Strony

sobota, 2 kwietnia 2016

Trądzik osób dorosłych - moje doświadczenia

Witajcie!

Trądzik jest tematem znanym wielu nastolatkom - ciało dojrzewa, wydziela się więcej sebum, hormony powodują wysyp wyprysków. Większość z nich z tego wyrasta i wszystko jest w porządku.
U mnie było zupełnie inaczej.
Jako nastolatka nigdy nie miałam dużych problemów z trądzikiem. Owszem, pojawiały się pojedyncze wypryski co jakiś czas ale ogólnie nie było większych zmian. Jedynie zawsze miałam problem z wągrami.

U mnie problem zaczął się gdy miałam ok. 25 lat. Nie pamiętam już od czego to się dokładnie zaczęło - było to jednak w okresie kiedy musiałam poradzić sobie z wieloma problemami.
Na brodzi i w okolicach żuchwy zaczęły mi się robić głębokopodskórne pryszcze. Duże i często bardzo bolące. To jak wyglądałam to był po prostu koszmar. Cały dół twarzy usiany w krostach i "gulkach".
Teraz żałuję, że nie mogę Wam pokazać zdjęć z tego okresu, na których byłoby widać dobrze te zmiany. Znalazłam tylko jedno, jedyne zdjęcie ale i tak słabej jakości  wtedy jak ognia unikałam wszelkich zdjęć.





Nie widać może bardzo dobrze ale przynajmniej można zobaczyć gdzie te zmiany były umiejscowione.

Początkowo starałam się zwalczyć je kosmetykami - stosowałam różne maści z apteki, w tym ACNEDERM, i z drogerii. Niestety nic nie pomagało a jeśli już to tylko na chwilę. Po jakimś czasie udałam się dermatologa, który przepisał mi robione w aptece maści, płyn ze srebrem oraz LACTOCER - preparat w tabletkach, oraz jeszcze jedną gotową maść, której nazwy jak na złość nie mogę sobie przypomnieć.
Regularne stosowanie tych preparatów przyniosło efekt jedynie delikatny. Wtedy dermatolog zaleciła zabiegi kosmetyczne. Nie wiem jak to się nazywało ale oczyszczała mi okolice brody i żuchwy jakimś urządzeniem. Powodowało to delikatne mrowienie, które miało za zadanie oczyszczanie cery - ale nie był to peeling kawitacyjny. Dermatolog kazał również unikać smarowania tej okolicy kremami - jedynie przepisane preparaty..
Żałuję, żę wtedy ( to był 2009 rok ) nie interesowałam się aż tak kosmetykami i różnymi urządzeniami. Zresztą te 7 lat temu też nie było takiego wyboru. Gdybym teraz miała taki problem to na pewno kupiłabym mini kombajn kosmetyczny albo Darsnoval - więcej o tych urządzeniach możecie przeczytać na http://importmania.pl/ - nad Darsnoval tak w ogóle się zastanawiam, bo ma za zadanie również oczyszczać i zwężać pory a problem z zaskónikami i tzw. wągrami mam do tej pory.
Zabiegi u dermatologa pomogły i trądzik w dużym stopniu został zaleczony.
Niestety nie do końca. Nadal co jakiś czas pojawiaja się wysyp w tej okolicy, szczególnie gdy jestem nerwowa. W ogóle to się zastanawiam czy ten pierwszy duży wysyp nie był właśnie na tle nerwowym. Fakt też, że wtedy byłam bardzo otyła. Teraz nadal mam o wiele, wiele za dużo, ale wtedy to było apogeum.

Póki co jest dobrze. Pojedyncze wypryski od czasu do czasu są do przeżycia a moja broda nie jest jednym wielkim wrzodem. Do LACTOCERu już nie wracam, nie wiem czy jest jeszcze dostępny w aptekach. U mnie LACTOCER działał łągodnie uspokajająco na cerę ale poleciłam go wtedy mojemu bratu i u niego efekty były bardzo dobre - stan cery szybko się poprawił - on miał trądzik młodzieńczy.

Ciekawa jestem czy Wy miałyście lub macie ten problem i jakie są Wasze sposoby na radzenie sobie z nim.
 
Buziaki,
Ania | Kosmetykoholizm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz