Strony

wtorek, 25 lipca 2017

GREEN TEA NEOGEN - BIO PEEL GAUZE PEELING & REAL FRESH FOAM

Witajcie Kochani!

Pozostajemy w klimatach azjatyckich i dzisiaj będzie to oczyszczanie.
Marka NEOGEN kusiła mnie dość długo. W sumie to od czasu przeczytania książki "Sekrety Urody Koreanek" marka jawiła mi się jako niezbędny element mojej pielęgnacji. Oczywiście po jakimś czasie od przeczytania książki zaczęłam o nich powoli zapominać i wtedy trafiłam na kanał Magdaleny Lach, w związku z czym wrócił mi apetyt na kosmetyki tej marki. Jak już apetyt był bardzo dobrze rozbudzony, trafiłam na promocję na Dzień Matki i załapałam się na fajną zniżkę na zakupy. Tak stałam się posiadaczką dwóch kosmetyków marki NEOGEN z linii GREEN TEA  - BIO PEEL GAUZE PEELING oraz REAL FRESH FOAM. Czy szczęśliwą?

Wybrałam kosmetyki z zieloną herbatą ze względu na jej działanie antybakteryjne, oczyszczające i przeciwzmarszczkowe. Co do konkretnych kosmetyków - byłam niesamowicie ciekawa działania peelingu w płatkach, tego jak sprawdzają się na skórze, jak się ich używa. A na piankę miałam po prostu ochotę, ot tak! I to od niej zacznę.





NEOGEN GREEN TEA REAL FRESH FOAM 

Podstawę pianki stanowią sfermentowane liście zielonej herbaty. I to nie jest tak, że ktoś tam kiedyś dodał do kosmetyku ekstrakt z tych liści i koniec, nie. Liście zielonej herbaty są fizycznie w piance. Znajdują się na dnie butelki i są tam zatrzymane przez specjalny filtr, ale cały czas mają kontakt z płynem. W tej wersji na dnie jest zielona herbata, ale znaleźć możemy jeszcze 3 inne warianty tej pianki i w nich są składniki - żurawina w Cranberry, jagody w Blueberry oraz 5 rodzajów zbóż w Cereal.
Głównymi składnikami tej pianki jest właśnie woda ( napar? ) z liści zielonej herbaty oraz same liście, oparta jest na delikatnym detergencie. W ogóle skład pianki jest bardzo długi, a to dlatego, że zawiera całą masę ekstraktów roślinnych. Na końcu postu znajdziecie link do tego składu. Ilość tych ekstraktów aż ciężko policzyć.

Jest to pianka tworzona z płynu poprzez pompkę napowietrzającą. Pianka jest dość gęsta i puszysta, nie znika po nałożeniu na skórę.
Kosmetyk świetnie oczyszcza skórę. Uprzedzam - nie używałam pianki do zmywania makijażu. Ona nie do tego ma służyć. Jak wiecie, albo jeszcze nie wiecie, według azjatyckich "przepisów" na piękną skórę usuwanie makijażu to pierwsza część kroku oczyszczania skóry i służą do tego inne kosmetyki, niż te do stricte oczyszczania twarzy, co stanowi już drugą część tego kroku w pielęgnacji (wieczornej oczywiście, rano demakijażu nie potrzebujemy, przynajmniej ja nie potrzebuję, bo różnie to bywa). Także pianki używam do oczyszczenia buzi już po uprzednim demakijażu. Jedna pełna pompka wystarcza mi na umycie buzi. Albo masuję nią twarz albo nakładam tę ilość na gąbkę konjac i nią myję.
[EDIT]: Pisząc ten post widziałam na Instastory profilu @neogen_us , że pianka zmywa również pomadki ze skóry.
Bardzo lubię też tej pianki używać rano. Zmywa z twarzy sebum, odświeża, pobudza i przygotowuje na przyjęcie porannej dawki kosmetyków pielęgnacyjnych.
Po umyciu twarz jest przyjemnie oczyszczona, odświeżona bez uczucia ściągnięcia czy wysuszenia. Ja oczywiście staram się jak najszybciej nałożyć tonik na twarz, ale nie mam uczucie, że muszę to natychmiast zrobić.
Co zauważyłam?
Regularne używanie pianki zdecydowanie wpływa na poprawę stanu mojej cery pod kątem zmniejszenia częstotliwości pojawiania się wyprysków a te istniejące szybciej się wysuszają. Rzadziej pojawiają mi się zmiany na policzkach i na brodzie, natomiast na linii żuchwy są dalej :(
Używanie pianki uprzyjemnia również jej piękny zapach zielonej herbaty. Jest super!






NEOGEN GREEN TEA BIO PEEL GAUZE PEELING

Gauze peeling to jednorazowe płatki służące do złuszczania martwego naskórka oraz usuwania zanieczyszczeń osadzonych głęboko w skórze. Mają wzmacniać naturalną barierę ochronną skóry, oczyszczać, zwężać rozszerzone pory oraz nawilżać.
Płatki mają działanie zarówno mechaniczne ( gaza ), jak i chemiczne ( esencja, którą płatki są nasączone )
Płatki zrobione są z delikatnej bawełny, która jest odpowiednia dla skóry wrażliwej.
Płatki są dwustronne, pomiędzy obie strony możemy włożyć palce.
Pierwsza strona zbudowana jest z 2 warstw o różnych strukturach. Warstwa zewnętrzna ma strukturę siatki i to ona odpowiada za mechaniczną eksfoliację naskórka. Warstwa wewnętrzna ma strukturę gąbczastą, jest miękka i pluszowa, i służy do zabezpieczenia naskórka przed nadmierną stymulacją.
Druga strona ma tłoczoną strukturę, która nasączona jest składnikami aktywnymi. Ta część ma za zadanie zebranie resztek złuszczonego naskórka oraz oczyszczenie poprzez zawarte składniki.

Oprócz przeciwzapalnego GREEN TEA dostępne są 2 inne warianty peelingu : ujędrniający WINE, rozjaśniający LEMON.
W opakowaniu znajduje się 30 płatków.

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, jest fakt, że górne płatki w opakowaniu są bardzo dobrze nasączone. Nie ma problemu, że esencja z płatków spływa w dół słoika i te górne są wysuszone. Możemy w dowolnej chwili wziąć płatek z góry i będzie on idealnie nawilżony.
Warstwy dobrze się rozdzielają i nie ma problemu z włożeniem palców pomiędzy nie.
Wpierw stosujemy warstwę siateczkową. Ja zazwyczaj zaczynam od centralnej części twarzy - broda, nos, czoło - poświęcam im dłuższą chwilę i właśnie w strefie T nieco mocniej dociskam płatek do skóry. Owszem, od tarcia skóra nico się czerwieni, ale płatek nie wywołuje fizycznych uszkodzeń. Na policzkach oraz szyi używam go delikatniej. Staram się aby zabieg tą częścią płatka trwał około 2 minut. Następnie obracam płatek i tłoczoną stroną delikatnie masuję twarz przez około minutę.
Po zakończeniu płatek ląduje w koszu a ja spłukuję resztki produktu z twarzy za pomocą letniej wody. Ochlapuję twarz kilka razy, by być pewną, że nie ma na niej pozostałości kosmetyku, następnie nakładam tonik.
W czasie mojego wyzwania 7 days sheet mask challenge (tak, będzie o nim na blogu lada dzień ) używałam tego peelingu niemal codziennie przed nałożeniem maski w płacie, gdyż tak właśnie zalecała Charlotte Cho, autorka wyżej wspomnianej książki.

Po użyciu skóra jest bardzo gładka, realnie oczyszczona, miękka. Te płatki faktycznie są też świetną opcją jako krok przed maską w płacie. Regularne używanie pozwala zauważyć oczyszczenie porów na nosie. I ten efekt zmobilizował mnie do małego eksperymentu, użyłam peelingu na Juniorku - a dokładniej na jego strefie T, gdyż ma w tych okolicach mnóstwo zaskórników i skóra mu się przetłuszcza. Widać Juniorek ma lekko przetłuszczającą się strefę T po mamie ;) I oboje mamy ten sam problem - bardzo często po użyciu peelingu mechanicznego przez kilka dni zwiększa się nam w strefie T wydzielanie sebum, skóra przetłuszcza się jeszcze bardziej. Natomiast po tym peelingu nie mamy tego problemu - skóra jest uspokojona na długi czas, co jest dla mnie znakiem, że peeling, oprócz oczyszczania, doskonale nawilża moją i Juniorka skórę. Ale - o ile na mojej skórze płatek nie powodował żadnych uszkodzeń, to już na nosie Juniorku, gdzie te jego pryszczyko-zaskórniki na nosie są takie "wystające" i cały nosek i broda są chropowate, mocniejsze dociśnięcie płatka powodowało czasami starcie tych "górek" i puszczała się krew. Fakt, że mogło to być zbyt mocne dociśnięcie przeze mnie, ponieważ delikatne sunięcie po skórze nie powodowało tego efektu.
Ostatecznie - ja po ten peeling sięgam rzadko dla siebie, zostawiam go właśnie dla Junioreczka, bo ładnie oczyszcza mu skórę i nie zwiększa produkcji sebum. A niech chłopak ma!







Regularna cena produktów to :
- pianka - 79,95 zł / 160g - pełny skład TUTAJ
- peeling - 114,39 / 30 płatków- pełny skład TUTAJ
Jak wspominałam, ja kupiłam je w jakiejś świetnej promocji z 30-40% rabatem, nie pamiętam dokładnie.
Jestem z nich bardzo zadowolona i zachęcona do wypróbowania innych opcji w przyszłości. A przede wszystkim chciałabym wypróbować stick do oczyszczania twarzy Real Fresh Cleansing Stick.

Znacie już kosmetyki marki Neogen? Możecie coś o nich powiedzieć ?

Buziaki dla Was,
Ania | Kosmetykoholizm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz