Strony

niedziela, 6 sierpnia 2017

Nowości przyjemności od Dove - pianki i nie tylko

Witajcie Kochani!

Lubicie markę Dove? U mnie ona bardzo często się przewija :) W większości lubię zapachy ich kosmetyków, konsystencje, działanie. Chętnie sięgam po nowości, jak i wracam do sprawdzonych produktów. A dzisiaj przegląd kilku kosmetyków, których od jakiegoś czasu używam.




Jedne z najnowszych kosmetyków marki to pianki do mycia. Ostatnio jest na nie moda i wcale się nie dziwię, uwielbiam takie konsystencje!

Pianka pod prysznic Dove to ultrałagodny, lekki jak chmurka i doskonale nawilżający kosmetyk do mycia ciała, który zmienia codzienną kąpiel w nastrojowy, pielęgnacyjny rytuał. Dostępna jest w trzech wariantach zapachowych, które rozpieszczają skórę i zmysły. Pianka pod prysznic Dove Revitalizing Pear dodając energii o poranku przygotowuje na wyzwania nadchodzącego dnia, z kolei wieczorem Dove Pampering Pistachio otula ciało, zapewniając kojący relaks i wyciszenie. Dla miłośników klasycznych zapachów polecamy piankę Deeply Nourishing o nutach charakterystycznych dla marki Dove.

Są to pianki tworzone z płynu przez dozownik pianotwórczy, nie są więc one tak puszyste jak te ze sprayu, ale nadal bardzo przyjemne. Na ciele zmieniają się w jeszcze bardziej delikatną piankę, lekko się pieniącą. Oczywiście dobrze myją i pozostawiają skórę pachnącą. A zapachy? Jak to Dove, czyli dla mnie super. Jest klasyczna wersja, której zapach uwielbiam, jest soczysta gruszka, która przynosi świetne odświeżenie, jest i słodko-ciepła pistacja, która poczeka na jesień.
Świetna propozycja dla fanów pianek!

Tak przy okazji - razem z piankami otrzymałam paczuszkę pianek tych do jedzenia. Nigdy ich nie lubiłam. Pamiętam jak wujek przywoził nam słodycze z Czech. Uwielbiałam wszystko - Studentską, czekoladę Orion, Lentilky, przeróżne żelki. Ale pianki JOJO - o nie! Tego nigdy nie tykałam!
Miałam nadzieję, że te może teraz mają inny smak i w ogóle chciałam sobie zrobić taką instagramową kawę z piankami i... o masakra!!! Jakieś to było paskudne, bleh... Wytrzymałam 2 łyki i cała kawa poleciała wiecie gdzie. Takich pianek to ja nie lubię ;)






Pianki to nie wszystkie produkty Dove, które chciałam Wam dzisiaj pokazać. Jakiś czas temu, przy okazji różnych promocji, nabyłam kilka produktów - 2 żele pod prysznic, balsam oraz odżywkę do włosów.




Gdy wypatrzyłam w drogerii nowe zapachy pod prysznic, to nie wiedziałam, który wpierw łapać. Było to jeszcze wiosną, miałam fazę na lawendę ( macie na coś fazy? ), więc pierwsza przywędrowała ze mną lawenda. Dove Nourishing Secrets Relaxing Ritual with lavender oil & rosemary extract. Pamiętam, że żele były w jakiejś promocji 9,99 zł za dużą butlę. Lawenda oczarowała mnie totalnie. Jest w tym wydaniu bardzo świeża, z lekką nutą kremowości, fantastyczna! Nie ma w sobie na szczęście połączenia z innymi ziołami czy cytrusami, które lubią dawać efekt... hmm... no brzydki. Tutaj lawenda jest świetna. Na Instagram ktoś napisał, że ten żel wysuszał skórę, ale u mnie nic takiego się nie dzieje.
Kolejnym żelem, na który się skusiłam była soczysta gruszka w połączeniu z aloesem. Dove gofresh pear & aloe vera scent. W sumie myślałam o niej już przy zakupie tego lawendowego. Od pierwszego powąchania mi się spodobał. Soczysta słodka gruszka jest idealna na lato. Oba zapachy utrzymują się na ciele tak do 30 minut. Świetnie odświeżają i mi dodają takiej pozytywnej energii.




Dwa ostatnie produkty również pochodzą z serii Nourishing Secrets i są to : Dove Nourishing Secrets Restoring Ritual Body Lotion with coconut oil and almond milk oraz Dove Nourishing Secrets Restoring Ritual Conditioner with coconut oil and turmeric. Na pewno łączy je słodki kokosowy zapach.
Balsam do ciała działa przyjemnie nawilżająco i odżywczo, jak wszystkie balsamy Dove. Tworzą na skórze bardzo delikatny ochronny film, wchłania się dłuższą chwilę. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie są to piękne, naturalne składy, ale liczy się dla mnie to, że koją moją skórę i świetnie ją nawilżają.
Odżywka świetnie nawilża i odżywia włosy, sprawia, że są śliskie i błyszczące, ale może nieco przeciążać. Moje włosy akurat potrzebują dociążenia na końcówkach, więc nie mam z tym problemu. I ten kokosowy zapach... super!

Znacie któreś z tych kosmetyków? Zdążyliście już poznać pianki?

Buziaki dla Was,
Ania | Kosmetykoholizm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz