Strony

niedziela, 29 września 2013

Miodowe rozczarowanie....

Witajcie!

Mam niesamowite zaległości blogowe. Nie opisane kosmetyki, których używanie zakończyłam już jakiś czas temu, te bieżące... dużo tego! Szkoda tylko, że czas mam ostatnio tak ograniczony, a raczej ilość w nim zajęć. Na szczęście wszystko daje mi satysfakcję i powoli się układa, więc mam nadzieję mieć nieco więcej czasu na bloga swojego i odwiedzanie waszych. Teraz to tylko zerknięcie na kilka ostatnich postów na bloggerze kiedy siedzę lub leżę z Junioreczkiem. Ale wróćmy dzisiejszego tematu...

Mam ostatnio to nieszczęście, że często trafiam albo na buble albo na zwyklaki - średniaki. Może i ja zrobiłam się bardziej wymagająca, a może te kosmetyki faktycznie są po prostu średnie.
I dzisiaj o takim kremie jednym, który ni ziębi ni grzeje, trochę drażni.

APIS BOGACTWO MIODU
regenerujący krem z mleczkiem pszczelim i witaminami A + E






Zaczęła się jesień, stwierdziłam, że skóra potrzebuje czegoś odżywczego. Z przepastnego pudła swego wyjęłam krem APIS BOGACTWO MIODU. Otworzyłam... lekko żółtawy krem. Powąchałam... hmm... miła i przyciągająca woń to to nie jest. Zapach kremu mi się zwyczajnie nie podoba i ( o zgrozo!) długo utrzymuje się na skórze. Posmarowałam buzię i znów jakoś nie tak - niby się wchłania, ale na twarzy czuję taki klejący film, lekko uciążliwy. Znika po jakimś czasie, ale wkurza, drażni, i ten brzydki zapach. No nie. Tak mi się jakoś go nieprzyjemnie używało, że skończyło się na kilku razach, pomimo tego, że skóra rano była całkiem, całkiem. Miękka, dobrze odżywiona. Nie powstały nowe niechciane niespodzianki.




Dla mnie to minus, bo się z nim męczę, ale krem ma 110 ml, więc osoby, którym spasuje, będą zadowolone z tego, że jest duży i wydajny. Skład jak poniżej - ja na składach się za bardzo nie znam :)




Co ja zrobię, że tak czasami jest, że się z kosmetykiem nie polubimy. Tak jest u mnie z tym właśnie. Zużywany zostaje do takich tam różnych, do czego zużywam niechciane kremy.
To już drugi kosmetyk marki APIS, który średnio mi przypadł do gustu i jakoś co raz mniejszą mam chęć sięgać po ich kosmetyki. W zapasikach mam jeszcze krem arbuzowy i przyznaję, że liczę tutaj na zapach przede wszystkim. Obym na nim się nie zawiodła!


Jak widzicie powyżej, krem ma rzadką i lekko żółtawą konsystencję.


Co Wy znacie i możecie polecić z APIS? Może po prostu ja trafiam na kosmetyki do mnie niedopasowane?


Ania / Kosmetykoholizm.pl

wtorek, 24 września 2013

Witalnie.com.pl - wyniki

Hej!

Dziękuję wszystkim zgłaszającym się do rozdania:

Losowanie:

i wygrywa:


Gratuluję i czekam na dane do przesyłki :)

A już wkrótce... obiecane rozdanie rocznicowe :)

Ania

czwartek, 19 września 2013

By poprawić stan skóry , włosów , paznokci !

Witajcie!

Jesień przyszła już na stałe a wraz z nią... złe samopoczucie, osłabienie organizmu, wypadanie włosów. Dochodzi do tego chroniczne niewyspanie, zbyt duża ilość zajęć i jestem na skraju wytrzymałości. Pogoda depresjogenna i w ogóle jest ble i fuj!

Stwierdziłam, że muszę coś zrobić dla swojej skóry, dla swoich włosów i paznokci więc przy okazji wczorajszej wizyty w aptece kupiłam preparat Bio Silica oraz herbatki: Skrzyp, Pokrzywa, Rumianek. Za Bio Silicą zapłaciłam 28 zł [Edit: nie wiem czy czegoś nie pomyliłam, ale jestem pewna, że płaciłam 28 zł, natomiast 2 dni później kupiłam kolejne opakowanie na zapas i płaciłam już tylko 18 zł] za opakowanie 30 tabletek, które ma wystarczyć na 15 dni stosowania ( 2 kapsułki dziennie), herbatki to koszt kilku złotych za sztukę.





Przyznam, że na ten akurat preparat skusiła mnie słyszana co dzień w radio reklama z Anią Przybylską. Widać chcę być piękna jak ona :)




A ziółka - lubię takie herbaty. Wiele dziewczyn narzeka na smak pokrzywy czy skrzypu, a ja je lubię. A Rumianek to po prostu uwielbiam!!! Gdy dodam do niego jeszcze plasterek imbiru, plasterek cytrynki i łyżeczkę miodu - jesienny wieczór od razu jest przyjemniejszy :)

Wracając do tematu - przez najbliższe 30 dni codziennie będę wypijać po przynajmniej jednej szklance z każdej herbatki i będę zażywać 2 tabletki Bio Silica. Przypuszczam, że kurację trzeba będzie przedłużyć, gdyż po pierwszym miesiącu efekty mogą nie być widoczne :)

Zobaczymy :)  A jak Wy dbacie o skórę w tym okresie? Jakoś szczególnie czy jak zawsze?

Ania / Kosmetykoholizm

wtorek, 17 września 2013

(Nie)Delikatna Szałwia od Green Pharmacy

Witajcie!

Chciałam dzisiaj zrobić post z nowościami... z tym, co przez ostatni czas kupiłam, dostałam, wymieniłam się, odkupiłam... i poległam... za dużo tego. W samą niedzielę po spotkaniu z moimi lasencjami przytaszczyłam całą reklamóweczkę do domu i jeszcze wcześniej były różne rzeczy... Stwierdziłam, że niestety nie mam na to dzisiaj siły.

Za to dzisiaj słów kilka o kosmetyku, który kompletnie się u mnie nie sprawdził, i z tego co czytałam u innych dziewczyn też nie.

Green Pharamcy, Delikatny Żel do mycia twarzy



Pierwszą buteleczka kupiłam w przypływie zachwytu nad faktem, że GP jest dostępne w Suchej, co było to brałam, między innymi ten żel. Buteleczkę drugą dostałam na spotkaniu blogerek. W planach miałam jedną z buteleczek przeznaczyć na rozdanie, ale.. to było przed tym zanim go użyłam.

Słowa producenta i skład:



Na główną uwagę zasługują słowa: "Nie ściąga i nie wysusza delikatnej skóry twarzy", które nijak nie mają się do stanu faktycznego. Już po pierwszym użyciu żelu poczułam dość mocne ściągnięcie twarzy, ale miałam nadzieję, że to po prostu dobre oczyszczenie. Niestety po kolejnych dwóch dniach i użyciu kremu, skóra zaczęła wołać o pomoc. Mocno sucha, ściągnięta po każdym umyciu, wręcz piekąca. NIE, NIE, NIE! Czego się spodziewać z SLES na 3. miejscu w żelu do mycia twarzy, który ma być niby delikatny. Ten jest (nie)delikatny! W całej swojej naiwności robiłam do niego kilka podejść. Nie udało się...




Zrezygnowałam z pomysłu obdarowania kogoś tym kosmetykiem, nie chcę żeby ktoś go używał. Wiem, że dla kogoś może okazać się strzałem w 10. ale dla mnie na prawdę ten żel jest koszmarny. Skłonność do podrażnień to on może wywołać :)
Jedyne jego plusy to fajny zapach, wygodna pompka i fakt, że dobrze domywa... pędzle. Do tego właśnie jest przeze mnie używany - do mycia pędzelków :) I to jest jedyna rzecz, do której się spisuje, bo nawet skórę rąk wysusza.




Pomimo tego, że nie lubię pisać negatywnych recenzji, ten produkt na inną nie zasługuje...

Ale żeby sobie coś uprzyjemnić w ten paskudny dzień... trochę pracy :)
I zapraszam Was na Kosmetykoholizm.com.pl

Buziaki,
Ania

czwartek, 12 września 2013

Stara Mydlarnia Eliksir do twarzy Argan & Neroli

Witam Wszystkich :)

W tym roku skończę 30 lat :) Na prawdę nie czuję, że tyle mam, ale... czuje to moja skóra. Spore wahania  wagi w przeciągu ostatnich kilku lat oraz cienka i skłonna do odwodnień skóra to główne przyczyna utraty jędrności skóry twarzy. Owal twarzy nie jest już taki jak kiedyś, co raz częściej zauważam zmarszczki, ale... nie poddaję się i wierzę, że kosmetyki pozwolą mi przyhamować nieco ten proces :)
I jednym z tych, w których pokładam nadzieję jest

Eliksir do twarzy Argan & Neroli
Stara Mydlarnia



Olej arganowy pochodzący z Maroka z dodatkiem olejku z neroli oraz witaminy E - zapobiega przesuszeniu skóry, hamuje procesy jej starzenia, neutralizuje wolne rodniki. Nadaje skórze blask i gładkość.

Pojemność/Cena: 30 ml / 28 zł TUTAJ
Ciężko mi znaleźć dokładny skład tego kosmetyku, a jedynie składniki aktywne wymienione na opakowaniu: olejek arganowy, wyciąg z neroli ( kwiatu pomarańczy ), witamina E, lecytyna



Jak widzicie serum zamknięte jest w buteleczce i wydobywamy go za pomocą pipetki. Bardzo wygodny sposób, łatwo odmierzyć ilość kropelek, które chcemy nałożyć na twarz.



Serum / Eliksir ma postać olejku o średniej gęstości, raczej lekkiego, i bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy. Zazwyczaj używam około 4-5 kropel na twarz oraz 6-7 kropelek na szyję i dekolt. Wykrapiam kropelki ma palce, delikatnie je rozcieram i nakładam. Dla mnie serum jest niemal bezzapachowe i trochę mnie to dziwi, ponieważ wszystkie opinie, które o nim czytałam, mówiły o intensywnym zapachu pomarańczy, którego ja niemal nie wyczuwam, jest bardzo delikatny.





Jeżeli nałożę 2 kropelki na twarz to serum wchłonie się niemal całkowicie, natomiast jeżeli nakładam 5 kropelek to na buzi pozostaje warstwa olejku, która zostaje praktycznie do rana. Zapomniałam wcześniej napisać, że serum używam tylko na noc, na dzień go nie polecam, jest to w końcu olejek. I tak - jak nałożyłam ok. 2 kropelki to traktowałam to jako serum i nakładałam jeszcze krem, gdy więcej kropelek - kremu już ni nakładałam, tylko eliksir.



Działanie:
Pierwsze czego obawiałam się po tym eliksirze to zapychanie oraz wysyp pryszczy. Z wielką obawą nakładałam serum na twarz, na szczęście moje obawy nie potwierdził się. Co prawda przez pierwsze 2-3 dni na linii brody pojawiały się takie malutkie białe punkty, ale... nie do końca wiem czy to efekt samego olejku, ponieważ jego używanie rozpoczęłam w trakcie ;)
Skóra rano jest pięknie wygładzona, nawilżona, odżywiona, napięta! Jestem pod ogromnym wrażeniem! Obszary twarzy, na których skóra jest szczególnie sucha, są z działania olejku najbardziej zadowolone, ale i strefa T jakoś nie protestuje. Skóra buzi jest po prostu ładna i gładka :)
Rano pozostałości olejku zmywam żelem lub pianką do twarzy. Kilka razy zmyłam tylko płynem micelarnym i też było OK.
Polecam Wam ten eliksir, szczególnie jeżeli macie suchą skórę.

Pozdrawiam,
Ania


Kosmetyk otrzymałam od sklepu Pachniemy.pl


Bardzo dziękuję Pani Edycie, której spodobał się mój blog :)


środa, 11 września 2013

VIVO Dreamy Palette - swatche

Witajcie!

Mało mnie na blogu ostatnio, przepraszam Was, ale skupiona jestem bardzo na rozwijaniu sklepu, dzieje się co raz więcej. Dzisiaj myślę nad banerkiem / logo dla sklepu.
Link do sklepiku poniżej:


A dzisiaj chciałam Wam pokazać jedną z paletek, którą możecie kupić  >>> TUTAJ <<<.



VIVO DREAMY PALETTE to paletka próbująca odwzorować paletę UD Naked2.
Przepiękne odcienie brązu oraz matowa czerń. Używam jej codziennie. Paletkę kupiłam już jakiś czas wcześniej, ok. miesiąca temu, posiadam również Unprotected ( dupe UD Naked) oraz Enchanted, która ma bardzo ciekawe kolory. O nich innym razem.

Paletka zawiera 12 cieni.






Paletka Dreamy posiada:
- 3 cienie o wykończeniu matowym, w tym bardzo intensywną czerń,
- 2 cienie o wykończeniu satynowym,
- 7 cieni o wykończeniu perłowym

Kolejno rzędami cienie wyglądają tak ( zdjęcia w różnym świetle, nie poddawane żadnej obróbce graficznej, oczywiście oprócz przycięcia):

Starry , City , Neutral , Eternity




Night , Dreamy , Luxe , Dove





Stone , Tease , Sand , Twinkle





Jak same widzicie pigmentacja cieni jest bardzo dobra. Formuła cieni o wykończeniu perłowym jest lekko kremowa i świetnie się rozcierają. Cienie wytrzymują na moich powiekach cały dzień bez problemu. Bez bazy pod koniec dnia oczywiście nie są tak intensywne na oku, i mogą się lekko rozmazać. Ale już z bazą Avon czy Grashka, cały dzień trzymają się fantastycznie.

Paleta kosztuje 20,90 zł.

Tą i inne paletki możecie zobaczyć  >>> TUTAJ <<<

Jak się Wam podoba?
Ania

wtorek, 10 września 2013

Czy Bingo trafia w Bingo?

Cześć Dziewczyny!

Dziewczyny, dzisiaj chciałam Wam napisać kilka słów o kosmetyku, który ma za zadanie ujędrnić naszą skórę.




Serum kolagenowe - uda, pośladki, brzuch BingoSpa

Serum kolagenowe BingoSpa zawierające wysokowartościowe, naturalne składniki aktywne skutecznie zmniejszające objawy cellulitu na brzuchu, udach i pośladkach.
Kolagen - regeneruje i przywraca sprężystość wnikając w najgłębsze warstwy skóry, wygładza skórę i poprawia jej pigmentację,
Masło Shea zawiera naturalne tokoferole i kwasy tłuszczowe: palmitynowy, stearynowy, oleinowy, linolowy  oraz naturalne filtry UV o działaniu zmiękczającym, wygładzającym skórę. Dzięki właściwościom odbudowy i regeneracji komórek lipidowych masło Shea poprawia jej jędrność i elastyczność, chroni przed szkodliwym wpływem środowiska oraz neutralizuje wolne rodniki, opóźniając starzenie się skóry

L-karnityna – wzmacnia spalanie tłuszczów i zapobiega ich odkładaniu się. Przyspiesza regenerację skóry.
Zielona herbata - pobudza mikrocyrkulację krwi i limfy, ułatwia eliminację toksyn.

Wchłonięte składniki kolagenowego serum BingoSpa zmniejszają objawy cellulitu, poprawiają kondycję i koloryt skóry, odżywiają, nawilżają i wygładza skórę
.




Producent bardzo dużo nam obiecuje jak na serum do ciała za cenę około 16,70 zł, do kupienia TUTAJ.

Serum ma lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję. Całkiem fajnie nawilża, ale tylko partie gdzie skórę mam normalną. Akurat w "strefach", do których serum jest przeznaczone, skórę mam normalną.
Zapach balsamu nie do końca przypadł mi do gustu. Może nie jest brzydki, czuć w nim nawet brzoskwinie, ale jak dla mnie jest zbyt sztuczny i męczy mnie. Pachnie dla mnie... coś jak tabletki musujące :)

Działanie balsamu... jest fajne, nie powiem. Skóra po jego użyciu jest gładka, przyjemnie gładka, sle... szczególnego działania ujędrniającego nie zauważyłam. Dla mnie to bardziej taki codzienny balsam niż serum przeznaczone do stref problematycznych. Chyba, że moja skóra już dała za wygraną i ma w nosie wszelkie kosmetyki ujędrniające. Balsam fajny, ale szału nie ma.
Wypróbować można, ale w bingo to on nie trafił :0


Dziękuję bardzo Pani Uli za przekazanie produktów a Was zapraszam do sklepu naturica.pl oraz na blog Pani Uli, na którym organizuje ona konkursy i rozdania dla blogerek Rozdawajka TUTAJ !!!



Pozdrawiam,
Ania

czwartek, 5 września 2013

Bardzo Ważna Wiadomość - kosmetyki Vivo i Famous

Dziewczyny!!!!

Mam dla Was bardzo, bardzo ważną wiadomość :)
Już od dawna o tym marzyłam i postanowiłam to marzenie zrealizować !!!!

Sklep internetowy z kosmetykami, przede wszystkim do makijażu!!!
I właśnie zaczynam! Sklep internetowy już mamy od dawna, teraz go przebudowujemy, także najpiękniej jeszcze nie wygląda, ale... kupować już można :)

Także szczególnie zapraszam Was do kategorii makijaż. Na pierwszy rzut przepiękne róże i shimmery marki Famous, której producentem jest ta sama firma, która produkuje MUA.
Shimmer Bricki są cudne i wyglądają niemal jak te z Bobbi Brown.



Do tego świetne paletki Vivo Cosmetics, produkowane przez tą samą firmę.
 Paletki Dreamy oraz Unproteced są odpowiednikami UD Naked i Naked 2

Cudowne wypiekane bronzery Famous



 Kosmetyków będzie co raz więcej - a ja Was zapraszam TUTAJ!!!!!




Jego wysokość BRZOZOWY!

Jego wysokość BRZOZOWY!

Oto ON!
Pojawił się niemal z nikąd i szturmem wdarł się w blogosferę! Kradł serca kolejnych blogerek, zachwycał i nawet kusił romansami ze swoimi braćmi i siostrami. Romanse również okazywały się owocne, nie był to tylko przelotne znajomości :)
Tak właśnie firma Sylveco skradła serca większości blogerek, które miały okazję ich używać, a wszystko zaczęło się od jegomościa zwanego
Sylveco Lekki Krem Brzozowy, który osiadł na tronie pielęgnacji naturalnej.



Ekstrakt z kory brzozy pobudza syntezę włókien sprężystych w naszej skórze, ksylitol natomiast utrzymuje w niej odpowiedni poziom stężenia kwasu hialuronowego, wiążącego wodę i pobudzającego wzrost nowych komórek. W lekkim kremie brzozowym to wyjątkowe połączenie składników o działaniu silnie nawilżającym i ujędrniającym sprawi, że skóra przesuszona, odwodniona, czy zmęczona odzyska miękkość i gładkość.

Hypoalergiczny lekki krem brzozowy
jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery wymagającej regeneracji.
Zawiera ekstrakt z kory brzozy, który dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, zwiększa sprężystość skóry i skutecznie opóźnia procesy starzenia. W kremie zastosowano połączenie ekstraktu z aloesu oraz ksylitol
o działaniu wybitnie nawilżającym i zmiękczającym. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Dodatek witaminy E zabezpiecza ją przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.
WSKAZANIA: do pielęgnacji skóry odwodnionej, przesuszonej, zmęczonej, narażonej na działanie czynników szkodliwych (słońce, dym tytoniowy).


Skład: Woda,  Olej z pestek winogron,  Olej sojowy,  Ksylitol,  Sorbitan Stearate & Sucrose Cocoate,  Masło karite (Shea),  Stearynian glicerolu,  Olej arganowy,  Olej jojoba,  Kwas stearynowy,  Alkohol cetylostearylowy,  Alkohol benzylowy,  Betulina,  Witamina E,  Ekstrakt z aloesu,  Alantoina,  Guma ksantanowa,  Kwas dehydrooctowy,  Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej,  Lupeol,  Kwas oleanolowy,  Kwas betulinowy 



Już tyle zostało powiedziane / napisane na temat tego kremu, że nie wiem co jeszcze mogłabym dodać od siebie. Nie dziwię się, że dziewczyny tak go zachwalały.
Używam kremu od niemal 2 miesięcy, choć niecodziennie, teraz najczęściej na dzień, wcześniej również na noc, lub w ciągu dnia po peelingu czy maseczce.
Zdziwiła mnie konsystencja kremu, ponieważ po nazwie 'lekki' spodziewałam się kremu bardzo rzadkiego szybko wchłaniającego się, którego skóra będzie wręcz piła. A tu... normalna, nieco gęsta konsystencja, co prawda dobrze się rozprowadzająca na twarzy, ale jednak pozostawiająca delikatną warstwę. Przestraszyłam się go na początku, obawiałam się, że będzie mnie zapychał. Tak się na szczęście nie stało i bardzo się z kremem polubiłam. Po jego użyciu skóra jest mięciutka, gładka, zregenerowana. Efekt bardzo mi się podoba :) Zostanie ze mną na dłużej, o tak! Przemawia za tym również jego świetny skład, opakowanie z pompką oraz bardzo przystępna cena.



Dziękuję bardzo Pani Uli za przekazanie produktów a Was zapraszam do sklepu naturica.pl oraz na blog Pani Uli, na którym organizuje ona konkursy i rozdania dla blogerek Rozdawajka TUTAJ !!!



Pozdrawiam,
Ania