Strony

poniedziałek, 14 lipca 2014

#SKWARKA czyli Ania, Onyx i solarka :)

Hej :)

Z solarium normalnie nie korzystam. Brak czasu i w sumie w okresie zimowym opalenizna nie jest mi potrzebna. Ale lato, krótki rękaw, spodenki, sukienki... Przydałoby się jakoś wyglądać :)
Przed wyjazdem na wakacje zastanawiałam się właśnie nad skorzystaniem z solarium ale nie byłam pewna. Kilka dni poźniej dostałam pytanie o chęć poznania kosmetyków marki Onyx. Znak?! Tak!!
Stwierdziłam, że to przeznaczenie i można się na solarium przejść.

Marka ONYX specjalizuje się właśnie w kosmetykach do korzystania w solarium.




Od marki Onyx dostałam 3 saszetki produktu do opalania No.5 oraz saszetkę produktu po opalaniu. 
Przed wakacjami byłam na solarium dwa razy, na 6 i 8 minut oraz 10 minut po powrocie z wakacji. Wolałam być krócej niż zrobić sobie krzywdę spieczeniem skóry. Ja oczywiście wybrałam solarium stojące. Tylko raz w życiu byłam na leżącym i ... Nigdy więcej!
Nie dość, że to leżące jest jak trumna to obrzydza mnie fakt, iż leżało w nim przede mnà tyle osób. Bleee! Ta świadomość wywołuje we mnie ciarki!
W solarium stojącym pod stopami mam świeżo urwany kawałek folii lub papieru i staram się niczego nie dotykać!


 
No.5 Przyspieszacz opalania zawiera substancję MelanoBooster™, która stymuluje produkcję melaniny wewnątrz skóry. W maksymalnie krótkim czasie pozwala uzyskać efekt pięknej opalenizny. N'ERGY Tanning Complex zwiększa możliwość skóry do produkcji kolagenu, poprawia jej elastyczność i napięcie. Uwodzi zniewalającym zapachem pozostawiając pięknie opaloną i doskonale nawilżoną skórę.

Muszę przyznać, iż spełnił swoją rolę. Jak pisałam wyżej, z solarium chciałam skorzystać przede wszystkim dla "rozruszania"skóry. Nie chciałam jechać na wakacje całkiem biała i spiec się szybko na słoneczku. Tak by pewnie było. 
Po pierwszej wizycie w solarium, po 6 minutach, praktycznie nie widziałam efektu. Ale czego się spodziewać po 6 minutach, a nie chciałam robić dłuższej sesji na pierwszy raz. Dwa dni później poszłam już na 8 minut i tego samego dnia wieczorem widać było opaleniznę. Bardzo ładną, lekko karmelową, bez tej pomarańczowej nuty, tak często towarzyszącej opaleniźnie z solarium. 
Na wakacjach nieco się opaliłam ( choć jak to ja - bez szału) i po powrocie wybrałam się na solarium po raz trzeci - tym razem na 10 minut. Następnego dnia moja opalenizna był już baaardzo fajna, taką mogłabym mieć cały rok :)
Co do właściwości - przyspieszacz ma lekką konsystencję, która bardzo dobrze rozprowadza się po ciele. Wnika dość szybko, ale pozwala na swobodne wmasowanie produktu w skórę. Ma bardzo ładny zapach, nie jest może zniewalający, ale podoba mi się. Saszetka 15 ml wystarcza na pokrycie całego ciała. Sądzę, że dziewczyny o drobnej i szczupłej budowie, będą mogły wykorzystać taką saszetkę na dwa razy.
Dostępne pojemności to 200 i 15 ml





Specjalistyczny balsam po opalaniu przedłużający opaleniznę. Wzbogacony o drogocenne oleje ze słodkich migdałów i olej Makadamia intensywnie nawilżają, opóźniają złuszczanie się naskórka tym samym przedłużają efekt opalenizny. Pantenol działa kojąco i łagodząco pozostawiając skórę miękką i nawilżoną. Wielofunkcyjny kosmetyk, który pielęgnuje Twoją skórę, ale przede wszystkim , przedłuża opaleniznę.

Tą saszetkę zużyłam na dwa razy - po 2. i 3. opalaniu.
Ten produkt niesamowicie nawilża naszą skórę. To uczucie jest natychmiastowe i długotrwałe. Daje ukojenie i odświeżenie dla skóry po naświetlaniu. Jest bardzo wydajny, ma lekką konsystencją. Podoba mi się również jego świeży zapach. Czy przedłuża opaleniznę? Ciężko powiedzieć. Żeby to ocenić musiałabym dłużej go poużywać :)




 I mam pytanie do Was :)
Jaki jest Wasz stosunek do solarium?
Chodzicie czy nie? Jeżeli Tak, to stojące czy leżące?
Dajcie znać, chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat.
 

28 komentarzy:

  1. ja na solarium w zyciu nie byłam i nie pójdę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. mi wystarcza słońce, żeby osiągnąć piękną opaleniznę :) na solarium nigdy nie byłam i się nie wybieram ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze :) Ja mam ten problem, że nie mam kiedy i gdzie się poopalać, oprócz wakacyjnego wyjazdu.

      Usuń
  3. Chodziłam na solarium kilka lat temu, czy leżące czy stojące, ale mi się szybko znudziło i wolę być blada ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz bladość to pewnie. Ja jednak lubię być opalona :) Częśto wybieram samoopalacze :)

      Usuń
  4. Ja jak smigałam to lubiłam te cudaki ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. korzystam głownie przed okresem letnim aby złapać troszkę koloru... preferuje tylko stojące :)
    hmmm... nigdy nie korzystałam z tego typu przyśpieszaczy ciekawe jak cenowo wyglądają produkty tego typu... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest spora rozpiętość cenowa.
      Ja zawsze korzystam z przyspieszaczy. W ogóle to powinno się używać jakiegoś produktu w solarium, nie powinno się ot tak wchodzić, a panie z solariów bardzo często "zapominają" o tym poinformować klientki.

      Usuń
  6. ja czasem korzystam, choć w tym roku jeszcze nie byłam :) Ale np. przed weselem, czy podobną okazją jest to dla mnie nawet wskazane :) Swego czasu używałam takich saszetkowych cudów, które można kupić w solarium, ale potem znacznie lepiej sprawdzał się olejek przyspieszający opalanie, który można też stosować na słońce :) Stojące, czy leżące? hmm, częściej wybierałam stojące ale na leżącym można dużo lepiej opalić sobie nogi, szczególnie łydki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że można lepiej sobie opalić nogi, ale leżące solarium tak mnie obrzydza, że... brrr, aż mam ciarki na plecach :)
      I też tak właśnie korzystam "okazyjnie" z solarium. Jak chcę uzyskać opaleniznę to tylko samoopalacze lub solarka :)

      Usuń
  7. Nie chodzę, nie lubię, wolę samoopalacze ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samoopalacze to ja i owszem :) Bardzo lubię. Już niedługo dwa się pojawią na blogu :)

      Usuń
  8. dla mnie solarium moze nie istniec. Zawsze mnie słonce tak zjara ze jestem mulatka jak ta lala ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę! Ja nie dość, że się powoli opalam, to w ogóle nie mam gdzie i kiedy się poopalać :(

      Usuń
  9. Ja prowadziłąm swoje przez 2 lata i tez miałam w sprzedaży ich kosmetyki. Jedne z lepszych i w miarę tańszych, a Booster, chwaliłam sobie. Polecam przyspieszacze niż bronzery, które tylko brudzą ;)
    A ja sama nie korzystam już z solarki, jakoś mi nie podchodzi ;) Chyba , że zimą dla wygrzania się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że te kosmetyki były dostępne w solarium, do którego chodziłam kilka lat temu. Ale tez nie pamiętam dokładnie.
      Ja na solarium idę raz na ruski rok ale nie wyobrażam sobie wejść bez smarowania się niczym.

      Usuń
  10. ja to w ogóle mam problem z opalaniem, bo zawsze na czerwono... choć lubię być opalona (ale moja opalenizna jest raczej jasna) więc rzadko to robię, a nawet bardzo rzadko;)
    co do solarium, tak z umiarem jak Ty, właśnie dla "rozruszania skóry", by nie podrażniło jej pierwsze słońce, jak najbardziej, a potem króciutko dla podtrzymania... - to jestem na tak:)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wlasnie też w ten sposób. Regularnego chodzenia do solarium sobie nie wyobrażam, tak 2-3 razy w tygodniu / to nie dla mnie :)

      Usuń
  11. ja również i boję się i brzydzę tradycyjnego solarium - dlatego nigdy nie byłam i raczej nie pójdę. za czasów, gdy miałam kompleksy, że jestem bladziochem nie było stojącego solarium, więc musiałam się zaakceptować ;)
    ostatnio jednak używałam samoopalacza - i po dwóch dniach ztęskniłam za bradą cerą! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co do tradycyjnego opalania - nie wchodzi u mnie w grę. wystarczy mi chwila na słońcu, nawet z dużym filtrem i moja skóra robi się czerwona, często nawet poparzona ;(

      Usuń
    2. Bycie opalonym to nie przymus. Ja po prostu lubię jak moja skóra ma ciemniejszy odcień niż naturalnie. Ale na leżące nie pójdę, nie ma szans!

      Usuń
  12. Nie byłam i nie pójdę bo.... mam klaustrofobię ;P A do tego wystarczyło obejrzeć jedną z części "Oszukać przeznaczenie" i mam pozamiatane ;P Jeżeli już to wybieram naturalne opalanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo! Tym filmem to można dię nakręcić :) ja nie mam jak i kiedy sie popłakać naturalnie :)

      Usuń
  13. ja nie chodzę na solarium, bo jednak mogę być opalona max tydzień potem się irytuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolisz być blada? Mi jakoś bardziej pasuje opalenizna :)

      Usuń
  14. Kiedyś chodziłam regularnie, choć ostrożnie, nie z przesadną częstotliwością. W opaleniźnie czuję się lepiej i szczuplej, poprawia mi się cera, znikają niespodzianki z dekoltu i pleców, lepiej się czuję bez makijażu. Od kiedy przeprowadziłam się do Anglii nie chodziłam, bo byłam zbyt leniwa - nie miałam nigdzie blisko do solarium, teraz się przeprowadziliśmy i dosłownie mam trzy minutki drogi, ale wydaje mi się słabe te łóżko i trochę szkoda mi pieniędzy. Solarium wychodzi tu dość drogo. A do tego dalej jestem leniuchem i jak się rozsiądę po pracy w domu, to już mi się nie chce iść ;) Dla mnie solarium to fajna opcja, bo bardzo źle znoszę siedzenie na słońcu, długo nie wytrzymam, bo zaraz się źle czuję i nie znoszę się opalać.
    A co do kosmetyków, u nas kiedyś był szał do tego stopnia, że czasem wszędzie był wykupiony, na przyspieszacz do opalania z Ziaji. kosztował 6 czy 10zł i działał cuda. Teraz go mam znów, ale trochę zmienili opakowanie, nie wiem czy nie kombinowali też ze składem.

    OdpowiedzUsuń