Strony

środa, 28 maja 2014

PSYCHO

Gdyby komuś było mało zakupów z Korei to te są z Polski ;)

Na Cocolita.pl było -20% na markę Sleek :)



A w Kosmyku... Pojawiły się lakiery Golden Rose z serii Color Expert :)


Czy do psychiatry potrzebne jest skierowanie czy idzie się od tak?

Ania

wtorek, 27 maja 2014

Zakupy z Korei :)

Hej!

Tak, tak.... To moje zakupy prosto z Korei :) mam takiego super Kolegę, ktory o mnie pamiętał i ma Kolegę, który dla mnie te zakupy zrobił :) właściwie to dla Nas :) 



Nie miałam zbyt dużo czasu na określenie co bym chciała ani na czytanie opinii. W ciemno wybrałam M Missha BB Cream oraz korektor pod oczy. Maska to już był gratis. Chciałam jeszcze krem Mizon oraz kilka maseczek.z Holika Holika ale akurat tam nie było. Ale to nic. Wiecie ile kosztuje Missha w Korei? Cena   M BB Cream 50 ml to jedyna 48 zł. Nie wiem czy to była jakaś promocja czy cena normalna, ale na prawdę bosko tak niewiele za nią zapłacić :) korektor wyszedł 10 zł. 

Mam nadzieję, że Kolega Kolegi jeszcze kiedyś da się wykorzystać :) 



Takie zakupy to ja lubię!
Ale niech mnie ktoś powstrzyma! Dzisiaj powinna dojść jeszcze przesyłka z Cocolita :) wykorzystałam -20% na Sleek i zamówiłam paletę i róż z serii Vintage Romance :)


Mam BB Cream na tearzy dzisiaj i zobaczymy jak sie sprawdzi. 

Pozdrawiam,
Anna / Kosmetykoholizm

poniedziałek, 26 maja 2014

Lemax-y Wygrywa

Ems !

Gratuluję i czekam na dane do wysyłki :)
Dziękuję wszystkim za udział i już niedługo zapraszam na kolejne rozdanie!

Ania / Kosmetykoholizm

czwartek, 22 maja 2014

Odrobinka nowości!

Witajcie,

To na prawdę będzie odrobina w stosunku do tego co ostatnio pojawiło się u mnie. To nawet nie wszystkie moje zakupy. Ale troszkę Wam pokażę, żeby nie było tak nudno :)

Korzystając w poniedziałek z dnia urlopu odwiedziłem w końcu sklep zielarski :) wybierałam się tam już od jakiegoś czasu po kosmetyki Sylveco. Skusilam się na Krem pod oczy, Żel rumiankowy oraz pomadkę peelingującą :) ( 27, 16 i 9 zł ). 



Jakoś tak pokończyłam micele ( a przynajmniej tak mi sie wydawało, bo przypomniałam sobie o jeszcze dwóch, które mam) i w Rossmann kupiłam Płyn Micelarny L'Oreal Ideal Soft, ktory juz znam, a w Kosmyku postanowiłam kupić nowy micel Nivea. Zobaczymy jak się sprawdzi. Rownież tam nabyłam peeling rozświetlający L'Oreal :) pierwsze wrażenia są bardzo na plus, szczególnie zapach :). A w Biedronce kupiłam antybakteryjny peeling morelowy. A to przez to, że dzięki Ewelinie mam swoją szczoteczkę do twarzy z Biedronki :)



Jeżeli już jesteśmy przy Kosmyku, to ostatnio kupiłam tam szczotkę Tangle Teezer oraz gumki Invisibobble :) a teraz jest na nie promocja :)( TUTAJ LINK DO GAZETKI!!!! do końca maja. Obowiązuje w Drogeriach Kosmyk oraz Firlit ( komuś kupic?). Nie załapały się na foto - ale to tak informacyjnie.
A jak wpadłam ostatnio to okazało się, że 100 ml Pret'a'Porter jest w cenie 54,99 Zł. Musiałam skorzystać z tej okazji, ostatnio żałowałam, iż nie dorwałam 50ml za 29,99 w Rossmann, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :)



No i znalazłam tam nowe lakiery Golden Rose Rich Color. Te "niby" pastele. Dla mnie kolory są piękne ale do pasteli to im na prawdę daleko. W sumie kolekcja urosła i... Nie mam tylko nr 66, ponieważ on nie jest kryjący, i 70 - zieleni, co do której nie jestem przekonana. 
Panią Natalię poproszę o nie pozostawiania komentarza odnośnie tych zdjęć!!!





W Douglas kupiłam w końcu kredkę NYX Jumbo w kolorze Milk praz sondę do zdobienia paznokci Essence.


Natalia zdobyła dla mnie żel z Balea, który pachnie po prostu bosko!!!!! Idealny na lato :)
W ogóle to widziałam się z moimi dziewczynami w niedzielę ( Eweliną, Natalią i Sabiną) :) W przyszłą sobotę miałam uczestniczyć w spotkaniu blogerek w Bochni, niestety :( chlip, chlip, mojemu mężowi wypadła praca w ten dzień i nie mam z kim zostawić Juniorka :( Dziewczyny, myślami będę wtedy z Wami !!!!



Ostatnio totalnie oszalałam na punkcie lakierów do paznokci a ich kolekcja rośnie w zastraszającym tempie. Niedługo też je Wam pokażę :) Przede wszystkim zaszalałam z lakierami Avon, jeszcze na kilka czekam, bo nie doszły. 
Jak widzicie wyżej, lakiery Golden Rose też są moją małą słabością :) no i Lemaxy... "Każdy ma jakiegoś bzika..."

Buziaki dla Was,
Ania / Kosmetykoholizm.pl

środa, 21 maja 2014

ORIENTANA Peeling do ciała Lawenda i Grejfrut

Cześć :)

Kto tu zagląda, ten wie, że w mojej pielęgnacji ciała prym wiodą peelingi. Używam ich bardzo często i obficie, nie żałuję sobie porządnej daweczki zdzierania / ścierania / masowania i tym podobnych doznań ( ale do BDSM jeszcze mi daleko). Dużo tego schodzi, niektóre peelingi mi pasują, inne nie. Przede wszystkim nie lubię gdy na 1. lub 2. miejscu w składzie jest parafina, która oblepia moje ciało. Niektóre peelingi mają Parafinę na dalszych miejscach w składzie i one są jeszcze OK. Uwielbiam za to gdy po użyciu peelingu na skórze pozostaje cieniutka warstwa olejku :)


Naturalny peeling do ciała z masłem shea
LAWENDA I GREJFRUT



Naturalny peeling solno-cukrowy do ciała z masłem shea, olejkiem lawendowym i ekstraktem z grejfruta. Wygładza, nawilża i pielęgnuje skórę. Bogaty zarówno w substancje złuszczające (sól i cukier) jak i masło shea, masło kakaowe oraz olejki roślinne.

DZIAŁANIE:
Kryształki soli i cukru - złuszczają i wygładzają skórę
Masło shea - odżywia skórę i poprawia jej elastyczność
Masło kakaowe - regeneruje i łagodzi
Lawenda - nawilża i działa przeciwzapalnie
Grejpfrut - wzmacnia i ujędrnia

Pełen skład: sól, cukier, masło shea, sól himalajska, masło kakaowe, sól gorzka, soda oczyszczona, gliceryna, olejek z oliwek, sok z aloesu, olejek lawendowy, Isopropyl Myristate, olejek jojoba , olejek z kiełków pszenicy,olejek z pestek winogron, ekstrakt z grejfruta, olejek z pomarańczy gorzkiej, ekstrakt z bazylii, wit E.




Peeling wygrałam na FunPage marki Orientana, za co bardzo dziękuję :) Kosmetyki tej marki do tej pory spełniały moje wszelkie oczekiwanie. W tym wypadku jest nieco inaczej, ale o tym dalej.

Peeling ma postać gęstej, cukrowo - solnej pasty. Nabiera się bardzo łatwo i przyjemnie rozprowadza się na skórze. Peeling dobrze ściera, ale nie jest ostrym zdzierakiem. Kosmetyk zostaje na skórze, nie zsypuje się z  niej, kryształki cukru i soli rozpuszczają się powoli. Po użyciu peelingu na skórze pozostaje bardzo delikatna warstwa olejku / masła shea, która nie przeszkadza nadmierną tłustością czy oblepieniem . Skóra jest nawilżona, miękka, gładka w dotyku. Peeling jest też dość wydajny. Przez to, że się nie osypuje i powoli rozpuszcza, wystarczy nabrać na dłoń niewielką ilość.




I wszystko byłoby cudownie gdyby nie... zapach, a raczej smrodek.

Bardzo lubię zapach lawendy. Jest to dla mnie nuta maksymalnie odprężająca i uspokajająca. W opakowaniu peeling tak właśnie pachnie - lawendowo. Niestety na skórze i w połączeniu z wodą nuta lawendy miesza się z dość mocnymi nutami ziołowymi ( podejrzewam tutaj ekstrakt z bazylii) razem tworząc mieszankę iście... latrynową. W tym momencie zrozumiałam co miała na myśli Ewelina mówiąc, że dla niej lawenda pachnie 'szaletem miejskim'. 'Zapach' peelingu na szczęście nie jest bardzo intensywny, ale po użyciu go muszę umyć ciało żelem pod prysznic. Szkoda, bo zmywam wtedy w większości odżywczą warstwę, którą peeling pozostawia na ciele. Pierwszy raz marka Orientana zawiodła mnie zapachowo. Może to tylko mój nos, ale niestety tym razem nie jestem zadowolona w pełni :( Działanie jest jak najbardziej dobre i mam nadzieję, że inne wersje zapachowe mi się spodobają :) Wersji Lawenda i grejfrut niestety nie mogę Wam polecić, chyba, ze wasze noski są mniej wrażliwe :) Albo jak macie katar - możecie wtedy używać bez obaw. No i gdy lubicie tą najostrzejszą w zapachu wersję lawendy.



A jeżeli szukacie przyjemnego peelingu - zerknijcie sobie po prostu na inne wersje zapachowe peelingów Orientana.

Pozdrawiam,
Ania / Kosmetykoholizm

P.S. Pamiętajcie o Lemaxach :) TUTAJ Do zgarnięcia zestaw neonowych marmurków :)

czwartek, 15 maja 2014

900 !!! DZIĘKUJĘ !!! Mini rozdanie

Witajcie!

Dzisiaj spotkała mnie bardzo miła niespodzianka :)
Zobaczyłam to:

Bardzo Wam dziękuję :) Cieszę się, że tyle osób jest ze mną i zagląda tutaj. TO dodaje motywacji aby częściej bywać na blogu. Tym bardziej, iż ostatnio ciężko mi wygospodarować na blog czas, ale staram się jak mogę.

Dzisiaj akurat przyszły do mnie lakiery Lemax, w tym jeden zestaw neonowych marmurków, który kupiłam z przeznaczeniem na rozdanie. A skoro nadarzyła się okazja to na szybko ogłaszam rozdanie:


Do zgarnięcia zestaw lakierów Lemax widoczny na powyższym zdjęciu. Są to neonowe marmurki.

Aby spróbować je zdobyć należy być publicznym obserwatorem mojego bloga i zgłosić się w komentarzu pod tym postem. Jeżeli nie prowadzisz bloga bądź masz G+, lepiej zostaw maila, będzie mi łatwiej dać Ci znać o wygranej.

Zgłoszenia przyjmuję od teraz do 25. maja 2014 do godz 23:59:59 :)
Wybraną osobę ogłoszę na blogu 26. maja. Wysyłka tylko w PL..


Jeszcze raz dziękuję za to, że ze mną jesteście.

Pozdrawiam,
Ania / Kosmetkoholizm

poniedziałek, 12 maja 2014

NUXE Creme Prodigieuse Krem na Dzień

Witajcie :)

Najbardziej lubię pisać o kosmetykach, które właśnie skończyłam używać. W sensie, że właśnie się skończyły. Kilka dni temu ostatni raz użyłam kremu do twarzy NUXE Creme Prodigieuse.
Jest to krem na dzień, nawilżający, zapobiegający zmęczeniu.
Krem przeznaczony jest do skóry normalnej i mieszanej.



Ja swój krem dostałam od firmy NUXE wraz z balsamem do ust ( moim ukochanym zresztą ), o którym pisałam TUTAJ! Pomimo tego, iż kremu nie wybierałam sama, został on idealnie dobrany do potrzeb mojej skóry, zarówno do jej typu jak i zapotrzebowań. Krem przeciwdziałający oznakom zmęczenia to coś, czego moja cera bardzo potrzebuje w ostatnim czasie.

Opakowanie kremu to tubka o pojemności 40 ml. Przez większość czasu nie miałam problemów z jej używaniem, dopiero pod koniec ciężko było wycisnąć produkt. Musiałam rozciąć tubkę - w środku znajdowała się jeszcze ilość kremu na jakiś tydzień. Niestety używanie kremu straciło przez to na higieniczności. Może to już moje lenistwo / wygoda, ale zdecydowanie wolę kremy z pompką. Najlepiej Air less. Chociaż tubka i tak jest bardziej higieniczna niż słoiczek, szczególnie gdy nie używamy szpatułki. Ale jak dla mnie to i tak niewielki 'minus'.


KREM NA DZIEŃ PRODIGIEUSE
Nawilżający, zapobiegający zmęczeniu
Przeciwutleniacze, przeciwdziałanie stresowi oksydacyjnemu dla skóry normalnej i mieszanej.

ZAWIERA CENNY KWIAT NIEŚMIERTELNIKA NIEBIESKIEGO

Innowacja NUXE, lekki krem na dzień zawiera mocno skoncentrowane i silnie działające przeciwutleniacze (kwiat nieśmiertelnika niebieskiego, kwiat Blue Agerate, wyciąg z kakao) aby nawilżyć, odnowić skórę i przeciwdziałać stresowi oksydacyjnemu. Skóra jest nawilżona, ochroniona, a jej blask zostaje przywrócony. Jedwabista konsystencja łatwo się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze.






Pierwsze na co zwróciłam uwagę przy pierwszym użyciu tego kremu, jest jego zapach. Bardzo ciężko mi go opisać, ale... jest to zapach ewidentnie kojarzący mi się z marką Nuxe. Jest nieco słodki, nieco orientalny i dość intensywny. Zapach dość długo utrzymuje się na skórze i jeżeli komuś nie będzie odpowiadał, to może drażnić. Na szczęście kompozycja wpisuje się w "moje" nuty i dla mnie to był plus :)
Konsystencja kremu jest lekka i bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy. W trakcie rozprowadzania na skórze krem jakby 'zyskuje' na konsystencji, stając się bardziej bogaty. Nie tworzy filmu, choć potrzebuje kilku minut na pełne wchłonięcie się. Gdy nałożyłam podkład zbyt wcześnie, na niewchłonięty krem, potrafił się w ciągu dnia zrolować lub spłynąć. Stało się tak dwa czy trzy razy na początku używania kremu. Później nakładałam krem wcześniej i problem zniknął :) Na wchłoniętym kremie podkłady utrzymują się ładnie cały dzień ( z wyjątkiem Pierre Rene Skin Balance 20, który nie chce współpracować w ogóle, chyba, że pomieszany z odcieniem 21 - ale o tym będzie innym razem).

Kremu używałam przez prawie dwa miesiące - na dzień, a później również na noc. Pierwsze, co zauważyłam po około tygodniu, że skóra stała się bardzo miękka i przyjemna w dotyku. Wzrosło też jej nawilżenie, chociaż nie jest ono odczuwalne zaraz po nałożeniu, wyglądała bardzo ładnie. Skóra wyglądała na wypoczętą ( pomimo wielu niedogodności ). Przez cały dzień nie czułam ściągnięcia skóry, co często ma miejsce w okolicach policzków w ciągu dnia. Na noc spisywał się równie dobrze, rano budziłam się z ładną buzią.
Nie pojawiły się nowe krostki, nie pogorszyła mi się cera.
Jedyne, czego brakuje mi w tym kremie, to ochrony SPF. Nie ma o niej informacji na opakowaniu. Nie szaleję jakoś bardzo z filtrami, ale SPF15 w kremie na dzień jest raczej przez mnie pożądany :)

Ogólnie kremu bardzo miło mi się używało. Do marki NUXE jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Kilka kosmetyków, których używałam, wpisało się w moje potrzeby i przez to mam ochotę na więcej :) Teraz najbardziej nęci mnie pianka do mycia twarzy oraz jeden z kremów pod oczy :)

A u Was jak spisuje się marka NUXE?
Zbliża się lato i w ruch znów pójdzie NUXE Olejek do ciała rozświetlający :)

Ania / Kosmetykoholizm

czwartek, 1 maja 2014

CUCCIO Boston Cupcake Pie

Cześć!

Rzadko pokazuję lakiery do paznokci. Maluję oczywiście paznokcie, chociaż bardzo często zdarza mi sie nie malować ich przez okres nawet dwóch tygodni. Noe przeszkadza to oczywiście nabywaniu nowych kolorów i tak w tym momencie mam 107 wszelakich buteleczek, włączając w to topy i odżywki. Dużo, wiem :) mimo tego nie jestem spełniona kolorystycznie. Jeszcze nie :(  . Zawsze jest jakiś odcień, którego brakuje. Ale rzadko jest tak, żeby lakier mnie naprawdę zachwycił. 
W tym przypadku zachwycił mnie i to bardzo. 

Firmy CUCCIO do tej pory nie znałam, nie wiedziałam nawet, że istnieje. Dowiedziałam się o niej na targach w Krakkowie kiedy to za wypełnienie ankiety otrzymałam upominek, w którym m.in. Był ten lakier. Kolor od razu przypadł mi do gustu, chociaż dziewczynom się nie podobał. Moje serce skradł już w buteleczce. Brudny róż pomieszany z brązem. Kolor suszonej róży. Dla mnie przepiękny. Oto:

CUCCIO 6034 Boston Cream Pie












Czyż nie jest cudowny? 
W dodatku lakier ma świetną jakość. Na moich paznokciach wytrzymał 4 dni, co jest nie lada wyczynem, większość odpryskuje już na drugi dzień. Idealnie się nakłada. Do pełnego krycia wystarczy jedna grubsza warstwa, choć ja wolę nałożyć dwie cienkie. Lakier ma dobry pędzelek, niby wąski ale bardzo miękki i dobrze rozkładający się na paznokciu. 

Przy okazji zachorowałam na inne kolory:

LONGING FOR LONDON

TEL-AVIV ME ALL ABOUT

I LEFT MY HEART IN SAN FRANCISCO

mogłabym tak jeszcze długo pokazywać :) oj długo :). Lakier na prawdę mi sie bardzo spodobał i żałuję, że na targach nie przyjrzałam im się bliżej. Mam nadzieję, że uda mi się to nadrobić następnym razem ;)

Lakiery można kupić na www.cuccio.pl. 
39 zł, 13 ml 
Ja polecam!

Pozdrawiam, 
Ania / Kosmetykoholizm