Strony

sobota, 4 maja 2013

Nie mój ci on :(

Witajcie!

W zeszłym roku wygrałam w jednym rozdań na blogach Lekki krem sezonowy z wodą kwiatową z Melisy Bio, Sanoflore. Używałam go gdzieś do października, później odstawiłam na zimę i niedawno wyjęłam z pudełeczka. Zainteresowane?





Producent mówi nam:

Lekki krem sezonowy z wodą kwiatową z Melisy Bio, o właściwościach antyoksydacyjnych
24- godzinne nawilżanie.
Normalna i mieszana skóra, nawet do skóry wrażliwej.

Dzięki lekkiemu kremowi sezonowemu poczujesz wiosnę w powietrzu… i na swojej skórze!
Skóra przenika letnim zapachem
Kobiecy zapach, który łączy w sobie nuty białych kwiatów i akcenty zielonej wiosny oraz owocową bazę drzewną.
Skoncentrowana Melisa Bio z Vercors z Prowansji
Uważana za eliksir młodości przez ostatnie 2000 lat, Melisa znana jest ze swoich antyoksydacyjnych i ożywczych właściwości. To właśnie to, czego skóra potrzebuje po długiej zimie!
Lekki krem sezonowy zawiera wodę kwiatową  z Melisy Bio o działaniu antyoksydayjnym, aby chronić skórę przed działaniem wolnych rodników uwalnianych przez promienie słoneczne.

Kiedy najlepiej rozpocząć pielęgnację lekkim kremem sezonowym?
Wtedy, kiedy Twój krem zimowy jest już zbyt bogaty i pojawiają Ci się błyszczące linie na czole, nosie i brodzie.
Także, wtedy, kiedy czujesz potrzebę, aby odświeżyć skórę i osiągnąć zdrowy blask!
Jakie inne nawyki powinno się mieć na wiosnę?
Delikatnie budź skórę każdego ranka kwiatowym oczyszczaniem Sanoflore dostosowanym do każdego rodzaju skóry.
Delikatnie masuj skórę opuszkami palców, podczas aplikacji kremu, aby pobudzić naskórek.
Pij litr wody dziennie i uwzględnij w diecie owoce i warzywa bogate w karoten.

Pojemność / Cena: 40 ml / 50-60 zł

Skład: Zabijcie mnie! Byłam pewna, że mam zdjęcie ze składem. Niestety... nie posiadam już opakowania, kremu też nie a w necie nie ma nic a nic, składu kremu nie znalazłam. Nawet na stronie producenta. Jeżeli któraś z Was posiada - będę wdzięczna za przesłanie. Postaram się jeszcze o niego.

Edit: MAM SKŁAD!!!
INCI: AQUA / WATER, DICAPRYLYL ETHER, UNDECANE, GLYCERIN, MELISSA OFFICINALIS WATER, MELISSA OFFICINALIS FLOWER/LEAF/STEM WATER*, LIPPIA CITRIODORA WATER / LIPPIA CITRIODORA LEAF WATER*, SILICA, TRIDECANE, ALCOHOL*, HYDROGENATED LECITHIN, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER / SHEA BUTTER*, CERA ALBA/BEESWAX*, BENZYLM ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE CITRATE, SCLEROTIUM GUM, CETEARYL ALCOHOL, TOCOPHEROL, PECTIN, GLUCOSE, PARFUM / FRAGRANCE, POTASSIUM SORBATE, CALCIUM CARBONATE, LIMONENE, LINALOOL, CITRAL ARGININE, CITRIC ACID


Konsystencja kremu jest bardzo lekka, krem świetnie się rozsmarowywuje i błyskawicznie wchłania do matu. Poza tym ślicznie pachnie delikatnie, kwiatowo. Makijaż trzyma się na nim bardzo dobrze.

Początkowo byłam tym kremem zachwycona. Zapach cudowny, świetnie nawilża i efekt nawilżenia utrzymuje się cały dzień. Były ochy i achy jesienią gdy go używałam, cudeńko, nic dodać nic ująć, wspaniałość... Ejj... ja głupia... Jakaż ja byłam ślepa! Nie zauważyłam TAKICH objawów, chyba na prawdę byłam zaślepiona jego "cudownością".

Odstawiłam go gdy tylko zrobiło się chłodniej, toż to krem przeznaczony raczej na lato, na dni ciepłe.

Mamy już  wiosnę, wyciągnęłam kremik z zapasów, ciepło jest, posmarowałam nim buzię rano, posmarowałam wieczorem. Szczęśliwa, mój wspaniały kremik, mmm.... Budzę się rano i co widzę?
OMG!!!! Znów mam wypryski na twarzy!
I wtedy, jak retrospekcja... nerwy nerwami, ale te wredne istoty na mojej twarzy zaczęły się pojawiać jesienią właśnie w trakcie używania tego kremu, a używałam go kilka tygodni i później tyle czasu, prawie całą zimę, nie mogłam doleczyć buzi zwalając wszystko na depresję i doły i nerwy. Jak ja mogłam tego nie zauważyć?? Ten wysyp wtedy, krosteczki, pryszcze... Także leczę dwa nowe wypryski na brodzie i jeden na czole - Aleppo i olejek z drzewa herbacianego idą w ruch!. Ehh.. Stara a głupia jestem.

Dzisiaj dałam krem szwagierce, może u niej się sprawdzi. Dałam jej go z opakowaniem, więc może do jutra nie wyrzuci i zdobędę jeszcze zdjęcie składu. Ciekawa jestem co mnie mogło tak zapchać, tym bardziej, że rzadko mi się to zdarza .


Znacie Sanoflore, co myślicie o firmie?

Do tego kremu już na pewno nie wrócę i raczej będę się obawiać kremów do twarzy... szkoda...

Pozdrawiam Was,
Ania

53 komentarze:

  1. pierwszy raz widzę tą firmę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie zbyt popularna to ona nie jest :)

      Usuń
  2. Aswertyna cieszy jape - myśli sobie no no no malwa bedzie cudna, Aswertyna czyta dalej japka robi się smutna - pryszcze? no way! nie spotkamy się z tym Panem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cholerka... nie malwa a melisa :D jak zwykle cos pokrece ^^
      człowiek beton to ja :D

      Usuń
    2. Zwalmy to wszystko na późną porę nocną!
      Ja nie wiem jak u innych, ale u mnie masakra. A ja stara, głupia baba nie połączyłam wcześniej objawów z kosmetykiem.

      Usuń
    3. tak zwalmy to na to :D


      aj tam zaraz stara - po prostu doświadczona ^^

      Usuń
    4. Hehh... OK!
      Doświadczona bardziej mi się podoba :)

      Usuń
  3. Nie miałam styczności z tą firmą. Szkoda, bo wygląda na prawdę uroczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda słodko :) Niestety u mnie się nie sprawdziło :(

      Usuń
  4. Hm, gdzieś się na blogach spotkałam z tą firmą i kojarzy mi się dość naturalnie, ale pewności nie mam. Szkoda, że nie służył krem, bo zapowiadał się świetnie;)
    pozdrawiam
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natura też może coś zapchać :)
      Też mi szkoda bardzo, bo działanie jako takie było bardzo przyjemne.

      Usuń
  5. Jakoś mi nie po drodze z Sanoflore. Kilka razy przymierzałam się i... rezygnowałam.
    Szkoda, że zaliczyłaś taką niespodziankę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda i szkoda, że się wcześniej nie zorientowałam.
      Mnie coś tam jeszcze kusi, ale nic na twarz!

      Usuń
  6. Nic jeszcze nie trafiło w moje łapki tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja z Sanoflore mam żel do mycia twarzy, który jest moim absolutnym ideałem i często do niego wracam. Z pozostałych rzeczy niewiele próbowałam, tylko jeszcze kwiatowy krem do ciała, który okazał się być bez rewelacji. Co do kremu - recenzja bardzo przydatna, bo sama czaiłam się na niego. Niestety z kremami tak już jest, to taka trochę loteria ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej firmy ale szkoda, że się nie sprawdził:/

    OdpowiedzUsuń
  9. lubię kosmetyki Sanoflore. nie miałam jeszcze z nimi takich przygód. ale zawsze jest ten pierwszy raz. pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że u Ciebie nic takiego się nie stanie.

      Usuń
  10. czyli wychodzi, że w składzie musi mieć coś zapychającego, komodogennego! Bidula!, poprawił się stan skóry?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie coś musi mieć, tylko nie wiem jeszcze co. Chyba będę musiała poprosić Angel o pomoc w rozszyfrowaniu składu :)

      Usuń
  11. a mnie się wydawało, że jest to całkiem pożądna marka miałam kiedyś od nich krem na noc i nie wspominam go źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu u mnie tak zadziałał

      Usuń
  12. szkoda, nie miałam nic z sanflore, choć nieraz już sięgałam po coś w superpharm ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do ciała może się jeszcze na coś skuszę, ale do twarzy to już na pewno nie

      Usuń
  13. Wiesz..kiedyś miałam coś w saszetkach i też mnie wypryszczyło (o rany, rany jak nastolatkę :)) i to po pierwszym razie w mini dawce..ciekawe to on ma w składzie że tak działa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciebie też?
      Ja dopiero teraz zaczęłam kojarzyć fakty!
      Przecież te wypryski zaczęły mi się pojawiać właśnie po jego użyciu i nie połapałam się.

      Usuń
  14. Markę znam tylko z internetu, nigdy nie kusiły mnie ich kosmetyki.
    Nie mam pojęcia jaki mają asortyment.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asortyment jest całkiem fajny, nieduży.
      Niestety coś u mnie się zepsuło.

      Usuń
  15. Współczuję takiej reakcji na krem, ja też mam problemy z cerą po kremie :/ i choć skóra jest b.sucha, postanowiłam na razie odłożyć wszystko i wyleczyć ją z wyprysków :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann, polecam Ci Aleppo.
      Przynajmniej u mnie działa fantastycznie w leczeniu cery.

      Usuń
    2. W takim razie muszę mu się przyjrzeć, może i mojej cerze spasuje :)

      Usuń
  16. Nie zazdroszczè ale najważniejsze, że skojarzyłaś już fakty ;)
    Firmy w ogóle nie znam, pierwszy raz słyszę ale zapamiętam sobie co to za gagatek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja poczytałam trochę o firmie, i dystrybutorem jest LOREAL!

      Usuń
    2. Tak, L'Oreal.
      Nie wiem tylko czy nie jest też przypadkiem producentem.
      Czytałam, ze to L'Oreal dla biofili.

      Usuń
  17. Nie znam ani tej firmy ani tego produktu ;) Nie lubię kiedy po kremie pojawiają się takie niespodzianki :(

    OdpowiedzUsuń
  18. też wygrałam u nich raz krem,a le miodowy to samo się działo pełno wyprysków!koszmar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedactwo!
      U Ciebie też tak się stało?
      Te wypryski są okropne!

      Usuń
  19. Z tej firmy jeszcze nic nie miałam, ale jakoś mnie nie ciągnie do niej.
    Mam nadzieję Aniu, że uda Ci się zwalczyć nieprzyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
  20. ups niefajnie, ja się z jednym kremem z tej firmy też nie polubiłam i jakoś więcej nie sięgałam po nią.

    OdpowiedzUsuń
  21. oo szkoda , ja nic z tej firmy nie próbowalam

    OdpowiedzUsuń
  22. ojj dostałabym białej gorączki ;D

    OdpowiedzUsuń
  23. Z chęcią zamienię się na Barwę żurawinową, to jest mój mail gosika90@wp.pl jeśli wyślesz mi adres to nadam paczkę jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Kurcze Ja również byłam zaskoczona taką marką gdyż nigdzie w drogeriach jej nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam styczności z tą firmą i chyba już wolę nie mieć :-P

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie znam tej firmy. Co do efektow, to szkoda, ze sie nie spisal.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ojoj, no to współczuję...:P

    OdpowiedzUsuń
  28. nie miałam jeszcze nic z tej firmy, ale co do kremu to u mnie by było pewnie podobnie, bo ma glicerynę wysoko w składzie, a moja buzia jej nie lubi :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Miałam tylko miniaturkę miodowego lekkiego krem. O ile nie miałam takich niemiłych niespodzianek, to i tak był na tyle przeciętny, że nie przekonał mnie do sięgnięcie po inny kosmetyk z tej marki. Teraz Twoja opinia jeszcze bardziej mnie utwierdziła, że raczej nie znajdę tam nic dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj nie ładnie z jego strony,teraz strach kupować:(

    OdpowiedzUsuń