kremową.

A jak działa?
Bardzo dobrze!
Pianka ma delikatny zapach, mimo to bardzo dobrze radzi sobie z usuwaniem zapachów, bardzo dobrze usuwa zanieczyszczenia i myje, pozostawiając jednocześnie uczucie odświeżenia, nawilżenia i wyjątkowego komfortu. W stosunku do kosmetyków przeznaczonych do higieny intymnej jestem szczególnie wymagająca, i ta pianka na prawdę spełnia moje oczekiwania.

Używam jej na 2 sposoby - 1. w trakcie codziennego mycia, 2. w ciągu dnia - nakładam ją na chusteczkę, bądź papier toaletowy i wycieram. W obu przypadkach świetnie się sprawdza.
Uważam, że jest lepsza od chusteczek do higieny intymnej, które często tylko się rozmazują, a pianka idealnie oczyszcza i dświeża nawet bez użycia wody.

Na prawdę jest dobra w podróży  ( tak, jak jest to napisane na opakowaniu), chociaż opakowanie trochę spore jak do torebki.

 Panka kosztuje około 9 zł

Ja swoją kupiłam na BlizejCiebie ( sklep handlowy belli) , gdzie kupuje pieluszki dla Juniorka.

Polecam ja Wam - za te kilka złotych warto wypróbować.

P.S.
Szykuję powoli małe jesienne rozdanie, ale to jak już będzie 100 obserwatorów, bo głupio tak wcześniej :)
Mam nadzieję, że to jednak będzie szybko, bo będzie to wylosowania coś idealnego na jesień.
Muszę się również dowiedzieć co i jak, żeby wszystko było legalnie, bo te nowe przepisy są chore.

Anna

piątek, 28 września 2012

Why, ohh why... ?

Dziewczyny, dlaczego??
Dlaczego nie mamy w Polsce tych kosmetyków L'Oreal??

Zresztą, same zobaczcie...






The Wise MYSTIC oraz The Enchanted QUEEN są jakby stworzone dla mnie...

środa, 26 września 2012

Niech Siarkowa Moc będzie z nami!

Słowem wstępu.
Dziś będzie rzecz o kolejnym kosmetyku, który otrzymałam od firmy BARWA.

Oto ona

SIARKOWA MOC antytrądzikowa maseczka przeznaczona do skóry z tendencją do trądziku i łojotoku



SIARKOWA MOC antytrądzikowa maseczka przeznaczona do skóry z tendencją do trądziku i łojotoku. Reguluje wydzielanie sebum oraz regeneruje naskórek. Szczególnie polecana w okresie dojrzewania. Specjalnie dobrana kompozycja składników aktywnych oczyszcza i zwęża pory, delikatnie złuszcza naskórek oraz wygładza i matuje skórę.

Składniki aktywne:
- SIARKA - działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo, reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejsza wydzielanie sebum;
- GLINKA WULKANICZNA - dotlenia, oczyszcza, matuje i regeneruje;
- KAOLIN - zwęża i oczyszcza pory, delikatnie złuszcza, działa kojąco i łagodząco oraz wygładza i poprawia koloryt skóry;
- MULTIFRUIT EXTRACT - działa antybakteryjnie i keratolitycznie, redukuje blizny potrądzikowe;
- BIOSELEKTYWNY OLIGOSACHARYD - ogranicza rozwój niepożądanych mikroorganizmów, jednocześnie stymulując przywrócenie naturalnej flory bakteryjnej.





Skład:



Moja opinia:


Maseczka to podwójna saszetka na 2 aplikacje. Wygodnie się otwierają i nie ma problemu z wyciśnięciem zawartości.
Maseczka jest dosyć rzadka, ale nie za bardzo, nie miałam najmniejszegi problemu z rozprowadzeniem jej na twarzy.






Jak widać poniżej, rozprowadzona na twarzy maseczka tworzy cieniutką warstwę.



Śmieszną minę jak zwykle zrobiłam!

Zapach jest delikatny, cytrusowy, bardzo przyjemny.

Maseczka nie powodowała pieczenia, szczypania czy swędzenia, nie spowodowała podrażnienia.

Co myślę o jej działaniu?
Maseczka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, bardzo.
Po nałożeniu na twarz maseczka delikatnie ściąga skórę, ale to jest efekt działania glinki. Po zmyciu znika to uczucie ściągnięcia, więc się nie obawiajcie! Poza tym, jak to przy glinkach, można zwilżyć leżąca na twarzy maseczką za pomocą wody termalnej.
Maseczka bardzo ładnie matuje cerę i delikatnie ją oczyszcza, co widać już po pierwszym użyciu, zaraz po zmyciu maseczki. Cera jest również delikatnie wygładzona i rozjaśniona.
Ale zaskoczyło mnie coś innego.
Gdy nakładałam maseczkę wieczorem, miałam na buzi 3 spore pryszcze w okolicach brody. Zmyłam maseczkę i poszłam spać.
Bardzo się zdziwiłam, ponieważ rano pryszcze były dużo mniejsze i bledsze, jakby zostały podgojone i wysuszone. Nigdy, na prawdę nigdy wcześniej nie zauważyłam u siebie takiego zjawiska, więc jestem pewna, że to efekt działania tej maseczki.

Podsumowując: POLECAM!!! Ja na pewno jeszcze ją kupię!

Maseczkę możecie dostać w Rossmannie w cenie około 3,50 za saszetkę z 2 porcjami maseczki.


Fakt, iż otrzymałam ten kosmetyk do testów od firmy BARWA nie ma wpływu na moją opinię.
Przypominam, że recenzja jest tylko moim odczuciem i na inne osoby kosmetyk może zadziałać inaczej.

Dziękuję formie Barwa za możliwość poznania i przetestowania kosmetyku.

sobota, 22 września 2012

Cud miód bez orzeszków!

Zapewne większość z Was go znal i ceni, tak jak ja, lub nie!

Dzisiaj kilka słów o kosmetyku, który gości u mnie od lat i jest nieoceniony.
Poznałam go w liceum ( a to już było ładnych paręnaście lat temu ) i kupuję regularnie


Kilka słów od producenta

Działanie:
  • Wygładza szorstkie, spierzchnięte usta przywracając aksamitną gładkość
  • Chroni usta przed  wpływem czynników środowiskowych jak słońce, wiatr, deszcz, mróz
  • Odżywia delikatną skórę warg
  • Nawilża i chroni usta przed wysychaniem
  • Regeneruje naskórek uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki.
Wskazania:
  • Usta spękane, spierzchnięte z powodu czynników atmosferycznych
  • Usta spękane, spierzchnięte z powodu przeziębienia, opryszczki
  • Usta wysuszone
  • Ochrona przed słońcem, mrozem, wiatrem, deszczem
Skład:
Składniki aktywne: Wosk pszczeli, miód, olej rycynowy, oliwa, ekstrakt z melisy, jeżówki purpurowej i ostropestu plamistego, witamina E.

Dostępne opakowania: Słoik 4,7 g


Nie zliczę ile opakowań "miodku" już zużyłam. Średnio co 3 miesiące kupuję nowy, czyli 4 na rok x jakieś hmm... 12 lat... no może wcześniej nie było tak regularnie. Także sporo.
Balsam jest w słoiczku zabezpieczonym folią, dodatkowo w kartoniku.

Balsam uwielbiam:
- za przepyszny miodowy zapach
- za konsystencję scukrzonego miodu
- za ochronę przed słońcem, wiatrem, miodem
- za nawilżenie i natłuszczenie
- za ochronę przed suchymi skórkami
- za słodki słoiczek
- za niską cenę
- za to, że jest!



Balsam skutecznie radzi sobie z problemami moich ust i chroni je. Wargi nie pierzchną, nie mam suchych skórek, są nawilżone i odpowiednio odżywione.
Mam też do niego ostatnio wspólnika - Tisane jest idealny do usteczek Juniorka, ponieważ ostatnio bardzo mu pierzchły i były suche. Tisane 2,3 razy dziennie i po problemie. Mąż też mi go zimą podbiera.
Wiele osób ma ALE do słoiczka, że niehigieniczne. Jak się ma czyste ręce to higieniczne.  Poza tym bazy pod cienie też są zazwyczaj w słoiczkach a oczy potrzebują większej sterylności niż usta.

Dla mnie TISANE to hit od lat, kosmetyk, z którym sie raczej nie rozstanę. Próbowałam wielu balsamów do ust i tylko ten działa tak, jak chcę. W dodatku wygląda wspaniale na ustach.


Znacie Tisane?
Czego używacie?

piątek, 21 września 2012

Czy to się leczy?

Jak Anna idzie po szampon dla męża, to kupuje szampon dla męża, oczywiście.
Ale przy okazji...


Puk, puk..? Kto tam? PUSTO!

Edit: Kupiłam:
1. NIVEA szampon dla mężczyzn przeciwłupieżowy 400 ml - 12,59 zł
2. L'Oreal Soublime Mousse nr 50 Naturalny Brąz - 25, 99 zł
3. L'Oreal ELSEVE Arginine Resist odżywka - 8,99 zł (promocja)
4. L'Oreal ELSEVE Arginine Resist szampon - 8,99 zł (promocja)
5. Dove, Balsam brązujący do jasnej karnacji - 14,99 zł (promocja)
6. Rękawica z Sizalu - 8,40 zł
                                 RAZEM: 79,95

I spodobał mi się najnowszy zapach Halle Berry - boski! seksowny! trochę męski!
Leczcie mnie, bo czuję, że już niedługo będzie mój!



Zrobiłam też bublową zakładkę, dla kosmetyków, o których nie warto pisać recenzji.

Już mam tam kilka typów, które niedługo tam wylądują.

A jednak!

Pisałam Wam ostatnio, że przegapiłam niespodziankę od L'Oreal za aktywność na ich FUNPAGE-u KLIK TUTAJ

Otóż...
Napisałam do nich, że nie zauważyłam tej wiadomości i się spóźniłam i firma L'Oreal postanowiła wysłać do mnie niespodziankę.
DZIĘKUJĘ BARDZO!!!

Wróciłam wczoraj padnięta z ZUMBY a Mężuś mi daje przesyłeczkę! Jak ja się ucieszyłam, tym bardziej, że myślałam, że będzie w przyszłym tygodniu.
Zdjęcie późnym wieczorem i telefonem - wybaczcie jakość.



Noo! To miłego piąteczku Wam życzę :)

czwartek, 20 września 2012

Deser na śniadanie!

zKupiłam ten  żel peelingujący kilka dni temu i od razu podbił moje serce... no dobra - najbardziej mój nos! Właśnie skończył mi się kawowy żel pod prysznic Yves Rocher i szukałam czegoś z drogerii, co mogłoby go zastąpić.

Lubię zapach kawy w kosmetykach. Najbardziej jednak lubię kawowe żele pod prysznic o poranku. Nic mnie tak bardziej nie budzi!

I tak w moje ręce wpadł:

Kawowy żel-peelingujący do mycia ciała - słodkie cappuccino i tiramisu



WEDŁUG PRODUCENTA:


Wyjątkowy kosmetyk o pobudzającym zapachu kawowego deseru został stworzony do codziennej pielęgnacji i mycia ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i lubią pozwalać sobie na chwile przyjemności.

Specjalnie opracowana, bogata receptura doskonale myje i wygładza skórę, nie powodując jej wysuszenia, a drobinki ścierające usuwają martwe komórki naskórka, poprawiając mikrokrążenie i dotlenienie skóry.

Regularne stosowanie Kawowego peelingu pod prysznic zapewnia uczucie wypielęgnowanej i jedwabiście gładkiej skóry, nadając jej jednocześnie kuszący zapach, który uwalnia od stresu, dodaje energii i pobudza do działania.

Skład:



MOJA OPINIA:








To mój pierwszy żel pod prysznic z tej serii i już się zakochałam. Żałuję, że nie kupiłam od razu masełka do ciała z tej samej linii zapachowej.


Pachnie przepięknie, cappuccino, tiramisu - wspaniale! Delikatnie słodko, kawowo, ale nie mdło i nie chemicznie. Zapach jest na prawdę kuszący i energetyzujący. Rozbudza mnie rano i daje kopa. Dodatkowo peelinguje moje ciało. Używam go na 2 sposoby - bezpośrednio na rękę i masuję ciało ( to jak wstanę trochę wcześniej ) lub leję na gąbkę i szybciutko się myję.
Duży plus za to, że żel nie wysusza skóry. Nawilża?? Nieee... ALe raz nie posmarowałam się po prysznicu porannym balsamem i nie swędziała mnie skóra w ciągu dnia, a to oznacza właśnie, że nie wysusza.
Działanie peelingujące jest bardzo delikatne, ale to żel peelingujący a nie peeling.


Żel wygląda tak:


 Gorąco go Wam polecam - Tiramisu o poranku... popijane Cappuccino... Tak teraz wygląda moje przebudzenie!

Miałyście już ten żel?

P.S.
Na akcji jednodniowej w Biedronce kupiłam 2 zestawy nowych Timotej ( 6,99 za zestaw!)
Musiałam...


A firma L'Oreal ( Wspaniali jesteście - jeszcze raz DZIĘKUJĘ) pomimo tego, że ciut sie spóźniłam - wyśle mi jednak upominek :-*
Tą firmę to akurat uwielbiam.

No...
To buziaki dla Was!

środa, 19 września 2012

BARWA, MISS, Krem pielęgnacyjny do rąk z ekstraktem z alg morskich - recenzja

Jak wiecie otrzymałam niedawno do testów kosmetyki firmy BARWA.
Lubię kosmetyki większości polskich firm, cieszę się szczególnie, gdy pochodzą one z mojej okolicy, mojego województwa, a tak jest w przypadku firmy BARWA, która jest z Krakowa.

Dzisiaj przedstawiam Wam pierwszy kosmetyk z otrzymanych.

W roli głównej:

Krem pielęgnacyjny do rąk z ekstraktem z alg morskich nawilżający anti-aging



WEDŁUG PRODUCENTA


Krem pielęgnacyjny do rąk z ekstraktem z alg morskich nawilżający anti-aging.

Krem przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry rąk i paznokci. Dzięki zawartości z ekstraktu z alg morskich o działaniu anti-aging intensywnie nawilża i wygładza. Zawartość alantoiny i gliceryny sprawia, że skóra jest gładka, miękka i elastyczna. Krem szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej ani lepkiej warstwy. Chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
Szczególnie polecany dla skóry dojrzałej, mało elastycznej.






MOJA OPINIA:


Oczywiście pierwsze co zrobiłam po rozpakowaniu paczuszki od firmy Barwa, to posmarowanie dłoni kremem do rąk. Kremy do rąk uwielbiam i bardzo ucieszyła mnie informacja, że jednym z produktów będzie krem do rąk.
Wpierw wybrałam krem kokosowy, później zmieniłam na krem z wyciągiem z alg morskich i bardzo, bardzo się z tego powodu cieszę.

Po pierwsze zapach! Krem pachnie jak dawna seria Talia Fitness. Przypuszczam, iż to efekt zawartości wyciągu z alg morskich, tamta seria też go miała. Stąd pewnie ten świetny, orzeźwiający zapach.

Krem ma niezbyt tłustą, ale dość treściwą konsystencję. Rozsmarowuje się i wchłania bardzo dobrze, nie pozostawiając tłustej warstwy. Od razu czujemy nawilżenie i odżywienie skóry. Krem jest przeznaczony do skóry mało elastycznej - ja właśnie taką mam na dłoniach, zresztą nie tylko na
dłoniach.


Krem nie zrobi nam liftingu :-) ale... przy regularnym stosowaniu już po kilku dniach zauważyłam, że skóra jest jakby gładsza i mocniejsza, odciski, które mam na dłoniach są zmiękczone i przez to mniej widoczne i nie dokuczają.




Kolejnym plusem jest cena. Za ok. 4-5 zł otrzymujemy 100 ml dobrego kremu do rąk w poręcznej tubce z łatwym otwarciem ( bo odkręcanych to ja nie lubię ).




Dostępność kremów z tej serii jest spora - widziałam je w różnych drogeriach i sklepach.

Jakieś minusy?
Jak dla mnie nie, niestety zwolenniczki naturalnych składów nie będą zachwycone. Mamy tutaj arsenał parabenów oraz PEG-a. Także niektóre osoby mogą go zdyskwalifikować za te substancje. Mi one nie przeszkadzają. Kosmetyk ma działać i działa, i to jest dla mnie ważne. Tym bardziej, że ręce myjemy często i substancje te są co jakąś chwilę spłukiwane.

Skład:



Na pewno zaopatrzę się jeszcze w ten krem i wypróbuję innych z tej serii.

Pozostałe produkty z serii MISS firmy BARWA możecie znaleźć TUTAJ


Strona firmy BARWA


Na ich stronie znalazłam też ciekawe informacje dotyczące firmy. BARWA KRAKÓW to była na początku Spółdzielnia Pracy Chemiczno Szklana, powstała w 1949 roku. W latach 50-tych produkowano ozdoby choinkowe, a dopiero w latach 60-tych firma zajęła się produkcją kosmetyków. Mydełka produkowane są od 1977 roku.
TUTAJ więcej o historii firmy.

Fakt, iż otrzymałam ten krem do testów nie ma wpływu na moją opinię.

Dziękuje bardzo firmie BARWA za przekazanie kosmetyków do testów.

poniedziałek, 17 września 2012

Wygrana Sanoflore u Wyznania Kosmetyczki

Jakoś niedawno udało mi się !
Wygrałam rozdanie u Wyznania Kosmetyczki z Sanoflore

Dziękuję Ci Dominiko bardzo! Krem jest super!



Dominiko Kochana - zaraziłaś mnie! Zakochałam się w Sanoflore i baaardzo chciałabym jeszcze kilka kosmetyków.

Baaaardzo chciałabym mieć:




I jeszcze produkty BEBE i MAMAN - dla Junioreczka Oczywiście.

Dominiczko jeszcze raz bardzo Ci dziękuję - mam nadzieję, że odwiedzę Cię niedługo na Twoim stoisku w Bonarce.

sobota, 15 września 2012

Zakupy z Rossmanna

Udało się!

Niestety - nadal nie ma u mnie Rossmanna.
Ale z pomocą przyszła moja koleżanka która mieszka i pracuje w Nowym Sączu i przyjechała na urlop do rodziców.
Była tak dobra, że skoczyła do Rossmanna dla mnie po małe zakupki - jeszcze z poprzedniej gazetki.




Babydream - żel do mycia ciała - na spółę z Juniorkiem ;)

Tusz do rzęs MAX FACTOR FLASE LASH EFFECT za UWAGA 19,99 zamiast 49,99 zł.

I olejek do masażu z Alterry migdały i papaja. Olejek już dzisiaj wylądował na włosach i skórze.
Pachnie bardzo owocowo.

I mój pech...
Wiecie co.. L'Oreal docenił mnie jako komentatorkę, ale niestety... NIE ZAUWAŻYŁAM TEGO! A zgłaszać się trzeba było do 05.09
No cóż... Życie...

piątek, 14 września 2012

Zmysłowo posolone - o moim ukochanym peelingu

Kilka razy już o nim wspominałam, na blogu i w komentarzach.
Mój ukochany peeling.

Przedstawiam WAM

FM Group, SPA Senses, Peeling solny do ciała Kwiat Wiśni


Według producenta:


Peeling solny z serii SPA SENSES pielęgnuje ciało i sprawia, że staje się gładka jędrna i miła w dotyku. Zawarte w peelingu kryształki soli usuwają martwe komórki naskórka i oczyszczają skórę, a warstwa olejowa nawilża i delikatnie natłuszcza ciało. Dzięki zawartości witaminy E, która ma właściwości przeciwutleniające, stosowanie kosmetyku spowalnia proces starzenia się skóry.

Skład: Sodium Chloratum, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Parfum, BHT, Tocopheryl Acetate, Limonene

Moja opinia:


WSPANIAŁY!!!

Peeling zamknięty jest w przeźroczystym plastikowym słoiczku z metalową ( chyba aluminiową ) zakrętką.
Po odkręceniu - mamy folię zabezpieczającą:


Otwieramy folię:


Na warstwie soli pływa olejek, od razu czujemy wspaniały zapach Kwiatu Wiśni, zapach, w którym jestem zakochana...

Wymieszamy olejek z solą:


Konsystencja peelingu to po prostu sól wymieszana z olejkiem


Olejek zostaje na skórze, wspaniale ją natłuszcza i przepięknie pachnie - na zdjęciu widać, że skóra jest delikatnie natłuszczona:


Peelingu używałam zarówno na sucho jak i na mokro.

Na sucho daje bardzo mocny efekt ścierający, na mokro peeling jest trochę łagodniejszy. Po obu sposobach nakładania peelingu skóra jest dobrze wygładzona.
Wydajność peelingu jest normalna. Nie jest tak wydajny jak peeling bzowy z Joanny, ale to dlatego, że jest to peeling oparty na soli, a nie na sztucznych kryształkach. Peelingi solne i cukrowe wiadomo, że mają mniejszą wydajność, ponieważ rozpuszczają się pod wpływem wody i ciepła.
Po użyciu tego peelingu nie używam już produktów do mycia, spłukuję go tylko obficie ciepłą wodą i delikatnie wycieram się ręcznikiem. Olejek o zapachu kwiatu wiśni delikatnie natłuszcza moje ciało w trakcie peelingu i używanie balsamu jest już zbędne.
Zapach na skórze utrzymuje się długo, z czego baaardzo się cieszę.

Używanie tego peelingu jest dla mnie czystą przyjemnością pieszczącą zmysły. 

Uwaga, która dotyczy wszystkich peelingów solnych - nie należy używać na podrażnioną skórę, ponieważ będzie szczypać i piec - toż to SÓL.

Wady?
Ano taka jedna, drobna wada. Nie dotyczy ona działania peelingu, ale jego... ceny. Za 250 ml, wspaniałego co prawda, peelingu płacimy 33,30 zł. I dostępny jedynie u Konsultantów.

Ja go Wam jednak bardzo polecam - skuście się choć raz, a myślę, że będziecie zadowolone.
Oprócz Kwiatu Wiśni dostępne są jeszcze wersje zapachowe: Werbena, Brzoskwinia i Wanilia.

Natomiast w skład serii SPA SENSES wchodzą takie produkty jak: Peeling solny, Żel pod prysznic, Świeca zapachowa oraz Sól do kąpieli.

Mam zamiar kupić następnym razem jeszcze żel pod prysznic Kwiat Wiśni, a może jeszcze wypróbuję inne zapachy...

Czujecie się skuszone?

środa, 12 września 2012

Małe zakupy :)

Znacie firmę FM?
Federico Mahora?

Zaczęło się od "odpowiedników" perfum. Nie jestem jakąś wielką zwolenniczką takich rozwiązań, wolę oryginalne zapachy, ale kilka z nich przypadło mi do gustu.

Od jakiegoś czasu firma poszerza asortyment.
Pisałam już przy okazji denka o peelingu solnym kwiat wiśni, właśnie przyszedł nowy, więc niedługo będzie recenzja.
Skusiłam się też na kolorówkę - wypiekany puder do ciała oraz lakier do paznokci w odcieniu Papaya.
Perfumy są dla mojej szwagierki na imieniny, więc nie pokażę :)



 Lakier i puder


Lakier na paluszku - 2 warstwy - idealny kolor na jesień


I puder z bliska - może też służyć jako rozświetlacz i cień do powiek - na sucho i na mokro

 
 

Używacie kosmetyków z FM, znacie?
Anna

wtorek, 11 września 2012

Lirene, Hypoalergiczny płyn do higieny intymnej

Kupiłam go około miesiąca temu. Wcześniej nie używałam nic z higieny intymnej od Lirene. Używałam Lactacydu i kremowych płynów z Ziaji.



Według producenta:


Lirene DERMOPROGRAM
Hypoalergiczny płyn do higieny intymnej.

Poczuj komfort odświeżonej skóry!

WYJĄTKOWA ŁAGODNOŚĆ
Hypoalergiczny płyn do higieny intymnej służy do codziennej ochrony i pielęgnacji okolic intymnych szczególnie narażonych na podrażnienia. Kwas mlekowy przywraca fizjologiczne pH skóry i zapewnia naturalną barierę ochronną.
Płyn zawiera składniki o działaniu przeciwgrzybicznym, które zapobiegają podrażnieniom. Gwarantuje właściwą higienę i przynosi uczucie świeżości okolicy intymnej.
Produkt został przebadany przez ginekologów.

Skład



Moja opinia:

Płyn, a dokładniej kremowy żel, od Lirene nie do końca spełnił moje oczekiwania.

Opakowanie jest świetne - 300 ml butelka z bardzo wygodną pompką. Pompka dozuje, jak dla mnie, za mało produktu i trzeba ją 2- 3 razy nacisnąć, zanim wydobędziemy odpowiednią ilość. Nie jest to problemem dla mnie, ale to tak dla Waszej informacji. Płynu używam od miesiąca i w buteleczce zostało mniej więcej 1/3 produktu.

Płyn delikatnie się pieni dobrze myje, nie podrażnia, nie wysusza, powiedziałabym, że delikatnie nawilża . Ma jednak jeden poważny minus. Zbyt słabo radzi sobie z niwelowaniem zapachów. Wiem, że to głupio brzmi, ale bądźmy szczere, my Kobiety, mamy gorsze dni i potrzebujemy czegoś bardziej odświeżającego, po czym będziemy miały komfort świeżości,  a ja to już w ogóle mam bzika na tym punkcie. Ten płyn nam go niestety nie daje, a szkoda.

Do tego płynu już nie wrócę, ale chętnie nabędę inne z Lirene. Teraz w kolejce czeka pianka z EvaMed - zobaczymy jak ona się spisze.

Używałyście płynów Lirene. A może macie jakiś inny ulubiony?

niedziela, 9 września 2012

BIOLIQ 35+ Krem przeciwdziałający procesom starzenia do cery mieszanej

Zauważyłam ten kremik w aptece i tak kilka dni o nim myślałam. Szukałam opinii na jego temat, wiele nie znalazłam, tym bardziej stwierdziłam, że go kupię i sprawdzę.


Kilka słów od producenta


Bioliq 35+ Krem przeciwdziałający procesom starzenia do cery mieszanej.
Zawarty w kremie ekstrakt z afrykańskiego drzewa Enantia chlorantha normalizuje wydzielanie sebum, zmniejsza widoczność porów oraz działa antybakteryjnie. Widocznie matuje błyszczące partie skóry, a także odżywia, regeneruje oraz poprawia koloryt cery mieszanej. Dzięki obecności naturalnych terpenoidów stymuluje syntezę kolagenu, opóźniając powstawanie zmarszczek oraz chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Dodatkowo redukuje widoczność zmarszczek mimicznych oraz zapewnia skórze jędrność, gładkość i elastyczność. 

Enantia chlorantha
jest drzewem powszechnie występującym na terenach Afryki Równikowej. Rośnie przeważnie w zacienionych miejscach, a wywar z jego kory jest wykorzystywany przez miejscową ludność w celach zdrowotnych. Ekstrakt posiada właściwości antybakteryjne, regulujące pracę gruczołów łojowych, a także zmniejsza widoczność porów oraz zapobiega powstawaniu zmian trądzikowych.

O marce Bioliq
Bioliq to linie dermokosmetyków, których substancje czynne otrzymywane są w wyniku ekstrakcji, ozwalającej na skuteczne zachowanie ich unikalnych właściwości.

Podstawą serii Bioliq jest wyciąg z Onopordum acanthium, który zawiera cenne dla skóry laktony seskwiterpenowe. Zastosowana metoda ekstrakcji sprawia, że zachowane są jego silne właściwości regeneracyjne, wynikające ze zdolności  do pobudzania różnicowania się keratynocytów ( komórek naskórka). Dzięki temu dermokosmetyki Bioliq w naturalny sposób stymulują rekonstrukcję skóry, wykazując działąnie naprawcze i  intensywnie regenerujące.
Każdy krem serii Bioliq,, oprócz Onopordum acanthium, zawiera również naturalny wyciąg roślinny dedykowany indywidualnym potrzebom skóry w różnym wieku, wzmacniający i uzupełniający jego działanie.

Moja opinia:



Zapach:
 Rzecz u mnie bardzo ważna :) Krem bardzo ładnie, delikatnie i nie nachalnie pachnie. Z przyjemnością nakładam go na twarz. Zapach nie utrzymuje się długo.

Opakowanie:
 Krem jest w 50 ml tubce. Całość zapakowana w kartonik, ofoliowana. Niestety - tubka jest zakręcana. Może się czepiam, ale wkurza mnie to odkręcanie i zakręcanie :)

Konsystencja:
 Krem, jak przystało na kosmetyk do cery mieszanej, ma lekką, nie zapychającą konsystencję. Nie jest wodnisty. Szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy.




Działanie:
 Kremu Bioliq używam zarówno na dzień jak i na noc. W obu przypadkach sprawuje się dość dobrze, powiedziałabym jednak, że jako krem na dzień sprawdza się lepiej.
Krem szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Stanowi bardzo dobrą bazę pod podkład - makijaż możemy robić praktycznie od razu.
Krem faktycznie dobrze matuje. Nie mam cery tłustej, ale mieszaną z przyświecającą strefą T, z którą krem radzi sobie dobrze ( w połączeniu z podkładem City Matt - bardzo dobrze). Przy normalnym trybie dnia cera jest matowa od rana do późnego popołudnia. Wieczorkiem zaczyna już przyświecać.
Używany na noc krem sprawia, że rano wstaję bez świecącej się skóry, ale ma za to zbyt słabe nawilżanie na partie suche. Dlatego policzki muszę smarować czymś bardziej nawilżającym, aby skóra nie była rano nieprzyjemnie sucha.
Natomiast o działaniu przeciwstarzeniowym nie mogę wiele w tym momencie powiedzieć. Gdybym używała może 3. a nie 1. tubkę tego kremu to wiedziałabym więcej. Pamiętajcie też, że krem jest 35+, ja mam 29, ale moja cera potrzebuje odrobinę mocniejszych kremów ze względu na fakt dużej zmiany wagi w dół.


Czy kupię ponownie?: Raczej tak, chętnie również wypróbowałabym krem pod oczy. Podobno są kosmetyki do ciała z tej serii, ale nie widziałam nigdzie, a jestem ich bardzo ciekawa.
Cena: około 15 zł / 50 ml

Edit: Dodaję skład, bo zapomniałam :)




Używałyście już może kremów tej marki? Chyba całkiem niedawno weszła na rynek i widziałam ją tylko w aptekach.