Strony

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ona i jej stopy !

Hej!!

Co prawda lato się kończy i wiele z nas znów będzie przywiązywała mniejszą uwagę do dbania o stopy. Ja też. Przyznaję się do tego, że dbam o nie mniej, ale przecież nie wcale :) Może trochę częściej odpuszczę sobie peeling ale krem jest obowiązkowy. W sumie jesienią i zimą częściej zakładam skarpetki do spania niż latem. 
Pamiętajcie! O stópki trzeba dbać cały rok. Wtedy nie trzeba będzie szaleć wiosną :)



Na spotkaniu blogerek początkiem sierpnia dostałam 5 kosmetyków marki SHE FOOT. Widziałam wcześniej te kosmetyki na blogach, ale sama ich nigdy nie miałam. Chętnie wzięłam je w obroty i dzisiaj o kilku z nich :)



PEELING NATURALNY

 

Redukuje zgrubienia i stwardnienia skóry
Krem skutecznie redukuje zgrubienie naskórka i reguluje proces rogowacenia. Zawiera kwas glikolowy o właściwościach przeciwgrzybiczych oraz alantoinę o właściwościach przeciwzapalnych, która łagodzi podrażnienia i stymuluje procesy gojenia się ran. Działa silnie nawilżająco, wspomaga odbudowę naskórka, pozostawiając skórę gładką i miękką.


Aktywne składniki:
Masło shea – zapobiega wysuszeniu skóry, wzmacnia cement międzykomórkowy oraz płaszcz hydrolipidowy skóry
Kwas glikolowy – działa przeciwgrzybiczo, zmiękcza twardy naskórek
Witamina E – wygładza i odżywia skórę, zwiększa elastyczność
Alantoina – działa przeciwzapalnie, łagodzi mikropodrażnienia i stymuluje procesy gojenia się ran
Gliceryna – silnie nawilża nawet głębsze warstwy naskórka



Peeling to kosmetyk, z którego jesteś średnio zadowolona. Zawiera dość ostre drobinki, ale jest ich według mnie za mało, jest zbyt rzadki. Dobrze się sprawdza do częstego użytku, ale nie pomoże przy zgrubiałej skórze. Jeżeli ktoś nie ma dużych problemów to będzie z tego peelingu bardzo zadowolony. Ja mam na piętach zgrubienia, które cały czas wracają, pomimo używania co jakiś czas złuszczających skarpetek czy regularnego kremowania. Dla mnie peeling całkiem ok, Po prostu.
Ma świeży roślinny zapach. jest dość wydajny. Dla mnie mógłby mocniej ścierać.


KREM ODŻYWCZY


do paznokci i suchej skóry stóp
Krem opracowany by odżywiać i uelastyczniać przesuszoną skórę i zapobiegać mikropęknięciom, które pojawiają się stopach w sposób naturalny każdego dnia. Formuła została wzbogacona płynną keratyną i elastyną, które wzmacniają płytkę paznokcia.  Olej arganowy i witamina E nawilżają, ujędrniają i regenerują podrażniony naskórek, a masło shea tworzy na powierzchni skóry ochronny film, który zatrzymuje wodę, pozostawiając skórę gładką, odżywioną i aksamitną w dotyku.

Aktywne składniki:

Masło shea – zapobiega wysuszeniu skóry, wzmacnia cement międzykomórkowy oraz płaszcz hydrolipidowy skóry.
Olej arganowy – nawilża i ujędrnia, przyspiesza regenerację naskórka
Witamina E – wygładza i odżywia skórę, zwiększa elastyczność
Alantoina – działa przeciwzapalnie, łagodzi mikropodrażnienia
Gliceryna – silnie nawilża także głębsze warstwy naskórka



To mój zdecydowany ulubieniec spośród tej trójki. Krem świetnie nawilża i odżywia skórę stóp. Rano stopy są miękkie, nawet zgrubienia wyglądają lepiej. Efekt utrzymuje się kilka dni nawet po jednym posmarowaniu. W dodatku krem pięknie pachnie - to kwiatowo - migdałowy zapach. Jak dla mnie bardzo przyjemny, ale też bardzo słodki :) nie każdemu może pasować. Może wydawać się nieco mdły. Ten krem mogę polecić wszystkim. Ja jestem z niego bardzo zadowolona.


KREM PRZECIW ZROGOWACENIOM



Redukuje zgrubienia i stwardnienia skóry
Krem skutecznie redukuje zgrubienie naskórka i reguluje proces rogowacenia. Zawiera kwas glikolowy o właściwościach przeciwgrzybiczych oraz alantoinę o właściwościach przeciwzapalnych, która łagodzi podrażnienia i stymuluje procesy gojenia się ran. Działa silnie nawilżająco, wspomaga odbudowę naskórka, pozostawiając skórę gładką i miękką.

Aktywne składniki:
Masło shea – zapobiega wysuszeniu skóry, wzmacnia cement międzykomórkowy oraz płaszcz hydrolipidowy skóry
Kwas glikolowy – działa przeciwgrzybiczo, zmiękcza twardy naskórek
Witamina E – wygładza i odżywia skórę, zwiększa elastyczność
Alantoina – działa przeciwzapalnie, łagodzi mikropodrażnienia i stymuluje procesy gojenia się ran
Gliceryna – silnie nawilża nawet głębsze warstwy naskórka


To jest krem, do którego mam mieszane uczucia. Czasami po jego użyciu mam miękkie i gładkie stopy a czasami... budzę się rano z bardzo suchą skórą. I nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. . Dlaczego jednego dnia jestem z niego zadowolona a innego szlag mnie trafia? Muszę jeszcze dokładniej wyczaić czy zależy to od nakładania skarpetek na noc i tego czy nakładam krem bezpośrednio na skórę rozgrzaną kąpielą czy też chwilę później, jak jest całkowicie sucha. Muszę się tego dowiedzieć, bo jak działa to działa. Skóra jest miękka i nawilżona. Chociaż... usuwania zrogowaceń nie zauważyłam. Możliwe, że będzie zapobiegał powstawaniu nowych, ale to akurat ciężko mi określić.
W każdym bądź razie krem ma świeży kwiatowy zapach, ma dość gęstą konsystencję i potrzebuje chwili na wchłonięcie się w skórę.




Ceny tych kosmetyków to około 20 zł. Niby sporo, ale moim zdaniem warto spróbować. Mam jeszcze dwa kosmetyki tej marki, ale jeszcze się do nich nie dobrałam :)  Dam Wam na pewno o nich znać :)

Miałyście już coś tej marki? Co o niej sądzicie?

Pozdrawiam,
Ania / Kosmetykoholizm





sobota, 23 sierpnia 2014

Bielenda Professional Płyn do demakijażu oczu i ust


Cześć!

Mam nowego ulubieńca wśród płynów dwufazowych do demakijażu oczu :)
Trafiam na co raz lepsze produkty w tej kategorii.
Ten płyn kupiłam na targach w Krakowie. Swoje odczekał, ponieważ używałam innych, ale jak już się do niego dorwałam!!!!




Płyn, jak dla mnie, jest po prostu świetny!
Przede wszystkim genialnie zmywa makijaż, nawet ten mocny! Przykładam wacik nasączony płyn na kilka- kilkanaście sekund i delikatnie masuję. Na koniec jednym ruchem ściągam niemal cały makijaż! Jeszcze tylko delikatna poprawa demakijażu tusze drugą stroną wacika... i już! Na oczach nic nie zostaje!
Owszem, jak niemal wszystkie dwufazy, i ta jest lekko tłusta, ale nie zostaje zbytnio na powiece. Nie ma szczypania, nie ma mglenia oczu. Jest wygodna butelka o pojemności 200 ml, za którą zapłaciłam około 16 zł - normalnie kosztuje nieco więcej, około 24 :) Ale jest tego naprawdę warta!




Producent pisze o nim:

Przeznaczenie: wrażliwa skóra powiek i wokół oczu.
Składniki aktywne: Rumianek, Witamin B5.
Działanie:
• specjalna, dwufazowa formuła pozwala na szybkie i skuteczne zmycie każdego makijażu
• faza bezbarwna dokładnie i szybko usuwa makijaż
• faza turkusowa odświeża i nawilża delikatną skórę wokół oczu
• produkt badany dermatologicznie i oftalmologicznie
• bezzapachowy.


Dla mnie jest naprawdę świetnym produktem. Gorąco Wam go polecam :)
Teraz idzie do mnie zapas dwufazy YR, ale do tej wrócę na pewno!!!

Ania / Kosmetykoholizm

wtorek, 19 sierpnia 2014

CLARENA Caviar Slim Balm

Cześć :)

Jakiś czas temu pokazywałam Wam, że testuję nowość marki CLARENA - Caviar Slim Balm :)
Kilka dni temu go skończyłam i najwyższa pora Wam o nim napisać :)
Jeżeli mnie już znacie, to wiecie, ze mam dużo za dużo, tu i ówdzie. Pomimo tego chciałabym, aby moja skóra była w dobrej kondycji. Jak najbardziej elastyczna i jędrna. Dlatego też stosuję balsamy ujędrniające / wyszczuplające, czasami stosuję szczotkowanie na sucho, używam peelingów. Nie wierzę w mega-wyszczuplającą moc balsamów ale napięta skóra prezentuje się dużo lepiej a to daje wrażenie wyszczuplenia.
Tak, wiem, najlepsze są ćwiczenia i odpowiednia dieta. Staram się, szczególnie z tą dietą, ale bywa różnie. Ale nie dzisiaj o tym :)

Dzisiaj o:

CLARENA Caviar Slim Balm
Kawiorowy wyszczuplający balsam do ciała




Pięknie pachnący balsam o lekkiej konsystencji. Zawiera ISOCELL™ SLIM i LIPOREDUX, które detoksykują i stymulują spalanie tkanki tłuszczowej. Ekstrakt z alg i kawioru nawilżają i odżywiają skórę.

Opakowanie: 200 ml

Działanie:
Kompleks Liporedux -  zawiera L-carnitynę i CLA których zintegrowane działanie nasila lipolizę i redukcję tkanki tłuszczowej.
ISOCELL™SLIM – aktywna kofeina zamknięta w liposomach zwiększających głębokości jej przenikania i efektywność wyszczuplania.
Ekstrakt z alg – nawilża, poprawia koloryt, działa antyoksydacyjnie zapobiegając starzeniu się skóry.
Witamina E – neutralizując wolne rodniki zapobiega fotostarzeniu, działa przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo. Hamując wyparowywanie wody, zwiększa nawilżenie skóry. Chroni skórę przed degradacyjnym wpływem niekorzystnych czynników zewnętrznych.








CLARENA Caviar Slim Balm SKŁAD

O, tak! Zdecydowanie balsam pięknie pachnie! Jest to zapach pudrowy, słodki. Bardzo przyjemnie pachnie na skórze :) Przez ten zapach smarowałam nim również ramiona, żeby mieć go bliżej nosa :)
Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że balsam ma lekką konsystencję. Dla mnie konsystencja jest lekko "tępawa", szczególnie gdy rozsmarowujemy balsam na jeszcze wilgotnej skórze.Wtedy czuć trochę opór. Przypuszczam, iż to zawartość masła shea, zauważyłam, iż kosmetyki je zawierające mają tendencję do takiego zachowania. A co dziwne - czyste masło shea się tak nie zachowuje :)  Balsam jest trochę jakby puszysty w konsystencji. Zawiera w sobie malutkie czerwone kapsułeczki zawierające witaminę E, które rozpuszczają się w trakcie rozsmarowywania na skórze. Nie sprawiają najmniejszych problemów.

W działaniu oceniam go pozytywnie. Po nałożeniu skóra jest bardzo gładka, wyrównana. Jest to oczywiście efekt "pokrycia" skóry. Oprócz tego skóra jest dobrze nawilżona, przy regularnym używaniu widać delikatną poprawę napięcia, gęstości skóry. Wyszczuplenie... no cóż, nie zauważyłam :) ale tak , jak pisałam wcześniej, nie oczekiwałam tego, bo w to nie wierzę.
Podsumowując:
PLUSY:                                                                  MINUSY:
- piękny zapach                                                      - przez gęstość nie jest bardzo wydajny
- dobre nawilżenie                                                  - na wilgotne skórze cięższe rozprowadzanie
- poprawienie gęstości i jędrności skóry
- wygładzenie skóry



Cena tego balsamu to 55 zł. Zastanawiam się właśnie nad jego zakupem wraz z kawowym peelingiem do ciała z tej serii. Hmm... Wiem, że w Makowie w salonie kosmetycznym jest Clarena, zerknę, może będą mieli stanie :) A jakby co to dostawa na e-sklepie Clarena przy zakupach powyżej 50 zł wysyłka jest za darmo. Litości dla portfela coś nie mam ostatnio :(
 A Wam jak się podoba?

Pozdrawiam,
Ania / Kosmetykoholizm

Jak już wcześniej pisałam, produkt otrzymałam od marki CLARENA
http://www.clarena.pl/pl/


czwartek, 14 sierpnia 2014

SYLVECO Rumiankowy żel do twarzy

Hej :)

SYLVECO
Większość z Was zna już pewnie tą markę, produkty :) Ja poznaję ją co raz lepiej i nie ukrywam, iż z produktów jestem bardzo zadowolona :)
Bardzo kuszą mnie pojawiające się co chwilę nowości, zazwyczaj każda wizyta w sklepie zielarskim kończy się nowym nabytkiem :)

Ten zakup pokazywałam Wam już w maju TUTAJ. Zaczęłam go używać niedługo po zakupie

Rumiankowy żel do twarzy



Rumianek lekarski już w starożytności był znany ze swoich właściwości przeciwzaplanych, antybakteryjnych i anty-alergicznych. Za jego łagodzące działanie odpowiadają azuleny - związki, nadające olejkowi rumiankowemu intensywny niebieskozielony kolor. Dzisiaj wykorzystujemy ten składnik w pielęgnacji skóry trądzikowej, zanieczyszczonej i podrażnionej.

Hypoalergiczny, głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z kwasem salicylowym (2%) o aktywnym działaniu antybakteryjnym. Zawiera bardzo łagodny, ale jednocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, odblokowuje pory i reguluje procesy odnowy komórek naskórka. Żel został wzbogacony olejkiem z rumianku lekarskiego, który posiada właściwości przeciwzapalne, gojące i łagodzące. Systematyczne stosowanie pozwala zachować gładką, miękką, zdrową skórę.


Na opakowaniu znajdziemy również opis składników aktywnych ( podlinkowane do strony Sylveco) : Kwas salicylowy, Olejek rumiankowy.




Żel jest w butelce o pojemności 150 ml, kosztuje ok 16,50 zł. ma bardzo wygodną pompkę, mam jeszcze około 1 cm wysokości żelu i na razie nie ma problemów z wydobyciem. Widzę, że rurka pompki dochodzi do brzegu butelki, więc nie powinno być kłopotów z zużyciem do końca. Pompka dozuje też odpowiednią ilość produktu na 1 mycie.

Używam tego żelu ze swoją, ukochaną już, szczoteczką z Born Pretty Store, o której Wam pisałam TUTAJ.
1) Jeżeli wykonałam demakijaż dwufazą i micelem - 1 pompkę żelu wyciskam na zwilżoną szczoteczkę i tak myję twarz - również oczy - żel jakoś szczególnie nie szczypie, choć wiadomo - jak dostanie się zbyt dużo do oka to to odczujemy
2) Jeżeli nie wykonałam wcześniej demakijażu - czynność tą powtarzam raz jeszcze - pierwszy raz myję jako demakijaż, drugi jako właściwe czyszczenie skóry.
Sam żel bardzo słabo się pieni, ale szczoteczka tworzy z niego delikatna piankę :)
Fantastycznie oczyszcza twarz, można nim nawet zmyć makijaż. Zmyłam nawet ten bardzo mocny, wodoodpornego nie miałam, więc nie wiem.
Po umyciu twarz jest oczyszczona i odświeżona. Żel pomaga leczyć wypryski, podsusza je. Utrzymuje cerę w dobrej kondycji ( ogólnie moja cera jest w lepszym stanie, nie licząc wysypu przedokresowego, i to właśnie za sprawą tego żelu oraz czarnego mydła ze Skarbów Syberii, o którym lada dzień). Po użyciu moja skóra na policzkach była nieco ściągnięta ( suchy obszar mojej twarzy), ale nałożenie kremu momentalnie to uczucie niwelowało.
Żel pachnie rumiankowo, dość specyficznie i mocno. Moja koleżanka, której dałam małą odlewkę, stwierdziła, że nie jest w stanie znieść tego zapachu, chociaż działa świetnie. Dla mnie nie był on problemem, choć nie był też najpiękniejszy. Nie utrzymuje się na skórze, więc dla mnie żaden problem. A działanie ma świetne i kiedyś na pewno do niego wrócę, teraz mam jednak inne w kolejce a jeszcze chciałabym wypróbować ten tymiankowy.



Ja jestem z niego bardzo, bardzo zadowolona. Jak już wspominałam, Sylveco zdobyło moje serducho i kusi nowymi produktami :) Niedługo napiszę Wam o dwóch pomadkach - brzozowej i peelingującej oraz czymś cudnie pachnącym :)

Lubicie Sylveco? Co możecie mi jeszcze od nich polecić??

Pozdrawiam!
Ania / Kosmetykoholizm

wtorek, 12 sierpnia 2014

TONI & GUY GLAMOUR SERUM DROPS

Hej!

Jak przestać czytać blogi, oglądać filmiki na YT, przestać dawać się kusić??
Czy to jest możliwe?
W moim przypadku chyba nie!

Tak było i z tym produktem. Polecała go ( choć teraz nie do końca jestem pewna czy to był ten dokładnie) Karolina ze Stylizacje2.
Baaardzo podobają mi się jej włosy, i choć moje są zupełnie inne, to... kupiłam. Było to już dość dawno temu, ze 3 miesiące. Była promocja  w Rossmann i zapłaciłam 26,99 zł. Nie najmniej, ale jak widzicie - jest to kosmetyk bardzo wydajny. Zdjęcia robione miesiąc temu ( może mniej), używam niemal codziennie i jeszcze sporo zostało. Buteleczka ma 30 ml. Jest szklana. Dozownik jest zamykany przez przekręcenie, więc dobry do transportowania.



 Różnych jedwabiów do włosów używam, niemal zawsze. Do tej pory najczęściej wybierałam CHI, później w moje ręce trafił ten z Green Pharmacy ( swoją drogę muszę i o nim napisać ), a później skusiłam się na ten :)



Wiadomo, ze to głównie silikon, ale moje włosy potrzebują właśnie takiego kosmetyku. Są grube, jest ich dużo, i trzeba zapobiegać dodatkowemu puszeniu się. To serum świetnie sobie z tym radzi. 1 (jedna) pompka roztarta na dłoniach i wtarta delikatnie w wilgotne włosy i bajka. Są wtedy błyszczące, lepiej się układają, są bardziej miękkie. Kiedy zapomnę go dać po myciu - wcieram odrobinę mniej w suche włosy, rozpoczynając od końcówek, do połowy włosów. Lepiej wyglądają w ciągu dnia. W ogóle nie stosuję go do nasad włosów - na suche od połowy, na wilgotne od 1/3 długości od głowy.
Moim zdaniem dociąża włosy bardziej niż jedwab z GP, pozostałe działanie ma podobne.
Bardzo podoba mi się jego zapach :) Później wącham włosy co chwilę, bo zapach długo się utrzymuje.





Jestem z niego bardzo zadowolona. Do tego stopnia, że spośród trzech ( CHI, GP, T&G) to właśnie jego bym wybrała po skończeniu się butelki, ALE TYLKO W PROMOCJI. Normalna cena, ponad trzy dychy, to trochę dużo, choć kosmetyk jest wydajny, bardzo wydajny.
Muszę sprawdzić czy Toni & Guy ma jeszcze jakieś inne serum / jedwab do włosów.
Jeśli masz suche włosy i / lub chcesz im dodać blasku - to to jest produkt dla Ciebie. Uważam, że warto go wypróbować. Moje włosy polubiły się z nim i przez to skusiłam się też na szampon i odżywkę z Toni & Guy jakiś czas temu :). O nich już niedługo :)

Miałyście? Czego jeszcze używacie do włosków jako jedwabiu?

Ania / Kosmetykoholizm

czwartek, 7 sierpnia 2014

Upominki ze spotkania :)

Hej,
Na Spotkaniu, o którym pisałam już TUTAJ i TUTAJ, otrzymałyśmy sporo kosmetyków od sponsorów spotkania. Dziewczyny, a szczególnie Gosia, dały czadu. Pojawiły się już na temat tego spotkania różne głosy - oczywiście te nieprzyjemne.
Że niby pod pozorem spotkania, na którym się zbiera coś dla dzieci, to łatwiej zorganizować coś dla blogerek. Otóż NIE!
Spotkania sponsorowane były, są i będą, a jeżeli dodatkowo przyświeca mu szczytny cel w postaci jakiejś zbiórki ( czy na dzieci, szpital, zwierzątka - nieważne ) to przecież to POWINNO SIĘ CENIĆ a nie ganić.
W dodatku bardzo duża część firm nie chce w ten sposób przekazywać czegoś dla dzieci, ponieważ nie mają tego jak odpisać, rozliczyć. No i gdzie wtedy reklama ich produktów?
Tym bardziej cenię firmy / marki, które przekazały coś właśnie dla dzieciaków z oddziału i jeszcze raz BARDZO IM DZIĘKUJĘ!!!! Na szczęście jest jeszcze grono firm, które wspierają akcje na konkretny cel - możecie zresztą zerknąć na posty o akcjach dla Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci.

Jest mi bardzo przykro, że sporo dziewczyn ocenia nie to, co trzeba. Nie mówiąc już przysłowiowo, że "widzą drzazgę w oku kogoś, a nie widzą belki w swoim". To jest przykre!!!!!
Że niby tylko na spotkania z giftami?? Heloł!!! Pomijam już fakt, że z dziewczynami, z którymi się zaprzyjaźniłam, staram się widywać możliwie najczęściej! A spotkanie po Targach w Krakowie to kto wymyślił??

Dzisiaj dostałam SMS od koleżanki, która pracuje w szpitalu w Prokocimiu. Brzmiał tak ( Aniu wybacz, że zacytuję): "Anuś, ale zrobiłyście niespodziankę dzieciom z onkologii, widziałam prezenty a wczoraj czytałam u Ciebie na blogu, co za gest! Kochane baby z Was!"
Resztę sobie przemyślcie sami.

Tak, musiałam to napisać, bo jest mi bardzo przykro. Gosia włożyła wiele starań w przygotowania tego spotkania, "żaliła" się, że mało firm chce wysłać coś dla dzieciaków i szukałyśmy dalej. Ile jej maili zostało bez odpowiedzi. Smutne!

No, na tyle wstępu, zapraszam do prezentacji upominków :)

 
   


Firmy , które umiliły nam spotkanie to:
Ekoa,coloris,Anatomicals, Grota Bryza, OrientanaPierre Rene, Atos, Corine de Farme, Virtual, Dobra Rada, Drogeria Natura, Uroda Polska, Emolium, Iwostin, Oillan, Etnospa, Chantal, Pilomax, Floslek, Oriflame, Promoszop, Green Pharmacy, Love Me Green, Tołpa, Revitalash, Hair Coif, Bielenda, Grante, Hurtownia Świec, Eveline, Pięknalia, The Body Shop, Ecoplant, Merlin, Kosmetyki Rosyjskie, White Flower, Allepaznokcie, Świtpharma, Gal, Lichtena, Equilibra, Shefoot

 Dziękuję Wam bardzo !




Jeszcze raz dziękuję Ci Gosiu za super spotkanie i spędzony miło czas!

Ania / Kosmetykoholizm

wtorek, 5 sierpnia 2014

Samoopalenizna z NUXE: Silky Self Tanning Body Lotion

Cześć,

Przedwczoraj wycisnęłam z niego resztki, zmasakrowałam opakowanie wydobywając jego ostatnią kropelkę i... uświadomiłam sobie, że jeszcze Wam o nim nie pisałam :)
Opalanko...miałam na nie czas tylko w trakcie urlopu. Solarium? byłam 4 razy, o czym pisałam TUTAJ, ale ostatnio brak czasu ( a raczej męża w domu po południu). Co zostaje? Samoopalacze i balsamy brązujące :)
Wiele dziewczyn wybiera właśnie ten sposób koloryzacji ciała. Ma swoje plusy i minusy, ale jak już się wprawimy w boju, to wszystko jest ok.
Pierwszych balsamów brązujących zaczęłam używać w liceum - pamiętam :) Kolastyna, balsam orzechowy. Nałożony zbyt grubą warstwą robił pomarańczowe plamy, ale nie był zły. Później miałam fazę bladości przez kilka lat, później fazę solarki, a od 3-4 lat w miarę regularnie ( czytaj w okresie letnim ) używam balsamów brązujących, a czasami samoopalaczy.
Jakiś czas temu w moje ręce wpadł:

Silky Self-Tanning Body Lotion NUXE SUN



 Jedwabiste mleczko samoopalające nadaje skórze już 1. dnia po aplikacji naturalną, równomierną opaleniznę oraz wspaniały, opalizujący połysk.
Mleczko samoopalające nawilża skórę i nadaje jej zdrową, naturalną opaleniznę
.

To aksamitne mleczko z maleńkimi złocistymi perełkami nawilża, nadaje skórze opalizujący połysk i podkreśla jej piękno. Dzięki mlecznej konsystencji łatwo i szybko się rozprowadza oraz nie pozostawia smug.
Już w kilka godzin po zastosowaniu skóra nabiera ciepłego, letniego kolorytu.





Opakowanie to tubka o pojemności 100 ml - jest wygodna, produkt dobrze się wyciska, jedynie do aplikacji ostatniej porcji produktu konieczne było przecięcie opakowania. W środku znajdowała się ilość pozwalająca na jeszcze jedno użycie na całe ciało. Zatrzask tubki otwiera się dość ciężko, ale w przypadku produktu samoopalającego uważam to za plus. Byłoby źle, gdyby zawartość się nam gdzieś niechcący wypłynęła.
Konsystencja jest lekka, odrobinę jakby puszysta. Rozprowadza się na  ciele z lekkim oporem, dlatego przed jego aplikacją wolałam posmarować ciało balsamem nawilżającym, bądź z tym balsamem go wymieszać. Tak czułam się pewniej, a na skórze lądowała cieńsza warstwa produktu.


 


Nie udało mi się tego do końca ująć na zdjęciu, ale wprawne oko może się dopatrzy. Malutkie złociste drobinki. Malusieńkie. Na skórze niemal niezauważalne, ale dodające jej złotego kolorytu i blasku. Ja taki efekt bardzo lubię, ale wiem, że nie każdemu to odpowiada. Drobinki utrzymują się do mycia :)
Produkt nadaje skórze bardziej złocisty niż brązowy kolor, nadaje jej zdrowego kolorytu, ładnego blasku, ale nie zrobimy sobie niem mega opalenizny. Nie smuży, nie zrobiłam sobie nim plam. Schodzi równo ze skóry.
Zapach - po nałożeniu pachnie.. cytrusowo? grejpfrutowo? w trakcie działania ze skórą nabiera charakterystycznego samoopalaczowego zapachu. Zmycie go załatwia sprawę.
Ja nakładałam samoopalacz tylko na noc. Nie lubię nakładać ich na dzień, ponieważ nie czuję się komfortowo z tym zapachem i nieważne czy jest to samoopalacz, balsam brązujący czy co.
Tylko na noc :)
Pomimo tego, iż produkt przeznaczony jest do ciała ( do twarzy NUXE ma inny samoopalacz - Kremowa Emulsja Samoopalająca do Twarzy ), użyłam do również dwa razy do buźki i byłam zadowolona z efektu. Nie zapchał, nie spowodował podrażnienia, więc ewentualnie te może być :)

A razem z mleczkiem otrzymałam taką piękną, wakacyjną kosmetyczkę :)



Lubicie samoopalacze / balsamy brązujące?
Wiem, że wiele z Was w lecie po prostu się opala, ale ja nie mam na co dzień ( ani nawet weekend) zbytniej możliwości opalania się :(

Ania / Kosmetykoholizm

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

DLA DZIECIAKÓW - czyli co udało się zebrać :)

Hej :)

A jednak jeszcze dzisiaj wieczorową porą :)
Pisałam dzisiaj rano, w poprzednim poście, o sobotnim spotkaniu :) Teraz o tym, co zebrałyśmy i co udało się zorganizować dla dzieci z Oddziału Onkologii i Hematologii Szpitala w Prokocimiu.

Każda z nas przyniosła coś dla Dzieciaków





Upominki dla dzieci od Sponsorów

http://pharmaceris.pl/

http://sklep.grotabryza.pl/

http://merlin.pl/

http://merlin.pl/

http://merlin.pl/
http://revitalash.com.pl/


Prezenty od sponsorów, którzy przekazali produkty na licytację



Gosia, Kasia i Dominika przekazały te upominki w niedzielę :)
Dziewczyny dostały Podziękowanie oraz piękny rysunek od jednego z pacjentów oddziału.






Jeszcz raz bardzo dziękuję sponsorom upominków :) Oby więcej takich akcji :)



Pozdrawiam,
Anna / Kosmetykoholizm

Ciekawe nowości w Rossmann - wrzesień '14

Hej :)

O nowościach sierpniowych pisałam TUTAJ. Sierpień już pełną parą, więc możecie jeszcze raz sprawdzić co miało wejść do Rossmannów w sierpniu i zerknąć czy coś Wam wpadło w oko.
A dzisiaj nowości, które pojawią się we wrześniu.
Nie obiecuję, że takie posty będą się pojawiać co miesiąc, ale będą na pewno, gdy coś przykuje moją uwagę.

NOWOŚCI WRZESIEŃ 2014

Pierwsze co mi wpadło w oko to nowe cienie  marki L'Oreal. Nazywają się Color Riche L'Ombre Pure i są to cienie pojedyncze. Wszystko pięknie, ale... widziałam cenę 39,90 !!!! Za pojedynczy cień o wadze 1,7 g??? Cena z kosmosu, choć cienie ładne:




Do Rossmanów we wrześniu wejdzie również seria Ziaja Liście Manuka. Na razie używam tylko pasty i jestem zadowolona :) Jak ktoś nie miał do niej dostępu, to od września nie będzie miał już problemów :)



Jeżeli kosmetyki z poniższym logiem coś Ci mówią, i tęskniłaś za nimi od kilkunastu lat... to znaczy, że masz przynajmniej 30 wiosen za sobą ;)
Vaseline Intensive Care, jeszcze w liceum ich używałam, były świetne dla mojej skóry i na pewno na któryś się skuszę :) Ot tak, dla przywołania wspomnień :) Do wyboru będą balsamy do ciała w spray'u, klasyczne balsamy oraz wazelina :)





Marka Dove wprowadza też dwie nowe serie do włosów - Pure Care Dry Oil ( szampon, odżywka, olejek) oraz Oxygen & Moisture ( szampon, odżywka). Dawno nie miałam nic z Dove do włosów, ale lubię ich kosmetyki. Miałam fajnie dociążone włosy bez zbytniego obciążenia, ładny blask i miękkość. Ciekawe jakie będą nowe serie.




W większości to tyle :) Te produkty najbardziej zwróciły moją uwagę :)
Jeszcze nowy zapach LARIVE "in", czyżby odpowiednik "Si"?? Moja mama używa zapachu Larive odpowiednika Lacoste Femme - różnica jest jedynie w trwałości zapachu.

Jeżeli chcecie przejrzeć wszystkie nowości, jakie oferuje Rossmann we wrześniu, to możecie je znaleźć TUTAJ!

Co Wam wpadło w oko? Skusicie się na coś?

Ania / Kosmetykoholizm