Strony

środa, 30 października 2013

Zapachy, zapachy, zapachy...

Znów się zakochałam...
Jesień natchnęła mnie melancholią, a wtedy tak dobrze otulić się pięknym zapachem...

Ostatnie "wąchania" skończyły się odurzeniem i... mam nowe obiekty westchnień...

Giorgio Armani 'Si'

Przepadłam całkowicie. Od pierwszego sztachnięcia. Przepiękny zapach, ciepły, otulający, cudnie rozwijający się na mojej skórze ( dziękuję panu z Sephory za sporą próbkę). To mój numer 1 na liście zakupowej perfum, choć... szczerze przyznaję, że liczę na to, że dostanę je od męża na urodziny (może przeczyta).



Sì jest nową interpretacją szyprowego zapachu, który otula skórę i obezwładnia zmysły. Zapach jest transparentny, elegancki i wyjątkowy. Harmonijnie łączy ze sobą trzy akordy: nektar z czarnej porzeczki, współczesny szypr oraz jasne drzewo piżmowe. (opis z Douglas.pl)
Skład perfum:
Nuta głowy: nektar z czarnej porzeczki
Nuty serca: frezja, róża stulistna
Baza: szypr, jasne drewno piżmowe 

Muszę go mieć i tak się stanie. Jak nie od męża to sama sobie kupię na urodziny :)


Hugo Boss 'Jour'

Najnowsza propozycja od Hugo Boss. Ma w sobie coś, co sprawia, że z daleka czuć, że to Boss, ale jednocześnie jest niepowtarzalny. Świeży i ciepły jednocześnie. Idealny na dzień i na wieczór. Kolejny, którego chcę mieć :)

 

 Skład:
Nuty głowy: limetka i kwiat grejpfruta;
Nuty serca: białe kwiaty, frezja, wiciokrzew i konwalia;
Baza: brzoza i ambra 



Lacoste 'Eau de Lacoste'

Kolejny zapach, który niesamowicie mnie uwiódł i który chcę mieć! Lubię takie orzeźwiająco - słodkie połączenia, szczególnie  na jesień i zimę

Nuty zapachowe:
nuty głowy: ananas, mandarynka, bergamotka
nuty serca: jaśmin, kwiat pomarańczy, kwiat ananasa
nuty bazy: drzewo sandałowe, wanilia, wetyweria, balsam peruwiański



Ralph Lauren

Interesują mnie też perfumy Ralph Lauren w sklepie douglas.pl a szczególnie zapach Ralph, ale to dopiero na wiosnę. Na zimę ten zapach jest zbyt rześki :) Ciekawa jestem też tych ze zdjęcia



A Was? Co kusi na jesień, macie już może swoje zapachy.
Jeden już na jesień mam i o nim będzie niedługo :)

Ehh... gdyby tak ktoś chciał mi podarować któreś z wyżej wymienionych.... ;(

Pozdrawiam,
Ania

wtorek, 29 października 2013

Pat & Rub SWEET - delikatne mycie dzieciaczków

Witajcie :)

Daawno nie było nic o kosmetykach dla dzieci :) a przecież używamy dużo, wręcz bardzo dużo. Juniorek jest regularnie zaopatrzany w dobrej jakości kosmetyki pielęgnujące jego delikatną skórkę i jednym z takich kosmetyków jest właśnie:

Szampon i Płyn do mycia dla niemowląt i dzieci


Szampon i Płyn do Kąpieli dla Niemowlaków i Dzieci SWEET został stworzony z myślą o delikatnych włosach i skórze niemowląt i dzieci.

Jaśminowa mgiełka do twarzy

...czyli opinia o Orientana Tonik do twarzy Jaśmin i Zielona Herbata.


Wtajcie,

Pamiętacie wpis o balsami w kostce do ciała Orientana? KLIK, KLIK Oszalałam na punkcie tego zapachu, i co najważniejsze, baaardzo przyciąga on mojego męża :) Reszteczkę balsamu mam nadal, używam w ilościach minimalnych jako perfumy w kremie :D:D:D W sumie to nie obraziłabym się gdyby Orientana wydała wodę perfumowaną o tym zapachu :) Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy Pani Ania zaproponowała mi możliwość poznania dwóch nowych kosmetyków marki Orientana, w tym właśnie toniku o zapachu Jaśmin i Zielona Herbata, ponieważ już wiedziała, że to dla mnie wspaniały zapach :)

Tonik do twarzy Jaśmin i Zielona Herbata



Stworzony jedynie z naturalnych składników tonik o wysokiej zawartości ekstraktu z jaśminu indyjskiego i zielonej herbaty doskonale pielęgnuje cerę normalną.

Jaśmin głęboko nawilża i wzmacnia skórę.
Zielona herbata opóźnia proces starzenia.


Naturalne toniki do twarzy bez zawartości alkoholu, z bogata zawartością ekstraktów roślinnych w wygodnej buteleczce z atomizerem.
- Odnawiają skórę po oczyszczeniu ponieważ myjąc twarz naruszamy warstwę ochronną skóry.
- Przywracają naturalne pH skóry, dzięki temu skóra jest chroniona przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi
- Łagodzą podrażnienia, nawilżają i działają odżywczo gdyż zawiera ekstrakty roślinne dopasowane do rodzaju cery.
- Chronią skórę w gorące dni, w pomieszczeniach klimatyzowanych, w pomieszczeniach ogrzewanych centralnym ogrzewaniem. Duża dawka substancji nawilżających i odżywczych za jednym naciśnięciem atomizera.


Pojemność / Cena: 100 ml / 26 zł dostępny TUTAJ


    Skład INCI: Aqua,Aloe Barbadensis Leaf Juice,Camelia Sinensis Leaf Extract,Glycerin, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Withania Somnifera Root Extract E, Jasminum Officinale Flower Leaf Oil Oramix Ns, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate Aqua (woda),Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z aloesu),Camelia Sinensis Leaf Extract (ekstrakt z liści zielonej herbaty),Glycerin (gliceryna), Glycyrrhiza Glabra Root Extract (ekstrat z lukrecji gładkiej), Withania Somnifera Root Extract (ekstrakt z żeńszenia indyjskiego), Jasminum Officinale Flower Leaf Oil (olejek z jaśminu) Oramix Ns (naturalna substancja powierzchniowo czynna aprobowana przez Ecocert), Sodium Benzoate (benzoesan sodu pozyskiwany z jagód), Potassium Sorbate (sorbinian potasu pozyskiwany z jagód).




Bardzo lubię toniki do twarzy :) Zawsze jakiś mam. Pomimo tego, że z mleczek do demakijażu powoli rezygnuję na rzecz płynów micelarnych, to z toników nie rezygnuję. Bardzo lubię ich używać zarówno po umyciu twarzy żelem, dla odświeżenia, dla porannego oczyszczenia.
Tonik Orientana bardzo mi spasował :) Wiadomo, że w tym wypadku bardzo ważny jest dla mnie zapach :) Tonik pachnie świetnie, bardzo podobnie do mojej ulubionej kostki, choć mniej słodko i bardziej jest wyczuwalna zielona herbata.
tonikiem spryskuję twarz i albo czekam na wchłonięcie się toniku albo przecieram twarz wacikiem. Zależnie od humoru i potrzeby :)  Tonik świetnie nawilża i odświeża twarz. Zaraz po zastosowaniu czujemy ulgę. Gdy przesadzę z kwasem czy glinka zbytnio ściągnie mi skórę - tonik przynosi świetne ukojenie, co zapewne jest skutkiem wysokiej zawartości soku z aloesu w składzie. Mam też wrażenie, że przyśpiesza gojenie się ranek na twarzy, tych, które już zmaltretuję ;)


Świetnym rozwiązaniem jest też forma sprayu. Co prawda nad samym aplikatorem można by było jeszcze popracować, ponieważ jest nieco nieprecyzyjny i potrafię sobie zmoczyć ubranie, ale nauczyłam się go używać :)
Ta forma pozwala też używać toniku jako nawilżacza w trakcie trzymania na twarzy maseczki z glinki. Także nawet po skończeniu się toniku, na pewno zostawię butelkę, która przyda się do uzupełnienia jej czystym sokiem z aloesu, którego używam do twarzy i włosów ( ale o tym innym razem)
Mam ochotę na kolejne toniki Orientany i na wiele ich kosmetyków :)

Pozdrawiam,
Ania


czwartek, 24 października 2013

Is Ideal Soft Ideal???

Witajcie wieczorowo/nocno porą!

L'Oreal to marka, którą lubię, i do której w sumie mam zaufanie. Ich kosmetyki raczej mnie jeszcze nie zawiodły. Zresztą... L'Oreal to ogromny koncern, który produkuje też inne marki, choćby Maybelline.
Kiedy zobaczyłam, że wypuszczają nowe płyny micelarne, oczywiście od razu chciałam je mieć. Nie pobiegłam od razu do drogerii, na szczęście nie, ale jakiś czas temu miałam okazję kupić w cenie 11 czy 12 zł, no i skusiłam się :)


Wybrałam opcję różową, do ceru suchej i wrażliwej. Co prawda mam mieszaną, ale skoro najlepiej sprawdza się u mnie Bioderma Sensibio, poszłam i tym tropem.
No i oczywiście duży wpływ miała na to Natalka, która mi go bardzo polecała :)
Zaspokoiłam swoją ciekawość i na szczęście się nie zawiodłam, bo to bardzo dobry płyn micelarny.


Trzeba mu przyznać, że makijaż twarzy zmywa bardzo, bardzo dobrze, i oczy i usta i japkę. Na oczach go tylko wypróbowałam kilka razy, bo jednak wolę używać dwufazówek, już tak mam :) Ale w oczy nie szczypie, a przynajmniej mnie nie szczypał. Po zmyciu twarzy skóra nie klei się, jest gładka i czysta. Płyn nie posiada zapachu. Nie rozumiem tylko hasła, że zmywa "bez pocierania", bo przecież pocierać trzeba, choćby wacikiem. Zmywa na tyle dobrze, iż nie odczuwam nawet porzeby domywania twarzy żelem czy pianką, choć czasami i tak ją przemyje wieczorem, szczególnie gdy makijaż zmywam po południu po przyjściu z pracy.
Co do składu: "Nie znam się, nie orientuję się" ważne, że dobrze działa.


Ale, ale... żeby nie było aż tak idealnie - kto wymyślił taką nakrętkę z takim dozownikiem?! Psika to, chlapie, nie mogę trafić na wacik. Zostaje jedynie przyłożenie wacika do otworku i naciśnięcie butelki, chociaż i to się nie do końca sprawdza. Grrrr!!!! Ale to na szczęście jedyny jego mankament.


Także jeżeli szukacie dobrego micela w niskiej cenie to polecam :)

A przy okazji... zapraszam Was do mojego sklepiku :) Możecie już na nim kupić też rzęski Ardell :)


Pozdrawiam Was,
Ania

wtorek, 22 października 2013

Malinowa Mamba pod prysznicem!

Hejka!

Kiedyś, kiedyś  nie za bardzo się lubiłam z marką Soraya. Kosmetyki nie za bardzo mi odpowiadały, krem pod oczy nic nie robił, na któryś z kremów do twarzy dostałam uczulenia. Jedynie żele pod prysznic były fajne i tanie i czasami je kupowałam. Za to moja mama zawsze sobie chwaliła kremy tej marki i nawet dostała ode mnie kiedyś zestaw, z którego była bardzo zadowolona.

Na spotkaniu blogerek w Krakowie, dwa tygodnie temu, odwiedziły nas Panie reprezentujące firmę Soraya i dostałyśmy od nich kilka kosmetyków marki, m.in. żele pod prysznic z nowej serii SoFresh! Piękne Ciało. Początkowo w mojej paczuszce znalazł się żel Czekoladowy, ale Sabinka tak do niego wzdychała, że wymieniłam się z nią na Malinowego Shake'a "MilkBerry":)


Żel pod prysznic MILKBERRY




Żel pod prysznic MILKBERRY z ekstraktem z malin rozpieści Twoje ciało, a łazienkę zamieni w czarodziejską krainę słodyczy. Poczujesz, że Twoja skóra jest czysta, odświeżona i zakochana. Po takiej kąpieli trudno będzie wrócić do rzeczywistości.

Niespodziewana nuta liczi po chwili ustąpi miejsca wmiksowanym w słodki shake malinom, jagodom i truskawkom. Obłędnej kompozycji ciepła dodadzą wanilia i białe piżmo. Tak pachnie malinowa obsesja!

LOVE ME FORMULA
Malinowa obsesja




Pojemność / Cena: ok. 11 zł / 300 ml

Kolejny raz przekonałam się, że nie ma co się zrażać do firmy :) Żel jest pachnącym słodziakiem, malinową Mambą pod prysznicem. Mocno malinowy zapach, bez przesadzonej słodkości. Obfita, kremowa piana na gąbce i brak wysuszenia skór pomimo SLES na 2. miejscu w składzie. Skład nie jest jakiś tam fantastyczny, ale to żel pod prysznic. Jak dla mnie ma myć, nie wysuszać i PACHNIEĆ!!!


Nic więcej od żelu pod prysznic nie jest mi potrzebne i mam przeogromną ochotę na inne zapachy, a są jeszcze dostępne: Sunny Peach, Chocolate Kiss oraz Lemon Twist i w takiej właśnie kolejności bym je przygarnęła.


Różowiutki i słodki, prawda??? Rozbraja mnie też szata graficzna serii :) Stara jestem, ale uwielbiam takie różowiaste gadżety. Owszem, często podoba mi się prostota, no ale... sami spójrzcie... Czuję się jak mała dziewczynka :)


Pozdrawiam Was,
Ania

poniedziałek, 21 października 2013

Eve rozdaje - tylko do północy

Hej Dziewczęta!

Ewelinka chce obdarować mydełkiem Bath & Body Works!
Która ma ochotę?? Szczegóły TUTAJ KLIK KLIK

i pod obrazkiem :)


Ja już się zgłosiłam.
Ania

niedziela, 20 października 2013

Konkurs obiecany - ruszamy!!!

Witajcie :)

Obiecałam Konkursik - no i jest!



Do wygrania zestaw kosmetyków widoczny na zdjęciu, czyli:
  • Joanna Argan Oil odżywka do włosów
  • Bielenda Esencja młodości Płyn Micelarny
  • Eveline Slim 4D Peeling Masaż Myjący
  • Venus Balsam do ciała po depilacji
  • Joanna żel pod prysznic
  • Avon Żel do kąpieli
  • Avon Krem rozświetlający na noc
  • Barwa Mydełko Wiśniowe
  • Kallos Maska Jasmine
  • Farouk serum Argan Oil
  • Venus Krem do ciała
  • Eveline SOS Krem do ciała



ZASADY

1. Aby wziąć udział w Konkursie należy spełnić kilka warunków:
     1.a. Być publicznym obserwatorem mojego bloga
     1.b. Odpowiedzieć poprawnie na pytanie konkursowe "O jakim kosmetyku marzysz obecnie najbardziej i dlaczego?"
     1.c. Wysłać poprawnie wypełniony formularz
2. Aby zwiększyć swoje szanse można polubić Kosmetykoholizm na Facebooku oraz dodać u siebie baner w pasku bocznym lub poście.
3. Fundatorem nagrody jestem Ja, Anna, prowadząca blog kosmetykoholizm.pl
4. Wszystkie przedmioty są nowe i nieużywane.
5. Konkurs trwa od 20. października 2013 do 10. listopada 2013 do godz. 23:59.
6. Zwycięzca zostanie wybrany przeze mnie w przeciągu 7 dni na podstawie odpowiedzi.
7. Zwycięzca zostanie poinformowany mailowo oraz na blogu o wygranej
8. W razie braku odpowiedzi od Zwycięzcy w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników, wybiorę kolejną osobę.
9. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu.
10. Jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, w razie wygranej potrzebna jest zgoda rodziców.
11. Nagroda może zostać wysłana tylko na teren Polski
12. W Konkursie można zgłosić się tylko raz.
13. Zgłoszenie się do wzięcia udziału w rozdaniu jest równoznaczne z zaakceptowaniem regulaminu.
14. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.) 

Baner do umieszczenia:


sobota, 19 października 2013

Moje słodkie maleństwo Kivvi

Hejo :)

Stęskniłyście się za recenzją peelingu? Tak? To dobrze :) bo dzisiaj o kolejnym :) Bezsprzecznie peelingi i żele pod prysznic to kosmetyki, które zużywam wręcz hurtowo i to w hektolitrach. Cóż na to poradzę. Uwielbiam! Gdy biorę prysznic na gąbkę nalewam zawsze dużo żelu, aby powstało baaardzo dużo piany. A peelingi kocham, bo... ja mam coś z drapaniem. Kto mnie często widzi ( mąż, koleżanki w pracy, rodzina) wie, że drapie się baaardzo często, a moją swędzogenną strefą są łydki, ale problem tyczy się całego ciała. Dlatego właśnie tak lubię drapkanie peelingów i średnio wykonuje peeling co 2 lub 3 dni.

KIVVI Żurawinowy peeling do ciała na bazie brązowego cukru




Żurawinowy peeling do ciała na bazie brązowego cukru 120 ml
do wszystkich rodzajów skóry

100% składników naturalnych
86% składników organicznych

Peeling na bazie brązowego cukru, wzbogacony czystymi olejami i ekstraktami roślinnymi, delikatnie usuwa martwe komórki naskórka, nawilża, odżywia, poprawia mikrokrążenie w powierzchniowych warstwach skóry. Skóra jest odnowiona, promienna i miękka.
Sposób użycia: przed zastosowaniem należy delikatnie zamieszać zawartosć słoiczka,aby ujednolicić konsystencję peelingu.
Niewielką ilość wmasować w wilgotną skórę, spłukać. Stosować jeden/dwa razy w tygodniu.

Produkt nie zawiera: alkoholu, etanoli, glikoli, oleju mineralnego, PABA i EDTA, parabenów, PEG, wazeliny, ftalanów, konserwantów, silikonów, siarczanów, syntetycznych substancji zapachowych, syntetycznych barwników, mocznika, wody.

Ingredients
: Brown sugar, Cocos nucifera (Coconut) oil, Vitis vinifera (Grape) seed oil*, Olea europaea (Olive) oil*, Vaccinium macrocarpon dried fruits, Prunus cerasus kernel oil*, Prunus armeniaca kernel oil*, Essential oil of Citrus limonium*, Triticum vulgare germ oil*, Simmondsia chinensis oil*, Persea gratissima oil*, Oenothera biennis oil*, Ribes nigrum oil*, Actinidia chinensis oil*, Vaccinium macrocarpon seed oil*, Rubus idaeus oil*, Angelica archangelica extract*, Melissa officinalis extract*, Stellaria media extract*, Matricaria recutita extract*, Equeisetum hyemale extract*, Passiflora incarnata extract*.

* certyfikowany składnik organiczny




Zainspirowani naturą – jej pięknem, bogactwem, unikalnością i prostotą stworzyliśmy ekologiczne kosmetyki Kivvi. Produkty Kivvi zawierają olej z pestek owoców kiwi oraz wyjątkowebogactwo innych, dobranych naukowo w odpowiednich proporcjach składników. Specjalnie opracowane receptury Kivvi uwzględniają wykorzystanie produktów z całego świata - olejów i ekstraktów z roślin pochodzących z certyfikowanych upraw ekologicznych i biodynamicznych. Ich właściwy dobór i połączone działanie to najlepsze, co może otrzymać od natury Twoja twarz i ciało.
Dzięki Kivvi wystarczy stosować tylko jeden krem do różnych rodzajów skóry.

Kosmetyki Kivvi produkowane są na Łotwie, kraju Europy Północnej, gdzie w letnie upały można odpocząć nad Morzem Bałtyckim, poczuć dotyk wiosny i przebudzenie przyrody oddychając zapachem kwiatów jabłoni, zobaczyć dzieła mrozu-artysty w czasie śnieżnych zim, cieszyć się jesienią owocami lasu, a w mglisty letni poranek smakować żurawinę z torfowisk i zdrową herbatę z krwawnika zebranego na dzikiej łące.”

Przyznaję, kompletnie nie znałam marki, nawet o niej wcześniej nie słyszałam, a byłoby inaczej gdybym regularniej czytała Łucję z Agulkowego Pola, ponieważ ona o tych kosmetykach już u siebie wspominała, a nawet pokazywała co wpadło w jej łapki. Gdy dostałam ofertę 50% rabatu od sklepu witalnie.com.pl na zakup kosmetyków z linii ekskluzywnej, postanowiłam kilka z nich wypróbować i wybór padł między innymi na peeling. Nie byłabym sobą gdyby było inaczej :D


Na początku nie zwróciłam uwagi na pojemność peelingu... a to tylko 120 ml! Malutki, śliczny, słodki słoiczek, pełen brązowego cukru zatopionego w kombinacji olejków z dodatkiem suszonej żurawiny! Zapach peelingu jest świetny! A powtarzać Wam chyba nie muszę, jak ważnym aspektem kosmetyków jest dla mnie ich zapach. Mieszanka słodkiego zapachu cukru z zapachem olejków i żurawiny. Ten kosmetyk pachnie cierpką żurawinką złamaną słodkością. Zapach jest bardzo apetyczny, jedzeniowy, kolejny kosmetyk, który kusi aby go spróbować :) Patrząc na skład - nic, tylko wciupać :)

Konsystencja jest gęsta, ale kryształki cukru są dość drobne. Nie jest to więc mocny zdzierak, raczej dość delikatny peeling, który owszem, zdziera martwy naskórek delikatnie, ale nie drapie bardzo po skórze, a małe kryształki szybko się rozpuszczają na wilgotnej skórze. Dlatego już przy drugim użyciu nałożyłam go na suchą skórę i wtedy jego działanie dużo bardziej mnie zadowoliło. Drapanko się pojawiło a duża zawartość olejków sprawiła, że użycie było bezproblemowe. Kryształki długo pozostały wtedy całe i wykonały dobrze swoje zadanie.


Olejki zawarte w peelingu zostają na skórze, przez co po użyciu peelingu nie musimy nic więcej używać. Nie jest to parafinowa warstwa i nie należy mylić tych dwóch rzeczy. Po prostu ciałko jest takie jak posmarowane olejkiem. W dodatku bardzo pachnącym :) Skóra jest miękka, dobrze nawilżona, natłuszczona i odżywiona. Nawilżenie, jak to po olejkach, jest długotrwałe, a skóra bardzo gładka.

Niestety malutki słoiczek wystarczył mi na 3krotne użycie na całe ciało, i to dość oszczędne użycie. Wydajność jest więc bardzo niska. Szkoda, że jednak nie dostajemy go więcej :( 250 ml to powinno być minimum, szczególnie, że kosmetyki mają bardzo wysokie ceny.
Za to marka KIVVI kusi mnie przede wszystkim produktami do twarzy, bo mam również krem pod oczy, z którego jestem bardzo zadowolona i o nim już niedługo :)

Kosmetyki KIVVI możecie kupić na stronie Witalnie.com.pl a peeling TUTAJ.


Pozdrawiam!
Ania


piątek, 18 października 2013

Nektar dla włosów, w dodatku jedwabny!

Witajcie!!!

Ogarniam się powoli, choć jesień zupełnie mi w tym nie pomaga!!!! Ta szaro - bura pogoda powoduje zły humor, bardzo zły humor i smutek. Jesień to ciężki czas dla mnie nie tylko ze względu na aurę, ale również na pewne daty, które są raczej nieprzyjemne, wręcz bardzo nieprzyjemne, związane ze smutnymi wspomnieniami... Ach... no cóż, na pewne rzeczy niestety nie mamy wpływy, choć bardzo byśmy chcieli. Złe myśli trzeba od siebie odsuwać. Na szczęście mam wokół siebie cudowne osoby, nie są blisko fizycznie, ale wirtualnie i zawsze mnie podnisą na duch i rozśmieszą i dodadzą otuchy. My Girl Friends - I love You!!!!

Koniec pogaduch, o odżywce do włosów chciałam pisać, o balsami dokładniej!
O tym, że współpracuję ze sklepem Skarby Syberii już wiecie, nie od dzisiaj. Ostatnio wybrałam sobie m.in:

Organic Shop Balsam do włosów "Jedwabny Nektar"


 Informacje od producenta:

Balsam „Jedwabny Nektar” stworzony do włosów nieposłusznych i zniszczonych sprawia, że włosy są wyjątkowo gładkie i błyszczące.
Jedwab odbudowuje zniszczoną strukturę włosa, wygładza i nadaje im jedwabistej gładkości. Włosy są bardziej elastyczne, lepiej się układają i mniej elektryzują. Olej z oliwek odżywia skórę głowy , nabłyszcza i nawilża włosy. Zapewnia ochronę przed czynnikami zewnętrznymi i zmiękcza włosy. Olej shea zapewnia gładkość i ułatwia rozczesywanie.

Skład (INCI): Aqua with infusions of: Cocoyl Hydrolyzed Silk (olej z jedwabiu), Cetearyl Alcohol, Glycerine, Organic Butyrospermum Parkii (Shea Butter) (оrganiczne masło shea), Olea Europaea Fruit Oil (oliwa z oliwek), Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Ceteareth-20, Cetrimonium Bromide, Parfum, Citric Acid.

 Pojemność / Cena: 280ml / 29,90 zł - z rabatem 30% - ok. 21 zł TUTAJ



Co raz bardziej jestem zaczarowana rosyjskimi kosmetykami. Gdy widziałam je wcześniej na blogach miałam wrażenie, że to chyba jest trochę naciągane. Tak dobre, chwalone kosmetyki, w większości naturalne, za całkiem rozsądne pieniądze i to z Rosji. Nie grało mi tu coś, ale... kurczę! Niemal każdy rosyjski kosmetyk zdaje u mnie egzamin i to z wysoką notą.

Balsam do włosów "Jedwabny Nektar" również bardzo mi przypadł do gustu, a tak właściwie to moim włosom. Polubiły go bardzo. Po użyciu balsamu, a używałam go jako odżywki do włosów, nakładając na kilka minut po umyciu szamponem, włosy zawsze były gładkie, miękkie, ładnie błyszczały, widocznie lepiej się układały, choć nie wspaniale, ale to już kwestia moich drucianych włosów. Już w trakcie spłukiwania odżywki czuć, że włosy są dużo gładsze i takie "śliskie".
Balsam dobrze rozprowadza się na włosach, które go delikatnie "piją". Przepiękny, kwiatowy zapach dodatkowo umila nam stosowanie odżywki. Ten cudny zapach zostaje też na włosach dość długo co mnie akurat baardzo cieszy.
Balsam, pomimo dobrego nawilżania włosów i odżywienia, nie spowodował szybszego przetłuszczania. Nie wiem jak będzie przy włosach przetłuszczających się - moje są normalne przy głowie i suche na końcach.



Jedyny mankament tej odżywki to... opakowanie! Jak ja nie lubię takich odkręcanych butelek. To raz. Dwa, że balsam jest dość gęsty i konieczne jest strząsanie go za każdym razem. W tym wszystkim jedyny plus, że zakrętka jest płaska i nie ma problemu ze stawianiem jej na głowie. To jest jednak do przeżycia :)

I przez to wszystko mam teraz ogromną ochotę na szampony i balsamy Planeta Organica... zróbcie mi coś, bo zapasy przecież mam, oj mam....

Przypominam Wam również o 30% rabacie na hasło HOLICZKA w sklepie Skarby Syberii




MIŁEGO WEEKENDU,

Ania!!!

sobota, 12 października 2013

Gorąca, pachnąca kąpiel - ideał na jesienny wieczór!

Witajcie Kochani :)

Dzisiaj była przepiękna pogoda! Ciepło, cieplutko, słoneczko! Chcę takich dni więcej! Mam nadzieję, że jutro też tak będzie :) Naładowałam się odrobinę energią :)
Jednakże to tylko przebłyski, pojedyncze dni, pozostałe są zimne i nieprzyjemne. I właśnie receptą na takie zimne wieczory, przynajmniej dla mnie, jest gorąca i pachnąca kąpiel. Piana, duuużo wody i ciepły słodki zapach relaksują mnie i umilają chłodny czas.
Jakiś miesiąc temu otrzymałam od perfumerii internetowej Pachniemy.pl żel do kąpieli
Stara Mydlarnia "Plum & Fig"
 czyli Śliwka z Figą.



Kilka dni później zrobiło się baaardzo zimno, a wieczory stały się wręcz paskudne. Zapragnęłam kąpieli. Wanny pełnej gorącej wody i pięknego słodkiego zapachu. Od razu pomyślałam o tym żelu i popędziłam do łazienki wlewać wodę do wanny i wlałam żel!!! O mamo! Jaki piękny zapach!!!! Słodka, dojrzała śliwka, do tego słodka figa! Zapach intensywny, ale nie męczący czy przeszkadzający. Do tego fajna pianka... mmmm...





Tak właśnie wygląda ten żel :) Jak to żel do kąpieli. Dosyć gęsty i ciemnośliwkowym kolorze w butelce, na dłoni jak powyżej :)
Ja otrzymałam buteleczkę o pojemności 150 ml, która wystarczyła mi na 3 kąpiele :) Żel o pojemności 500 ml możecie kupić za 24 zł TUTAJ. Polecam! Na prawdę warto, zapach jest przepiękny, a wiecie jakim zapachowym freakiem ja jestem :)
Żel nie wysusza skóry, ale też jakoś specjalnie jej nawilża. Jego używanie jest jednak bardzo przyjemne :)

Skład:


A Wy? Jaki macie sposób na jesienne wieczory?

Kosmetyk otrzymałam od sklepu Pachniemy.pl


wtorek, 8 października 2013

Blogerska posiadówa - Kraków 05.10.2013

Hejo!!!

Obiecana relacja ze spotkania w Krakowie w końcu i u mnie!!!!!!!!

Spotkanie odbyło się 05. października w Greckiej Tawernie Hellada na ul. Królewskiej ( swoją drogą polecam Wam tą knajpkę, jedzonko jest przepyszne). Organizatorką spotkania była ANIA. Bardzo Ci kochana dziękuję za tak fantastyczne popołudnie!!!!

Poznałam kilka nowych koleżanek, chociaż niestety nie ze wszystkimi udało mi się porozmawiać :( Prawda jest też taka, że gdy usiadłyśmy w rządku z Eweliną, Sabiną i Natalką to... jak zwykle nie mogłyśmy się nagadać!!!! Pomimo tego, że widzimy się średnio raz w miesiącu i rozmawiamy ze sobą BARDZO często, to... tematów nigdy dość! I oczywiście kolejne nasze spotkanie rozpoczęło się od "dealowania" czyli rozdzielenia tych czy innych zakupów :) Ale na szczęście nie skończyło się tylko na rozmowach między sobą :)

Taka nasza ekipka cała wyglądała:


Na zdjęciu ze skarpeteczkami Magic Foot Peel, które mam zamiar wypróbować w weekend :)

W trakcie spotkania odbyły się prezentacje 3 firm:

PALMER'S



SORAYA


ORAZ BAYLLA



Bardzo dziękuję Paniom za przybycie i przedstawienie kosmetyków oraz pozostawienie upominków :)

Na spotkaniu otrzymałyśmy prezenty od firm:
 
 


Mam nadzieję, że uda nam się niedługo spotkać ponownie :)

Buziaki,
Ania

poniedziałek, 7 października 2013

NONI CARE - Nawilżający żel do mycia twarzy

Witajcie!

Coś nie wychodzi mi to regularne pisanie notek :) Cały czas myślę jednak o blogu i zaglądam tak często  jak tylko mogę :) Obiecywać  poprawy już nie będę, bo to się mija z celem :).

Żel z Noni Care już niemal kończę. Zostało go niewiele w opakowaniu, poszedł na moment w odstawkę, ponieważ mam zamiar używać go z korundem jako peeling :) Jest go tam może na kilka użyć, ale właśnie ten sposób chcę wypróbować. Żel jest sprawdzony i jestem z niego zadowolona, więc mam nadzieję na udany eksperyment.

NONI CARE Nawilżający żel do mycia twarzy.




Wyjątkowe połączenie środków powierzchniowo czynnych pozwoliło stworzyć delikatnie pielęgnującą formulację w postaci żelu, odpowiednią dla wrażliwej skóry twarzy i oczu. Obecność soku z owocu Noni (Morinda citrifolia), oliwy z oliwek oraz ekstraktów z aloesu i oleju awokado pozwala zredukować zaczerwienienia skóry twarzy, odbudowuje wodno-lipidowy płaszcz skóry, przywraca właściwy odczyn pH.

Pojemność / Cena: 100 ml / ok. 15,90 zł

Skład:


Nawet ja, lewus składowy, widzę tu przeróżne olejki, ekstrakty i kwas mlekowy. I to chyba one sprawiają, że żel po prostu polubiłam :)

A jest taki - miękka tubka, z otwarciem na zatrzask. Lekki problem, ponieważ żel  jest bardzo rzadki i po otwarciu często odrobinę się wylewa i trzeba go łapać od razu. Do przyzwyczajenia, choć wkurza. Przy tej konsystencji przydałoby się opakowanie z pompką :) Za to jest bardzo wydajny :)

Żel ma dosyć intensywny, cytrusowy zapach, złamany nieco ziołową nutą. Przyjemny, bardzo, bardzo orzeźwiający. Zapach podoba mi się szczególnie rano, kiedy potrzebuję solidnego dobudzenia. Wiem, że mogę na niego liczyć w tej kwestii.



Ale to, co najbardziej podoba mi się w żelu, to jego działanie. Nie używałam go do demakijażu, ale do gruntownego oczyszczenia skóry już po demakijażu oraz do zmycia twarzy rano. Żel słabo się pieni, ale dzięki rzadkiej konsystencji, dobrze rozprowadza się w dłoniach i na twarzy. Masuję żelem buzię przez około 40 - 60 sekund, po czym zmywam.  Po spłukaniu żelu czuję, że buzia jest oczyszczona i odświeżona, ale... Ale jest bardzo pozytywne! Nie ma uczucia ściągnięcia, nie pojawia się :) Buzia po żelu jest przyjemnie nawilżona, wręcz jakby lekko natłuszczona. Nie woła od razu o tonik czy krem, nie swędzi, nie jest naciągnięta. Uczucie jest na prawdę bardzo przyjemne, choć początkowo obawiałam się, że przez to może zapychać. Tak na szczęście nie jest :)

Żel nie spowodował u mnie żadnych podrażnień, wysypek czy dodatkowego wyprysku, ale tego regularnego też nie pomógł zlikwidować. Starałam się przy myciu omijać okolice oczu, ale nawet jak mała odrobina do nich się dostała, to pieczenia nie odczuwałam. Zdarzyło się to tylko raz, kiedy wsadziłam łapkę z żelem prosto do oka. Wtedy zapiekło, nie ma co :)


Szkoda, że się już kończy, ale... cóż... mam czego używać :) Zobaczymy jak reszteczka spisze się z korundem. Liczę na fajne działanie :)

Dziękuję bardzo firmie PULANNA, od której otrzymałam żel na jednym ze spotkań.

A w najbliższych dniach będzie krótka relacja ze spotkania, które odbyło się w ubiegłą sobotę w Krakowie. Cieszę się, że mogłam się zobaczyć z moimi Dziewczynami po raz kolejny.

Pozdrawiam Was,
Ania