Strony

sobota, 18 czerwca 2016

Lily Lolo - kosmetyki mineralne - podkład POPCORN, puder FLAWLESS MATTE, róż SURFER GIRL, pędzel SUPER KABUKI

Witajcie Kochani!

Wczoraj wieczór wzięłam się za pisanie tego posta - a dokładniej zaczęłam obrabiać zdjęcia i chciałam post napisać. Nawet zaanonsowałam się na Instagram z informacją, że rano będziecie mogli przeczytać post.
Niestety Juniorek miał dla mnie inny plan na wieczór i spędziłam długie chwile z tym wielkoludem na kolanach :) Najważniejsze, że przytulanie się do mamusi pomogło.
Także przepraszam tych, jeśli takowi w ogóle są, którzy szukali rano postu o kosmetykach Lily Lolo :)

Za to post jest na wieczór i to całkiem długa lektura :) Zapraszam :)







O kosmetykach mineralnych Lily Lolo możecie przeczytać na stronie sklepu Costasy.pl TUTAJ ( KLIK ) , który jest oficjalnym dystrybutorem kosmetyków w Polsce i właśnie od tego sklepu dostałam wszystkie te kosmetyki, czyli ( lista jest podlinkowana ) :
- pędzel SUPER KABUKI - cena 91,90 zł 
- podkład POPCORN - cena 81,90 zł
- puder matujący FLAWLESS MATTE - cena 81,90 zł
- róż SURFER GIRL - cena 51,20 zł
- cień SMOKY BROWN - cena 36,90 zł


Ja w kosmetykach mineralnych szukam zdrowia dla swojej skóry oraz naturalnego wyglądu - takiego prawdziwego make-up no makeup, moja skóra tylko piękniejsza :)

Z podkładami mineralnymi nie mam dużego doświadczenia. Kilka wcześniejszych prób kończyło się fiaskiem. Podkłady nie współpracowały z moją cerą, ciężko się je nakładało. Myślałam, że minerały po prostu są nie dla mnie i na dłuższy czas odłożyłam myśl o ich używaniu. Moje próby były pędzlem HAKURO H54, który zwilżałam i wtedy nabierałam podkład mineralny na pędzel, dzięki czemu robiło się mi coś w stylu klasycznego podkładu. To się nie sprawdzało. Na jakieś 2 czy 3 tygodnie przed propozycją Costasy oglądałam filmik CZARSZKI pt. "Jak nakładać minerały na mokro" TUTAJ ( KLIK ) i stwierdziłam, że to będzie świetny sposób na ponowne danie szansy kosmetykom mineralnym, szczególnie podkładowi. Wspólnie z Panią Aleksandrą wybrałyśmy dla mnie kolor POPCORN jako nie za jasny, nie za ciemny odcień o żółtej, ciepłej tonacji. Już Wam zdradzę, że kolor udało nam się dopasować świetnie!

Cień do powiek Lily Lolo SMOKY BROWN już Wam pokazywałam:


Jest to jeden z najpiękniejszych cieni jakie istnieją, oczywiście w mojej ocenie, i przy okazji zdjęć do tego posta udało mi się idealnie ująć go na zdjęciu :) Sami zobaczcie - czy niej jest boski???? Dodam tylko, że na powiekach mam tylko ten cień oraz tusz L'Oreal Vollume Million Lashes So Couture





To zacznijmy od pokładu:

LILY LOLO Podkład POPCORN

Podkłady Lily Lolo nie są podzielone wg cery. Ich krótki, uniwersalny skład ma się sprawdzać z każdym typem cery - ewentualnie potrzebny tłustej czy mieszanej cerze mat możemy uzyskać właśnie za pomocą pudru matującego FLAWLESS MATTE natomiast do cery suchej lepszy będzie puder FLAWLESS SILK. Krycie podkładu jest delikatne/średnie, możemy je budować poprzez nakładanie kolejnych warstw bądź użycie sypkiego podkładu mineralnego na krem BB

Testując podkład wybrałam polecaną przez Czarszkę opcję nakładania na zwilżoną skórę - po wchłonięciu się kremu należy spryskać twarz tonikiem lub primerem, najlepiej z gliceryną, i na tak przygotowaną skórę nakładać puder suchym pędzlem. Oczywiście bardzo ważne jest to by wcześniej podkład dobrze w ten pędzel wpracować oraz na koniec stuknąć trzonkiem o płaską powierzchnię by podkład dobrze wszedł we włosie. I faktycznie - dzięki temu pędzel mniej pyli a podkład równomiernie rozprowadza się po twarzy, przykleja się do niej i tworzy ładną warstwę..
Bardzo dobrze sprawdza mi się z:


Nie pamiętam w tym momencie czy ma w składzie glicerynę ale najważniejsze, że spełnia swoją rolę. Pisałam jednak w tamtym poście, że przelałam swój fixer do buteleczki po małym MAC FIX+, jej spryskiwacz robi delikatniejszą mgiełkę.
Podkład rozprowadzony w ten sposób nie daje takiego efektu pudrowości jak nałożony na suchą skórę. Daje ładne, naturalne wykończenie. A nawet jeżeli odrobina efektu pudrowości się pojawia to jest widoczny tylko przez chwilę. Sebum wydzielane przez naszą skórę bardzo ładnie samo wszystko scali i usunie ten efekt. Krycie faktycznie można budować poprzez dodawanie warstw. Ja zazwyczaj po nałożeniu pierwszej warstwy nabieram jeszcze podkład na pędzel i już bez spryskiwania twarzy nakładam go w miejsca, które potrzebują nieco lepszego krycia - skrzydełka nosa oraz linię żuchwy. Aby poradzić sobie z ukryciem dużych zmian nabieram odrobinę podkładu na palec i wklepują w to miejsce.




 





Jak widzicie większość przebarwień czy zaczerwienień na twarzy bardzo ładnie się przykryło. Owszem, mogłabym dokładać kolejne warstwy. Jednakże ja stosuję podkład mineralny wtedy gdy nie chcę, nie potrzebuję pełnego krycia  ale chcę ukryć ich większość i zachować bardzo naturalny wygląd cery i to właśnie mi daje podkład Lily Lolo. Nakładam go oczywiście


LILY LOLO Pędzel SUPER KABUKI

Jest idealnym pędzlem do nakładania podkładów mineralnych. Jest bardzo delikatny, nie drapie po twarzy. Włoski świetnie zbierają podkład/puder, przytrzymują go i stopniowo oddają na skórę. Zbicie włosia jest świetnie wyważone - pędzel nakłada produkt równomiernie nie robiąc przy tym plam. Piorę go na mydelniczce typu jeżyk z użyciem mydła Isana MED - dopiera się super, schnie w przyzwoitym tempie. Nie zauważyłam by gubił włoski ale pilnuję by schnął trzonkiem do góry.






LILY LOLO Puder matujący FLAWLESS MATTE

Matujący puder sypki mineralny o właściwościach absorbujących sebum, zapewnia nieskazitelne wykończenie makijażu.

Kilka słów o pudrze mogliście już przeczytać w pości z ulubieńcami makijażowymi kwietnia:


Puder jest zmielony na bardzo delikatny pyłek. Ma tylko 2 składniki: KAOLIN oraz MICA. 
Ma biały kolor, który nakładany na twarz staje się niemal transparentny. NIEMAL. Uważam, że odrobinę rozjaśnia kolor podkładu, szczególnie w przypadku nakładania go na tradycyjne podkłądy płynne.
W sumie to wolę go używać właśnie z podkładami płynnymi.
Moim problemem jest duża ilość rozszerzonych porów, w których tworzą się wągry. I jakoś tak się składa, że gdy nałożę podkład mineralny i na niego nałożę puder matujący to te wągry stają się bardzo widoczne, jak gdyby pory jeszcze bardziej się rozszerzały. Szczerze mówiąc już sam podkład daje mi takie wykończenie, że kolejna warstwa pudru nie jest potrzebna. Z podkładem mineralnym chyba lepiej by mi się sprawdził FLAWLESS SILK Natomiast gdy nakładam go na normalny podkład to sprawia się genialnie! Pięknie wykańcza makijaż. Idealnie zgrywa się z nową wersją podkładu L'Oreal True Match - dzięki temu duetowi makijaż przez cały dzień wygląda na twarzy idealnie. Nakładam go wtedy nie tylko na strefę T ale na całą twarz i oczywiście pędzlem SUPER KABUKI





To buźkę mamy już przygotowaną, czas dodać jej nico koloru, czas na RÓŻ!
Z dostępnych kolorów wybrałam odcień SURFER GIRL. Niesamowicie mi się spodobał na swatchach znalezionych w sieci.

LILY LOLO Róż SURFER GIRL

Nie przeczytałam jednak jednej rzeczy. Ten róż jest pierońsko napigmentowany!!! O rajusiu.
Kolor jest cudowny! Przepiękny neutralny, dziewczęcy róż o wykończeniu coś pomiędzy matem a satyną.
Wysypuję go odrobinę na wieczko i nakładam jedynie pędzlem typu duo-fiber czyli "skunksem". Przed nałożeniem różu na twarz otrzepuję jeszcze pędzel z nadmiaru produktu. Skunksik nakłada mi delikatną mgiełkę koloru na policzek i róż wygląda cudownie!!!! Kolor bardzo mi się podoba, choć wydaje mi się ( patrząc na zdjęci, bo na żywo jestem zachwycona), że jednak lepiej wyglądam w odcieniach z domieszką brzoskwini.
Dodam jeszcze, że róż bardzo dobrze łączy się z nałożonym pudrem mineralnym i tworzą zgraną całość.







Dla mnie cudo!
A na koniec - zdjęcia dziennego makijażu wykonanego kosmetykami LILY LOLO
Na rzęsach tusz L'Oreal VML So Couture, na brwiach brązowa kredka do oczu Eveline a na ustach konturówka My Secret oraz pomadka Golden Rose Sheer Shine w kolorze 04
Moja mina spowodowana jest rażącym mnie słoneczkiem ;)








Dajcie znać jak Wam się podobają te kosmetyki.
A może coś jeszcze możecie polecić?
Wiecie, że ja jestem cieniową wariatką i najchętniej to bym wszystkie cienie zgarnęła - zarówno te sypkie jak i prasowane.

Buziaki dla Was!!!!
Ania | Kosmetykoholizm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz