Strony

poniedziałek, 17 października 2016

MakeUp Bag Monday - Week 4 - Inglot, Lily Lolo, Melkior, Missha, Golden Rose, L'Oreal ( inspired by Serein Wu )

Witajcie Kochani!

W tym tygodniu już się do makijażu przyłożyłam, Makeup Bag Monday JEST!

Ideę MakeUp Bag Monday oraz linki do Serein Wu, która wymyśliła taki tygodniowy sposób testowania kosmetyków, znajdziecie w poście:

a dzisiaj przedstawię Wam moje odczucia po tygodniowym używaniu produktów do makijażu z poprzedniego posta oraz pokażę Wam co wybrałam na kolejny tydzień.

Zapraszam :)


Przez cały poprzedni tydzień używałam poniższych kosmetyków ( poniżej znajdziecie ich krótkie recenzje):
KOREKTOR: Missha Undereye Brightener
PUDER: Lily Lolo Translucent Silk oraz Lily Lolo Flawless Matte
BRONZER: Inglot 505
RÓŻ: Melkior Natural Touch
ROZŚWIETLACZ: Melkior Spring Shine
CIENIE: Moje Ingloty
TUSZ: L'Oreal False Lash Wings Sculpt
POMADKA: Golden Rose Liquid Matte Lipstick 01, 02, 05, 10 i ich wariacje z różnymi pomadkami ;)




 
PUDER: Lily Lolo Translucent Silk oraz Lily Lolo Flawless Matte 
Oba pudry są ze mną już dość długo. Lily Lolo Flawless Matte znalazł się nawet kiedyś u mnie w ulubieńcach i nic od tej pory się nie zmieniło. Świetny puder dający wykończenie matowo-satynowo. Nie wiem czy sprawdzi się dla bardzo tłustej skóry, moja mieszana wygląda po nim zdrowo i ładnie.
Lily Lolo Translucent Silk to puder o satyno-jedwabistym wykończeniu, pięknie odbija światło. Będzie idealny na całą twarz dla suchej skóry lub tylko pod oczy, jak ja go stosuję. Pędzlem nakłada się super, nie polecam nakładać go gąbką typu beauty blender - ma wtedy tendencję do tworzenia grudek, które ciężko jest rozpracować.

BRONZER: Inglot Sculpting Powder HD 505
Ten puder/bronzer mam od 2014. Chętnie po niego sięgam - chłodny odcień, nie za ciemny, nie za jasny. Dobry dla mnie na większą część roku. Niby mat, ale tak naprawdę lekko satynowy, dzięki czemu na twarzy wygląda bardzo naturalnie. Ale... moja 505-ka ma już duże dno i przy okazji promocji -20% postanowiłam zrobić zapas. I co odkryłam robiąc dzisiaj zdjęcia. Zobaczcie na mój Instagram ( KLIK )







RÓŻ: Melkior Natural Touch
Natural Touch to naprawdę idealna nazwa dla tego różu. Ma przepiękny kolor, który na mojej twarzy wygląda jak naturalny rumieniec. Niby matowy, z niewielką ilością mikroskopijnych drobinek, które na twarzy są niewidoczne, potęgują jedynie naturalność efektu. Niby herbaciany róż, niby odrobina brzoskwini też się w nim znajdzie. Na skórze dobrze się rozprowadza i długo trzyma.

ROZŚWIETLACZ: Melkior Spring Shine
Śliczny rozświetlacz, raczej o chłodnej, jasnej, lekko wpadającej w róż tonacji. Na policzku daje efekt przepięknej tafli choć wydawać by się mogło, że będzie zostawiał drobinki.  Chętnie przyjrzałabym się innym wersjom kolorystycznym, jestem przecież miłośniczką rozświetlaczy.

   




CIENIE: Moje Ingloty
Jestem mega zakochana w nowej kolekcji What a Spice marki Inglot, głównie w tych przepięknych matowych cieniach do powiek, Mam 5 z 10 dostępnych kolorów i wszystkie są MEGA! Oprócz tego mam jeszcze kilka innych odcieni, myślę, że pokażę je Wam w osobnym poście. W każdym razie - bardzo polecam. Do Inglota mam ochotę wpaść z workiem kasy ;)

TUSZ: L'Oreal False Lash Wings Sculpt
Dla mnie ten tusz jest genialny! Nietypowa szczoteczka dochodzi do samej powieki. Wydłuża, pogrubia, rozdziela. Tusz ma barwę głębokiej czerni. W ciągu dnia nie osypuje się, nie rozmazuje. Żałuję, ze nie umiem oddać na zdjęciu efektu jaki daje.

KOREKTOR: Missha Undereye Brightener
Mam go już dość długo w swojej kosmetyczce i ma co do niego nieco mieszane uczucia. Z jednej strony ma ciekawy kolor, dobrze kryje moje zasinienia, jest trwały. Próbowałam go jednak z różnymi pudrami i zawsze jakoś się odznacza pod oczami, wchodzi w zmarszczki jakoś nie wygląda bardzo estetycznie po całym dniu. Nie jest to korektor, który mogę w 100% polecić i na pewno do niego nie wrócę.



POMADKA: Golden Rose Liquid Matte Lipstick 01, 02, 05, 10 i ich wariacje z różnymi pomadkami ;)
Uwielbiam je pod jednym tylko warunkiem - mieszam je z klasycznymi pomadkami. Po pierwsze - łagodzi to kolory tych pomadek. Po drugie - taki mix sprawia, że klasyczna pomadka jest trwalsza, trzyma się około 8h spokojnie ( zależy też od proporcji) a usta nie są wysuszone.
Starałam się jak mogłam pokazać Wam kolory tych pomadek. Szczerze mówiąc większość swatchy w necie, które widziałam, są dużo za dużo rozjaśnione. Raz, że jasne światło softboxa czy lampy bardzo je zmienia, a dwa - dziewczyny często robią zdjęcia jeszcze mokrej na ustach pomadki, co też ma ogromne znaczenie - wtedy odbijają światło - a w ogóle jak wyschną to w pełnie nabierają ostatecznego koloru.
Dla mnie super - mieszane z innymi. Samodzielnie - nie moja bajka!


A co na ten tydzień?

  
Takie cudeńka:

PODKŁAD: Max Factor Face Finity
KOREKTOR: MAC Prolongwear
PUDER: My Secret Face Matt Powder
BRONZER/RÓŻ: My Secret Face'n'Body Bronzing Powder, My Secret Bronze'n'Blush Contouring Palette
ROZŚWIETLACZ: My Secret Face Illuminator Powder, My Secret Face Strobing
BAZA POD CIENIE: w tej roli również korektor MAC
CIENIE: Tarte Tartelette in bloom
BRWI: Eveline kredka
TUSZ: L'Oreal Vollume Million Lashes So Couture
POMADKA: Golden RoseMatte Lipstick 10

Buziaki dla Was,
Ania | Kosmetykoholizm

Testowanie kosmetyków beGLOSSY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz