Strony

wtorek, 3 marca 2015

Yankee Candle | Beach Wood

Hej,

Zachorowałam, zostałam zarażona, złapałam bakcyla. Paskudnego. Kosztownego i... TAK PACHNĄCEGO!!!



Złapałam bakcyla świeczkowo - woskowego!

Bycie w domu sprawia, że mam większą ochotę na zapachy w pomieszczeniach. I wpadłam jak śliwka w kompot! Pojawiają się u mnie co raz to nowe zapachy - woski, samplery, świece. A w poprzednią sobotę na spotkaniu, drogą wymianek, nabyłam dwa zapachy - Cammomile Tea oraz Beach Wood. Ten drugi właśnie kilka dni temu po raz pierwszy odpaliłam...



O tym zapachu czytam sprzeczne opinie. Jedni go kochają, inni nienawidzą i nie mogą znieść. Rozumiem obie strony :)
Zapach ma w sobie coś jednocześnie urzekającego i wciągającego ale i coś co może odpychać. Ja mam coś takiego, że podobają mi się dziwne zapachy. Takie, które są nieoczywiste. I taki jest Beach Wood. 
Jego nazwa idealnie do niego pasuje. Dla mnie to zapach morza, słonej wody, piasku i kawałków starego, mokrego drewna. Zapach lekko męski, lekko wodny, drewniany, a jednocześnie wiercący w nosie i mocny. 
Podoba mi się! W ogóle zauważyłam, że podobają mi się zapachy, które mają w opisie drewno i piasek :) Mam jeszcze inną w domku, będzie o niej niedługo!
Odrobinka wosku rozpalona w kominku i czuć go w pokoju i przedpokoju. Pachnie mocno, pachnie długo i wyjątkowo się nie przepala jak niektóre zapachy. 
Jak wspominałam wyżej - nie jest to zapach dla wszystkich. Sporo nosów będzie w nim wyczuwała nuty śmierdzące. Ale nie ja! Ja go pokochałam! I żałuję, że jest to zapach już wycofywany.




Spodziewajcie się teraz większej ilości postów o świeczkach / woskach. Ja planuję swój pierwszy zakup dużej świecy i nawet mam już jednego kandydata ;)

Buziaki,
Ania | Kosmetykoholizm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz