Strony

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

FLOS - LEK Dwufazowy płyn do demakijażu oczu - co potrafi?

Heloł :)

Dziewczyny! Jak u Was dzisiaj z samopoczuciem? Ja dzisiaj jestem opadnięta z sił i to masakrycznie. nie wiem czy to spadek ciśnienia czy cóś, ale ledwo dzisiaj przebieram nogami... Naet Juniorek jakiś taki rozespany.

Ale coś dla Was przygotowałam, recenzję oczywiście, ale nie tylko :)
Na spotkaniu blogerek w Suchej Beskidzkiej dostałam m.in. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu Flos-Lek. Czekał sobie dzielnie na swoją kolej i się jakiś czas temu doczekał. Już w trakcie jego używania, dzięki Pani Elżbiecie z Flos-Lek, której bardzo spodobała się moja recenzja kremów z serii Kuracja Hialuronowa, dostałam sztukę drugą :)


FLOS - LEK Dwufazowy płyn do demakijażu oczu

Działanie: Płyn szybko i skutecznie zmywa wodoodporny makijaż oczu. Pielęgnacyjna formuła zawiera kojący i łagodzący wyciąg ze świetlika lekarskiego. Produkt odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.
Skutecznie oczyszczone rzęsy i powieki. Wygładzona i nawilżona skóra wokół oczu.

Użycie: Przed użyciem płyn należy energicznie wstrząsnąć do uzyskania jednolitej barwy. Delikatnie przemywać okolice oczu wacikiem kosmetycznym nasączonym niewielką ilością płynu.

Pojemność / Cena: 135 ml / 16 zł

Skład: Aqua, Isododecane, Cyclopentasiloxane, Isopropyl Palmitate, Cetearyl Isononanoate, Panthenol, Sodium Chloride, Glycerin, Polyaminopropyl Biguanide, Propylene Glycol, Euphrasia Officinalis Extract, Decylene Glycol, CI 42090.

MOJA OPINIA:

Kurczę... Mam mieszane uczucia co do tego produktu, bo z jednej strony mnie zachwyca działaniem a z drugiej wkurza, bo on mnie czasami nie lubi i wtedy... piecze.

Ale po kolei...
Na plus - wygodna butelka z bardzo, bardzo wygodnym dozownikiem. Wystarczy przekręcić nakrętkę i już - świetny pomysł - butelkę sobie zostawię na pewno :)


Płyn łatwo się miesza i wolno rozwarstwia, wielokrotne potrząsanie butelką nie jest konieczne. Wystarczy go niewielka ilość na waciku i bardzo dobrze zmywa makijaż. Przykładam na chwilę do oka i delikatnie masuję i dociskam, na koniec przecieram - wszystko schodzi bez najmniejszego problemu. Co prawda nie używam wodoodpornych kosmetyków, więc nie wiem jak by się sprawdził w ich przypadku, ale normalny makijaż, nawet taki ciut mocniejszy, zmywa bezproblemowo.

Na zdjęciach łapka maźnięta tuszem Oriflame Endless, kredką Avon Super Shoch, Konturówką Avon i Linerem Alverde. Dałam im chwilę podeschnąć na ręce a efekt działania widać już po jednorazowym powolnym przetarciu.



Płyn nie pozostawia tłustej warstwy, nie mgli oczu ale... Skubaniec czasami piecze. Nie wiem czym jest to spowodowane, bo pieczenie nie jest odczuwane przeze mnie za każdym razem tylko czasami. Podejrzewałam nawet, że szczypie mnie wtedy, kiedy zmywam nim kredkę Avon SuperShock, ale nie, szczypie też w innych przypadkach. Może wtedy gdy naleję go ciut więcej na wacik, może gdy mam bardziej zmęczone oczy. NIE MAM POJĘCIA! Jednego dnia zmywam makijaż ach ciach, bombastic - fantastic i wszystko zrobione. Następnego dnia taki sam makijaż i dupcia :( szczypie w oczy. nie jest to jakieś niemożliwe pieczenie, które wyżerałoby mi oczy, ale szczypanie jest i drażni. A co najlepsze - taka sytuacja zdarzyła się nie tylko u mnie. Wiele dziewczyn, które o nim pisało, miało identyczny problem - szczypanie czasami.

Niestety. Przez ten fakt dwufaza nie podbiła serduszka mego, oczek tym bardziej. A szkoda, szkoda, bo polski kosmetyk wiązałam z nim spore nadzieje.
Taki smerfowy ma kolorek po zmieszaniu:



I na koniec:
Mam drugą butelkę tego płynu - całą, nieużywaną. Więc.. jeżeli jesteś moim publicznym obserwatorem, prowadzisz blog kosmetyczny i masz ochotę również przetestować ten produkt i napisać o nim u siebie - daj znać w komentarzu razem z mailem do siebie. Zgłoszenia przyjmowane są do 01. maja do godziny 23:59:59 :D:D:D
Może akurat u Ciebie się sprawdzi.

Pozdrawiam,
Ania

niedziela, 28 kwietnia 2013

O zachwycie nad solą i zieloną herbatą... tianDe

Witajcie!

Jakiś czas temu pokazywałam Wam kosmetyki, które otrzymałam od Pana Łukasza  z firmy TianDe Warszawa ( www.tiandewarszawa.pl ). Dzisiaj przyszła pora na recenzję SOLI :)

tianDe Green Tea Sól do Ciała


Działanie: specjalnie uprawiana zielona herbata dostarcza skórze witamin i antyoksydantów, odżywia, nawilża, zapobiega wysuszeniu skóry. Miniaturowe kryształki soli delikatnie usuwają obumarłe komórki i wspomagają regenerację skóry. Sól w preparacie działa jak peeling, pobudza krążenie, usuwa toksyny, poprawia jędrność i napięcie skóry oraz pomaga zwalczać cellulit.

Sposób użycia: nanieść równomiernie na wilgotne ciało i rozcierać delikatnymi okrężnymi ruchami, następnie spłukać wodą.

Pojemność / Cena: 380 g / 44 zł

Skład: Aqua, Maris Sal, Glycerin, Diethylhexyl Sodium Sulfocuccinate, Cocamidopropyl Betaine, Glycol Distearate, Parfum, Stearyl Alcohol, DMDM Hydantoin Lanolin, Algin, Cetrimonium Chloride, Camellia Sinensis Leaf Extract.

Kosmetyk był zabezpieczony folią, która mi później wpadła do zakrętki :) Otwór jest duży i wygodny,

MOJA OPINIA:
Można by sobie było pomyśleć - ot!, kolejny peeling solny, kolejny wśród wielu, będzie nudno, pozłuszczamy się i tyle. No cóż.. nawet sól potrafi mnie jeszcze zaskoczyć.
Po pierwsze KONSYSTENCJA. To nie jest tylko sól zmieszana z jakimś olejkiem, kosmetyk jest puszysty, miękki, delikatny, nie spodziewałam się w ogóle takiej konsystencji. Drobiny soli faktycznie są dosyć małe, ale bardzo dobrze ścierają. Tak, bo to nie jest zdzierak tylko ścierak :)

Po drugie ZAPACH. Powąchałam i... przeniosłam sie w odległe czasy, jakieś 10-12 lat temu. Przed oczami stanęła mi buteleczka wody toaletowej The Healing Garden o zapachu Green Tea właśnie, a obok niej buteleczka moich ukochanych The Healing Garden Jaśminowych. Tak pięknych, świeżych i cudnie oddanych zapachów dawno nie wąchałam, a seria już niedostępna od lat. I tak właśnie pachnie Sól - jak te perfumki o zapachu zielonej herbaty. Śliczny, delikatny i odświeżający zapach. Cudo, cudo, cudo... W dodatku zapach zostaje na jakąś chwilkę na ciele... mmm... Zapach jest fantastyczny - idealna propozycja dla fanek zielono herbacianych zapachów.

Po trzecie DZIAŁANIE. Kosmetyk jest określony mianem 'body polish' i tak faktycznie jest. Niby działa delikatnie, nie drapie mocno, ale idealnie ściera naskórek pozostawiając skórę idealnie gładką i bardzo, ale to bardzo delikatnie natłuszczoną, jakbym się myła delikatnym olejkiem. Uwielbiam swoją skórę po zastosowaniu tego peelingu. Używałam go zarówno na suchą skórę i na zwilżoną i w obu przypadkach działa świetnie.
Nałożony na suchą skórę działa trochę bardziej ostro, bardziej czuć drapanie, na wilgotną skórę jest delikatniejszy. Efekt był taki sam :)
Trzeba pamiętać tylko o tym, że to sól i podrażnione miejsca na skórze mogą zapiec :)


Kilka spraw technicznych ;) : Jest to kosmetyk bardzo wydajny, mimo maleńkich drobinek soli nie rozpuszcza się zbyt szybko. Tuba posiada szeroki otwór, wydobycie kosmetyku jest bezproblemowe. Oryginalnie kosmetyk zabezpieczony był folią pod zakrętką. Tuba stabilnie stoi na zakrętce.

Delikatne drobinki soli świetnie polerują ciałko.
Jestem tym kosmetykiem zachwycona i na pewno do niego wrócę. Jest to mój faworyt z otrzymanej od Pana Łukasza kosmetyków.
Sól możecie kupić TUTAJ. Są jeszcze inne warianty zapachowe - m.in. Róża i Lawenda, na które mam ogromną chrapkę.

Dziękuję Panu Łukaszowi za przekazanie kosmetyków do testów. Fakt, iż otrzymałam kosmetyk w ramach współpracy nie miał najmniejszego wpływu na moją o nim opinię.

Pozdrawiam Was serdecznie,
Ania

piątek, 26 kwietnia 2013

Pudru ( talku ) zastosowania różne :)

Dzień Dobry!

Nadal poruszam się w tematyce kosmetyków dla dzieci, chociaż dzisiaj tak nie do końca :)
Puder jest kosmetykiem, który praktycznie zawsze mam w domu i używam go nie tylko dla Juniorka, ale też dla siebie. Ostatnio wybór padł na puder Babydream z Rossmanna, ponieważ kosztował zawrotną cenę 4 lub 6 zł :)


czwartek, 25 kwietnia 2013

Pharmaceris B dba o dziecięcą skórę!

Witajcie!

Dalej Pharmaceris :) Ale tym razem dla tych młodszych a nawet naj naj młodszych, ponieważ seria Pharmaceris Baby jest przeznaczona dla maluszków, a opisywanego w tym poście żelu można używać już od pierwszych dni życia bobasków.
Mój "bobasek" pierwsze dni życia ma już grubo ponad 9 lat za sobą :) ale dbać o skórzysko trzeba :)



środa, 24 kwietnia 2013

Pharmaceris PURI- SEBOSTATIC Pianka głęboko oczyszczająca do twarzy

Witajcie!

Pokazywałam Wam kiedyś swoje apteczne zakupy TUTAJ i dzisiaj o kolejnym kosmetyku z nich ( TUTAJ było o kremie wybielającym).


Przyznam szczerze, że pianka zaskoczyła mnie totalnie. Nie spodziewałam się tak fajnego i przyjemnego działania, ale o tym zaraz. Najpierw - przedstawiam Wam pianeczkę!

Pharmaceris PURI- SEBOSTATIC Pianka głęboko oczyszczająca do twarzy

Wskazania:
Codzienne oczyszczanie skóry trądzikowej, przetłuszczonej ze skłonnością do powstawania zaskórników. Zastępuje mydło.
Działanie:
Skutecznie usuwa zanieczyszczenia oraz makijaż. Łagodzi zmiany trądzikowe dzięki zawartości tamaryndy. Ekstrakt z łopianu posiada właściwości antybakteryjne. Łagodzi zaburzenia czynności skóry łojotokowej, normalizuje wydzielanie łoju i reguluje florę bakteryjną dzięki czemu pomaga zapobiegać powstawaniu zmian trądzikowych i zaskórników. Produkt jest niezwykle delikatny dla skóry i przyjemny w użyciu dzięki formie pianki.
 Efekt:
Oczyszczona, nawilżona i matowa skóra twarzy.
Sposób użycia:
Wydozować niewielką ilość pianki na dłoń i umyć twarz. Dokładnie spłukać wodą.  
Następnie przemyć tonikiem antybakteryjnym Pharmaceris T i nałożyć odpowiedni krem z tej samej serii. Stosować codziennie rano i wieczorem .

Zawiera kompozycję zapachową bez alergenów.
Produkt stworzony przez naukowców z Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris.
Testowano dermatologicznie.
Pojemność / Cena: 150 ml / 28,50 zł ( ja kupiłam za ok. 26 zł)

Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Betaine, Disodium Ricinoleamido MEA-Sulfosuccinate, Methyl Gluceth-20, Propylene Glycol, Hydroxyethylcellulose, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Disodium EDTA, Tamarind (Tamarindus Indica) Extract, Burdock (Arctium Majus) Extract, Zinc PCA, Benzyl Alcohol, Biotin, Methylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum 

MOJA OPINIA:
Pianka okazała się być sporym zaskoczeniem i to pozytywnym. Gdy ją kupiłam pbawiałam się trochę, że może trochę przesuszyć skórę i powodować ściągnięcie, skoro jest to kosmetyk z serii T do cery przetłuszczającej się i z trądzikiem, i obawiałam się również tego, że może szczypać w oczy.
Już po pierwszym zastosowaniu byłam nią oczarowana :) Pianka okazała się być kosmetykiem bardzo delikatnym dla skóry a mycie nią twarzy to czysta przyjemność.

Opakowanie: Pianka jest w plastikowej butelce, przezroczystej, widzimy ile produktu nam zostało. Nie jest to spray, ale dozownik napowietrzający. Podobny jest w farbach soublime mousse, piance Decubal.

Konsystencja: Pianka jest bardzo delikatna, nie jest gęsta, bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy tworząc kremową piankę. Nie spływa z twarzy. 2-3 pompki w zupełności wystarczają na umycie twarzy.




Działanie: Rzecz ważna, a producent o niej nie pisze - kosmetyk idealnie sprawdza się w demakijażu. Już kilka ruchów wystarczy, aby tusz, podkład czy cienie zostały dokładnie zmyte. Nie ma efektu misia pandy, wszystko jest ładnie spłukane, buzia pozostaje czyściutka. W dodatku ani grama szczypania w oczy, nic a nic, oczy pozostają niewzruszone!
Po użyciu skóra twarzy jest dobrze oczyszczona, ale nie ma ani uczucia suchości ani ściągnięcia, skóra jest po prostu czyściutka!
Działanie na trądzik - na początku używałam tej pianki dwa razy dziennie - rano i wieczorem, później, gdy kupiłam Aleppo, pianki używałam tylko rano. Już w trakcie używania tylko pianki zauważyłam zmniejszenie ilości powstawania wyprysków i szybsze gojenie się już tych, które są. W połączeniu z pielęgnacją z Aleppo - moja buzia wygląda już prawie dobrze. Pojedyncze wypryski się pojawiają, ale szybko znikają.



Moja pianka skończyła się jakieś półtora tygodnia temu. To jej mały minus - jakoś tak szybko się kończy, albo ja mam wrażenie takie... Kupiłam ją końcem lutego, zaczęłam używać początkiem marca i przez 3 tygodnie używałam jej dwa razy dziennie ( średnio po 2 pompki), od końca marca używałam jej tylko rano a wieczorem mydło Aleppo. Podsumowując - gdybym chciała jej używać 2 razy dziennie wystarczyłoby jej na jakiś miesiąc z małym hakiem. Niby nie mało, ale dużo też nie.
Ogólnie - POLECAM!!! To bardzo przyjemny kosmetyk!

Kiedyś pewnie do niej wrócę - teraz testuję kolagenowy żel do mycia twarzy a mam ochotę na 2 panki - Decubal oraz Rosyjską Baikal Herbals, nie mówiąc już o tym, że mam jeszcze żel Green Pharmacy z szałwią, którego od czasu do czasu używam.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Micelowy KRÓL!

Witajcie!

Oto KRÓL !
Dzierży berło i zasiada na tronie w micelowej arystokracji! Większością głosów ( a raczej przeczytanych przeze mnie o micelach opinii ) został wybrany i z tronu zejść nie chce. Co rusz pojawiają się nowi pretendenci do tego zaszczytnego miejsca, ale NIE, on nie odda tak szybko zasłużonego sobie piedestału.

Oto ON !


Prezentuje się całkiem nieźle, z lekka przyciągając uwagę.
Król wywiązuje się ze swoich obietnic złożonych swoim poddankom - zmywa makijaż jak żaden inny nie robiąc im przy tym ani odrobiny krzywdy, żaden mój kolorowy kosmetyk nie wygrał z nim starcia, ba! na wygraną nie było ani cienia nadziei. Nawet pachnieć nie musi, choć ja wyczuwam odrobinę nieokreślonego mojemu nosowi aromatu. Po obcowaniu z tak szanowną osobowością kosmetycznością zostaje poczucie oczyszczenia i odświeżenia - katharsis dla skóry twarzy,
Jak na Arystokratę z wyższych sfer, Król się ceni i kosztuje około 40 zł za 250 ml butelczynę, ale nic to. Król serce ma dobre i łaskawe i co rusz wychodzi do poddanek objawiając się w zacnej promocji, np. Duopacku 2 x 250 za ok. 45 zł. Szacun!


A Kuku!

Królowac u mnie będzie, choć ja - szara eminencja - pragnąca również bardziej prymitywnych rozrywe ;) - co rusz będę go zdradzać i... wracać na zawołanie!

Król - Micel Sensibio wywodzi się z rodu Biodermów, wiek nieokreślony, drzewa genealogicznego nie znam, ale sam ród wypowiada się o nim tak:

Sensibio H2O
Innowacyjny płyn micelarny do oczyszczania twarzy i demakijażu

Stawiając na innowacje, Laboratoire Dermatologique BIODERMA było pionierem w dziedzinie płynów micelarnych

• Płyn micelarny Sensibio H2O suwa nawet wodoodporny makijaż, dokładnie oczyszczającskórę twarzy i wokół oczu
micele estrów kwasów tłuszczowych
• Jest doskonale tolerowany
• Łagodzi podrażnioną skórę i minimalizuje zaczerwienienie
wyciąg z ogórka
• Daje natychmiastowe uczucie świeżości
• Nie zawiera alkoholu, środków zapachowych ani fenoksyetanolu, hipoalergiczny
• Nie wymaga spłukiwania

WSKAZANIA:
• Codzienna pielęgnacja skóry wrażliwej
• Oczyszczanie skóry twarzy i zmywanie makijażu
• Demakijaż oczu (nawet tusze wodoodporne)

• Nasącz wacik płynem micelarnym Sensibio H2O i oczyść skórę twarzy i wokół oczu i/lub usuń makijaż
• Powtarzaj te czynności do chwili, kiedy wacik będzie czysty
• Płyn micelarny Sensibio H2O nie wymaga spłukiwania, ale niezbędne jest osuszenie skóry- delikatnie osusz skórę, przykładając do twarzy czysty ręcznik bawełniany
• Płyn micelarny Sensibio H2O można stosować codziennie - rano i wieczorem

Właściwości:
• Formuła bezzapachowa
• Hipoalergiczny
• Nie zawiera parabenów, alkoholu, ani fenoksyetanolu
• Butelka 250ml lub 500ml

Skład:
WATER (AQUA), PEG-6 CAPRYLIC/CAPRIC GLYCERIDES, PROPYLENE GLYCOL, CUCUMIS SATIVUS (CUCUMBER) FRUIT EXTRACT, MANNITOL, XYLITOL, RHAMNOSE, FRUCTOOLIGOSACCHARIDES, DISODIUM EDTA, CETRIMONIUM BROMIDE


Dobranoc Kochane...! Będziecie dzisiaj śnić o Królu? Bądź o innym księciu?

sobota, 20 kwietnia 2013

Gruszkowy zawrót prysznicowy!

Witajcie!


Dzisiaj... coś na odprężenie po (nie tylko ciężkim) dniu, bądź na rozbudzenie z samego rana :)
Nowość od Lirene... Żel pod prysznic KUSZĄCA GRUSZKA


Kilka słów od producenta:
OWOCOWA EKSPLOZJA ENERGII POD PRYSZNICEM

Żel pod prysznic Lirene to niezwykła połączenie delikatnej pielęgnacji skóry z codzienną dawką energii oraz owocową ucztą dla zmysłów. Wyjątkowo lekka formuła żelu łączy w sobie aromatyczną i pełną energii nutę soczystej gruszki  ze słodyczą jabłka i melona. Zawarty w żelu wyciąg z gruszki doskonale wygładza i nawilża skórę, pozostawiając ją miękką i jedwabiście delikatną przez cały dzień.

Pojemność / Cena: 250 ml / 6-8 zł

Składniki: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Sodium Laureth - 5 Carboxylate, Polyquaternium-7, Propylyne Glycol, Pyrus Communis Extract, Parfum, Methylchloroisotiazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid, CI 16185, CI 19140

 
MOJA OPINIA:

O mojej miłości do pachnących żeli pod prysznic już wiecie. TAK! Uwielbiam wszystko co pięknie pachnie i uprzyjemni mi te higieniczne chwile. A gdy przy okazji żel nie wysusza skóry, dobrze ją i myje i odświeża i fantastyczne się pieni to.. JA NIC WIĘCEJ NIE CHCĘ!!!

Żel pachnie obłędnie! Pachnie świeżymi gruszkami - połączeniem Konferencji z Williamsem - coś wspaniałego! Dawno, na prawdę dawno, nie wąchałam nic co tak wspaniale oddałoby aromat gruszek.


Żel ma standardową konsystencję, lekko ciągnącą, bardzo dobrze się pieni i tworzy gęstą pachnącą pianę.
Zapach nie utrzymuje się długo na skórze i na prawdę tym razem ŻAŁUJĘ, że tak jest, bo gruszki bardzo lubię. Żel nie wysusza skóry, ale wbrew obietnicom producenta - nie nawilża jej.


Czujecie się gruszkowo skuszone?

Ania

piątek, 19 kwietnia 2013

Skrzyp Polny - odżywka do włosów Farmona Herbal Care

Witajcie!

O tej odżywce miałam pisać już dawno i jakoś nie mogłam się zebrać, sama nie wiem czemu. Skończyłam ją kilka tygodni temu, a mowa o:

Farmona Herbal Care Odżywka do włosów Skrzyp Polny

 ODŻYWKA SKRZYP POLNY - ODBUDOWA I GĘSTOŚĆ

Odżywka zawiera wyjątkowo łagodne, naturalne składniki aktywne, które skutecznie pielęgnują włosy osłabione i zniszczone, poprawiając ich kondycję i wygląd. Ekstrakt z młodych pędów skrzypu polnego wyraźnie wzmacnia włosy, stymuluje ich wzrost i hamuje wypadanie. Opatentowana kompozycja mikronizowanych białek pszenicznych wnika w strukturę włosów, dogłębnie je odżywia i regeneruje, zwiększając odporność na uszkodzenia. Dodatkowo keratyna i prowitamina B5 wzmacniają i uelastyczniają włosy oraz przyspieszają ich regenerację, a naturalny prebiotyk inutec intensywnie nawilża, ułatwia rozczesywanie i zapobiega elektryzowaniu się włosów, przywracając im piękny, zdrowy wygląd.

SPEKTAKULARNE EFEKTY:
- zdrowe, gęste i mocne włosy
- grubsze, bardziej puszyste i mocne
- odporne na uszkodzenia
- długotrwale chronione przed łamaniem i rozdwajaniem się końcówek

Skład: Aqua (Water), Behentrimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol, Equisetum Arvense (Horsetail) Herb Extract, Glycerin, Inulin, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Lauryldimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Starch, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Lactic Acid, Hydroxyethylcellulose, Disodium EDTA, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum (Fragrance)



MOJA OPINIA:

Odżywkę wygrałam w konkursie na FB Farmony. Cieszę się, bo w sklepach nigdzie jej niestety nie spotkałam do tej pory.
Opakowanie: to tubka z wygodnym zamknięciem, nie ma najmniejszego problemu z wydobyciem odżywki.
Odżywkę możemy stosować jako maskę na całe włosy lub jako odżywkę bez spłukiwania. Stosowałam oba sposoby i szczerze przyznaję, że bardziej odpowiadało mi używanie jej jako maski. Nałożona bez spłukiwania, nawet w niewielkiej ilości, sprawiał, że włosy robiły się matowe, ale za to super się układały.
Stosowana jako maska fantastycznie odżywiała włosy, układały się całkiem dobrze, były miękkie i lśniące. Nakładałam ją w sporej ilości, włosy jakby ja piły od razu. Trzymałam 2-3 minuty i spłukiwałam - spłukiwanie bezproblemowe, włosy świetnie się po niej rozczesywały.
Nie umiem określić jej wpływu na stałą poprawę kondycji włosów, wierzę jednak, że skoro efekty bezpośrednio po jej użyciu są zgodne z obietnicami producenta, działanie długofalowe też będzie.
Chętnie bym ją jeszcze kupiła, jak tylko spotkam to na pewno nabędę :)
Kosmetyk ma lekką konsystencję i zapach... Skrzypu Polnego! Pamiętacie zapach mleczka takiego białego, klejącego, które wypływa ze świeżo zerwanego skrzypu - tak właśnie pachnie odżywka - piękny ziołowy zapach!


Znacie? Lubicie?
Jakie są Wasze ulubione maski?

Ania

środa, 17 kwietnia 2013

Kózka Leń - nic nie robi cały dzień!

Witajcie!

Ten post będzie pierwszym postem o kosmetyku, który według mojego uznania w 100% się NIE SPRAWDZIŁ i według mojego uznania jest BUBLEM. A mowa tu o:

Fennel Body Butter Goat's Milk, czyli o maśle do ciała Kozie Mleko marki Fennel.




Kosmetyk dostałam na spotkaniu blogerek i tak sobie czekał grzecznie na swoją kolej, aż się doczekał...

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę to skład, a dokładniej SKŁADY, bo są dwa i to ciut różne od siebie. Gliceryna na innym miejscu w składzie, brak parabenów w jednym ze składów a w drugim są. Już to mnie zdziwiło, ale dobra... poużywamy sobie. AAA i jeszcze jedno - ja się pytam - GDZIE JEST TEN NATURALNY KOMPLEKS SKŁADNIKÓW ŚWIEŻEGO KOZIEGO MLEKA? Nie znam się na składach, ale jednak coś tam kapuję... składników mleka nic a nic!






Zgrabne odkręcane pudełeczko - słoiczek - OK, aluminiowa folia czy tam inne sreberko zabezpieczające - OK, białe gęste masełko o kremowym delikatnym zapachu, całkiem przyjemnym - OK.
I na tym KONIEC OKEJÓW!


Po kąpieli smaruję się masłem i... yyyy... co to jest? Masło ciężko rozprowadza się po skórze i w ogóle się nie chce wchłaniać. Smaruję i smaruję i dalej nic. Dalej masło się nie wchłania. Leży na skórze i zaczyna wkurzać. Jest klejąco i drażniąco. Idę spać, może się wchłonie. Rano wstaję ze swędzącymi łydkami, z których zdrapuję warstwę kremu. MASAKRA!!!
Drugie podejście kończy się tą samą tragedią - DO MOJEGO CIAŁA SIĘ NIE NADAJE!!!

Przed "obsmarowaniem" kosmetyku postanowiłam wypróbować go jeszcze do włosów. Kremowanie jest na topie, co prawda próby z kremem kakaowym ISANA nie przyniosły oczekiwanych WOW rezultatów, ale zobaczymy. Nałożyłam Masło na suche włosy, pasmo po paśmie na długości tak gdzieś  5 cm od skóry głowy po końcówki. Trzymałam 2 godziny i zmyłam szamponem. Coś jakby lepiej, włosy lekko dociążone, kolor pogłębiony, ale brak blasku totalny, nie o to mi chodziło :(




BUBELEK wyląduje dzisiaj w koszu, a dokładniej zawartość pojemniczka. Samo opakowanie może się jeszcze przydać.

Poczytałam sobie na różnych blogach o masłach fennel i faktycznie - znalazłam więcej negatywnych niż pozytywnych opinii. Jedyna nadzieja dla tej marki w scrubie Lody Truskawkowe...

Kózka niedobra jest!

Pozdrawiam,
Ania

wtorek, 16 kwietnia 2013

Ostatnie dni na przekazanie 1%

Witajcie!

Zbliża się koniec okresu rozliczeń podatkowych, stąd dzisiejszy post.
Przypuszczam, iż wiele z Was jeszcze się nie rozlicza, bo nie pracuje, ale może rodzina / rodzice / znajomi.
Na pewno wiecie jak ważne jest, aby przekazać 1 % swojego podatku na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego. Ważne, aby te pieniążki, skoro jest taka możliwość, zostały wykorzystane w inny sposób niż przez Państwo.

Dlatego APELUJĘ o pamiętanie o 1% - a jeżeli chcielibyście przekazać 1% a nie macie pomysłu dla kogo / dla jakiej organizacji - to proszę Was o przekazanie 1% na rzecz mojego Juniorka.

Juniorek jest chorutki i nie ma szans aby cokolwiek to zmieniło, jednak potrzebuje opieki i wiele sprzętów i... rozpisywać się nie będę. Jeżeli jesteście ciekawi wszystkiego to zapraszam Was na blog O JUNIORKU - KLIK, KLIK.

Więc... gdybyście mieli ochotę to proszę Was o przekazanie 1%

KRS: 0000243743
Z dopiskiem: Dla Krzysztofa Samson

Dziękuję,
Ania

City Matty - Jasny i Naturalny

Cześć!

W poprzednim poście pokazywałam Wam działaniekremu rozjaśniającego przebarwienia Pharmaceris.
Zrezygnowaąm z używania chusteczek samoopalających i zrobiłam się po prostu bladziutka - musiałam zmienić podkład. Lirene City Matt lubię - pisałam już o nim dawno, dawno TUTAJ !!!. Moja opinia o nim się nie zmieniła - uważam, że to dobry podkład za rozsądną cenę. U mnie sprawdza się bardzo dobrze. Dlatego też wybrałam tym razem najjaśniejszy odcień 203 Jasny.

Poniżej porównanie kolorów -   204 NATURALNY ( po lewej)   i 203 JASNY ( po prawej)








Jak widzicie jest między nimi spora różnica.
203 Jasny idealnie stapia się z moją skórą dając jej naturalny i ładny wygląd.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Pharmaceris i wybielanie przebarwień - Intensywny krem wybielający na noc

Cześć :)



Zakończyłam 6-cio tygodniową kurację wybielającym kremem na noc Pharmaceris. Odstawiłam go kilka dni temu, ponieważ producent zaleca unikanie długotrwałego eksponowania na słońce przez 10 tygodni po zakończeniu kuracji, a ja mam nadzieję, że w lipcu nad naszym Morzem Bałtyckim będzie na tyle ładna pogoda, że chociaż buźkę sobie opalę :). Kremu nie zużyłam całego, ale ma on termin ważności 12 miesięcy od otwarcia, więc spokojnie poczeka sobie w pudełeczku do jesieni.

Jeżeli jesteście ciekawe efektów kuracji - zapraszam!

Pharmaceris W ALBUCIN - INTENSIVE Intensywny krem wybielający na noc

Wskazania:

Krem polecany jest do pielęgnacji skóry z przebarwieniami oraz nierówną pigmentacją.
Działanie:
Krem rozjaśnia skórę i skutecznie redukuje plamy i przebarwienia dzięki potrójnemu kompleksowi wybielającemu, który blokuje syntezę melaniny na kilku poziomach. 
Działanie rozjaśniające i wybielające wspomaga papaina, która przyspiesza złuszczanie zewnętrznych, przebarwionych warstw naskórka, umożliwiając głębszą penetrację substancji wybielających. Witamina E chroni skórę przed efektami przedwczesnego starzenia się.
 Delikatność:
Krem zawiera w swoim składzie emulgatory spożywcze, które spełniając najwyższe standardy jakości zapewniają niezwykle delikatne działanie.
Efekt:
Skóra twarzy odzyskuje zdrowy wygląd i równomierny koloryt.  
Sposób użycia:
Przebarwione obszary skóry smarować kremem codziennie wieczorem. Efekt wybielający powinien być widoczny po 4-8 tygodniach stosowania. W czasie stosowania kremu oraz 10 tygodni po zakończeniu kuracji należy unikać długotrwałego eksponowania skóry na słońce. W celu zapewnienia maksymalnej ochrony przed promieniowaniem słonecznym zalecane jest stosowanie Kremu Sun Protect SPF 50+ z serii Pharmaceris S.
Testowano dermatologicznie.
Produkt stworzony przez naukowców z Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris.
Kompozycja zapachowa bez alergenów.
Pojemność / Cena: 30 ml / 39,90 zł

Skład: Paraffinum Liquidum, Glycerin, Sucrose Distearate, Tocopheryl Acetate, Sucrose Stearate, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Triethanolamine, Alcohol Denat., Xanthan Gum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Papain, Carbomer, Allantoin, Niacinamide, Lecithin, Blend of Canadian Rumex species (Rumex occidentalis), BHA, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Dextran, Nonapeptide-1, Phenoxyethanol, Methylparaben, Diazolidinyl Urea, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Parfum




 Moja opinia:

Konsystencja / Wchłanianie: Krem ma delikatną konsystencję, która przy rozprowadzaniu na twarzy nieco się zmienia i lekko się... ciągnie? To chyba najlepsze określenie. Przez chwilę mam wrażenie, że krem obkleja twarz, uczucie trwa kilkanaście - kilkadziesiąt sekund po czym krem całkowicie się wchłania.



Opakowanie to tubka zapakowana w kartonik. Kartonik nie jest zafoliowany, ale pod nakrętką była zabezpieczająca folia aluminiowa, także mamy pewność, że nikt go nam nie podbierał ;)
Tubka jest odkręcana.


Działanie: czyli to, co najważniejsze.
Ja jestem... zadowolona. Krem szału  nie zrobił, ale rozjaśnienie przebarwień na brodzie jest całkiem widoczne, a używałam tylko kremu na noc, bez kremu na dzień z tej samej serii. Uważam, że dłuższe stosowanie go przyniosłoby jeszcze lepsze rezultaty i mam nadzieję, że przekonam się o tym jesienią gdy do niego wrócę.
Edit: Zapomniałam dopisać kilku słów. Pierwsze efekty zaczęłam zauważać po około 3 tygodniach stosowania, plamki zaczęły się delikatnie rozjaśniać. Niestety w tym czasie pojawiał się też co raz to nowe pryszcze i daje to trochę zniekształcony obraz.  Ale stare plamy, nie świeże blizny, zostały znacząco rozjaśnione i oto mi właśnie chodziło. Przed rozpoczęciem kuracji stosowałam co jakiś czas samoopalacz na twarz w postaci chusteczki Dax Cosmetics, w trakcie kuracji zrezygnowałam z tego, stąd też rozjaśnienie skóry twarzy. Koniec Editu :)
Mogę mu zarzucić jedynie zbyt słabe nawilżanie, kilka minut po jego użyciu nakładałam krem na noc Flos-Lek, ponieważ bez tego moja skóra była rano zbyt ściągnięta.

A oto zdjęcia jak moja broda wygląda teraz (13.04.2013):



A tak wyglądała wcześniej ( 23.02.2013):



Zdjęcia przed były robione w sztucznym świetle i nie ma porównania 1:1, ale ja widzę sporą różnicę. Plamki nie zniknęły całkowicie, ale są wyraźnie jaśniejsze.

piątek, 12 kwietnia 2013

EPONA - rodzime kosmetyki na bazie mleka klaczy - Balsam do skóry wrażliwej i problemowej

Witajcie!

Po kilkudniowej przerwie wracam :) Czasami nie mogę złapać zakrętu ze wszystkim, we wtorek byliśmy z Juniorkiem leczyć ząbki, pod narkozą oczywiście, znów trochę stresu, na szczęście wszystko poszło sprawnie i szybciutko.



A dzisiaj słów kilka o balsamie marki Epona. Znacie markę? Ja nie miałam o niej zielonego pojęcia do czasu Spotkania Blogerek. Nic dziwnego, marka EPONA powstała w sierpniu 2012 roku i ma w swojej ofercie 4 kosmetyki, przynajmniej na razie. EPONA produkuje kosmetyki na bazie mleka klaczy, raczej rzadko spotykanego składnika w kosmetykach.

Tak producent pisze o mleku klaczy i jego właściwościach:

Źródło
Mleko klaczy pozyskuje się około 10 tygodni po urodzeniu źrebiąt. W zdecydowanej większości przypadków jest to proces naturalny z minimalnym udziałem technologii. Dojenie rozpoczyna się, gdy źrebięta nauczą się jeść i trawić pokarmy zastępujące im mleko matki. Cały proces wymaga delikatności, pokory i staranności. Wtedy rezultaty są najlepsze – w ciągu dnia od jednej klaczy można pozyskać nawet 2 litry mleka.
Zawartość
Mleko klaczy pod względem składu bardzo przypomina mleko kobiece. Wyjątkowa struktura białka stanowi o wysokiej przyswajalności i wartości odżywczej. Obecność laktozy, podstawowego dwucukru mleka, wzmaga wchłanianie wapnia, fosforu i magnezu oraz pozytywnie wpływa na działanie komórek nerwowych. Tłuszcz występujący w mleku klaczy dostarcza substancji niezbędnych dla rozwoju młodego organizmu, a składniki mineralne wspomagają jego prawidłowego funkcjonowanie.
Właściwości
Mleko klaczy bardzo korzystnie wpływa na zdrowie i urodę. Wzmacnia odporność, działając przy tym antybakteryjnie i antywirusowo. Oczyszcza organizm od wewnątrz z różnego rodzaju toksyn, wspomaga leczenie migren i wrzodów żołądka, zapobiega zapaleniom. Opóźnia proces starzenia się skóry, znakomicie stymuluje rozwój komórek. Co jednak stanowi o jego największej wartości? Nigdy nie powoduje żadnych efektów ubocznych, a jego słodki, lekko orzechowy zapach, przywodzi na myśl bezpieczne dzieciństwo i bliskość mamy.


Balsam do skóry wrażliwej i problemowej na bazie mleka klaczy

Delikatny dermokosmetyk do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, a w szczególności skóry wrażliwej i z problemami ( atopowe zapalenie skóry, egzema, łuszczyca). Dzięki unikalnej formule bazującej na mleku klaczy pomaga w zwalczaniu stanów zapalnych i nadwrażliwości skóry. Działa kojąco i łagodząco, jednocześnie wygładza i nawilża. Skóra odzyskuje zdrowy wygląd i jest aksamitna w dotyku.

Substancje czynne: 1/4 mleka klaczy, olej ze słodkich migdałów, olej z awokado, skwalan roślinny, trójglicerydy kwasu kaprylowego i kaprynowego, naturalna witamina E.
Sposób użycia: niewielką ilość balsamu rozprowadzić na czystej i osuszonej skórze, następnie delikatnie wmasować. Stosować wielokrotnie w ciągu dnia w zależności od potrzeb skóry
Po otwarciu balsam jest ważny 12 miesięcy.

Pojemność/Cena: 150 ml / ok. 55 zł

Skład: Aqua, Equae Lac, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil), Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Persea Gratissima (Avocado)Oil, Sorbitan Stearate (and) Sucrose Cocoate, Squalene, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol


MOJA OPINIA:

Muszę się zgodzić z obietnicami producenta, gdyż balsam okazał się bardzo dobrym kosmetykiem.

Opakowanie: Balsam zamknięty jest w butelce typu air-less z dozownikiem w formie pompki. Butelka jest biała, plastikowa, skromny, prosty design. Dodatkowo zapakowana w kartonik, w któym znajdziemy również ulotkę z informacjami o pozostałych produktach firmy. Butelka jest stabilna, nie przewraca się.


Konsystencja / Wchłaniania: Konsystencja balsamu jest bardzo lekka i delikatna. Powiedziałabym nawet, że jest to raczej rzadkie mleczko niż balsam. Taka formuła sprawia, iż kosmetyk błyskawicznie i całkowicie się wchłania. Skóra pije go aż do środka :)


Działanie: Nigdy wcześniej nie słyszałam / nie czytałam o kosmetycznych walorach mleka z klaczy, nie miałam pojęcia, że się go w kosmetyce wykorzystuje. Ale widać dr Sławek Beszterda, założyciel marki, miał bardzo dobry pomysł.
Ja działaniem balsamu jestem usatysfakcjonowana. Po jego użyciu skóra momentalnie staje się miła w dotyku, delikatna i gładka. Balsam wchłania się w skórę dając uczucie głębokiego nawilżenia, nie pozostawia filmu ani klejącej warstwy, myk myk i możemy wskakiwać w ubranie / pidżamę.
Moja skóra bardzo go lubi, nie drapię się tak często gdy go używam, skóra jest ukojona i nie woła "pić". Swędzenia i drapania łydek nie jestem jednak w stanie wyeliminować żadnym kosmetykiem, gdyż to jest chyba u mnie na tle nerwowym. Jak zaczynam się denerwować to zaraz drapkam się po łydkach. Taki tik?
Wszystko byłoby cudowne w tym balsamie gdyby nie nieco drażniący mnie zapach. Ciężko mi go opisać, ale przede wszystkim kojarzy mi się z lekko skwaśniałym mlekiem. Nie lubię tego zapachu, jedyne szczęście w tym, że szybko ulatnia się ze skóry. Mimo to nie lubię go stosować na ramiona czy ręce, bo mnie drażni. Ale moje wymagające nogi są z niego bardzo zadowolone i przy tym pozostańmy.

Z tej firmy mam jeszcze krem do twarzy, ale przyznam się szczerze, jeszcze go nie używałam. Przeznaczony jest do cery wrażliwej i problemowej, czeka więc na swoją kolej :)

Miałyście jakieś doświadczenia z tymi kosmetykami?
Więcej o firmie i produktach możecie się dowiedzieć na stronie http://www.epona-cosmetics.pl/

Pozdrawiam Was,
Ania