Strony

środa, 31 października 2012

Farmona - wygrałam i w końcu dostałam :D

Dzień Dobry!

Chwalę się, a co!
Jakiś czas temu wygrałam odżywkę do włosów Herbal Care w Konkursie na Funpagu FB Farmony.
Było to już dosyć chwilkę temu i już myślałam, że o mnie zapomnieli, a jednak...

Wczoraj czekała na mnie przesyłeczka, a w niej...







Pierwsze spostrzeżenia:
Znacie może zapach skrzypu polnego? Ja znam...
Pamiętacie te roślinki, które po urwaniu igiełki wydzielały białe klejące mleczko, które później barwiło na czarno? Pamiętacie jego zapach?
Tak właśnie pachnie odżywka Skrzyp Polny z Farmony.

I te próbeczki...
Skutecznie mnie zachęcili. Do tej pory nawet nie zerkałam na serię Tutti Frutti, ale wczoraj posmarowałam się masłem do ciała 'karmel & cynamon' i już wiem, że koniecznie je muszę kupić na zimę, koniecznie!
A masło do ciała czekoladowe... mmm... myślałam, że sama zacznę siebie podgryzać - tak pachniało!


A tutaj jeszcze inne próbeczki, które dostałam w aptece.
Nałożyłam dzisiaj ten podkład i zobaczymy jak się będzie sprawował :)


wtorek, 30 października 2012

Lovers & Friends - bransoletka

Witajcie w ten zimowy dzionek :)
Tak, tak... śniegu tyle - zima!

Na pewno widziałyście już dzieło Agatki i jej znajomych Lovers&Friends


Zamówiłam u nich bransoletkę.
Właśnie mam ją na ręce - szybkie fotki telefonem :)
Jestem nią zachwycona, pasuje do mnie idealnie!

AGATKO - DZIĘKUJĘ!






Jak się Wam podoba?

Anna

poniedziałek, 29 października 2012

BARWY HARMONII Mydło różane Rose

Witajcie!


Dzisiaj post o ostatnim już z kosmetyków, które otrzymałam od firmy BARWA w ramach współpracy. Współpracy, z której bardzo się cieszę, ponieważ poczułam się wyróżniona przez firmę BARWA, która zazwyczaj nie nawiązuje współprac z początkującymi blogerkami.
Pani Kasia jednak wyczytała z pomiędzy wersów moje szaleństwo kosmetyczne :)

A dzisiaj kosmetyk, którego zapach mnie zachwycił a działanie zadowoliło.

Mydło różane Barwy Harmonii Rose




Opis produktu

Mydło różane Barwy Harmonii Rose powstało w oparciu o recepturę, której tradycja sięga 1949 roku. Baza mydła została pozyskana z naturalnego oleju palmowego, co zapewnia niezwykłą delikatność w pielęgnacji skóry.

Mydło zostało przebadane dermatologicznie. Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Produkt nie był testowany na zwierzętach.

Składniki aktywne

  • Ekstrakt z dzikiej róży - działa antyseptycznie i tonizująco
  • Masło shea - gwarantuje nawilżenie i ochronę przed wysuszeniem
  • Witamina E - od lat znana ze swoich właściwości odmładzających zapewnia ochronę przed starzeniem
Gramatura: 200g

 
Skład:

 trochę niewyraźny, ale ciężko było zrobić zdjęcie takim małym literkom.

Moja opinia:

Pierwszą rzeczą, która mnie urzekła w tym mydełku to zapach. Zapach jest obłędny, zniewalający, róża w czystej postaci, przepiękna. Jest to zapach, który przychodzi na myśl, kiedy widzimy taką piękną różę jak na opakowaniu .

Podoba mi się tak bardzo, że odkroiłam kawałek mydełka, który teraz leży i pachnie w szafie :)

Opakowanie ( co oczywiście nie ma wpływu na działanie kosmetyku :D:D ) też jest bardzo ładne - takie 'vintage' podoba mi się niesamowicie.

Działanie kosmetyku -  dawno temu zrezygnowałam z używania mydeł, za wyjątkiem kostki Dove, ponieważ wysuszały moją skórę.

Od czasu, kiedy prowadzę blog, temat mydeł naturalnych zaczął mnie interesować i bardzo ucieszyłam się z możliwości przetestowania mydła różanego.
Mydełko dobrze myje skórę tworząc kremową i pachnącą piankę.
Nie wysusza, co prawda nie nawilża, ale od tego mam balsam do ciała, nie oczekuję tego od mydła.
Skóra nie jest napięta ani 'tępawa' jak po zwykłych mydłach.
Szkoda, że zapach się nie utrzymuje zbyt długo na skórze.

Kostka jest bardzo wydajna, znika powoli. W trakcie użytkowania wygląda ładnie, nie pojawiają się na niej nieestetyczne pęknięcia.

Barwa pracuje nad kolejnymi kosmetykami serii Barwy Harmonii i szczerze mówiąc - nie mogę się ich doczekać.

Polecam Wam wypróbowanie tej kostki. Większość dziewczyn, które jej używały, były zadowolone z jej działania.

Mydełko kosztuje ok 8-10 zł za kostkę 200 g.
Dostępne jest w sieci drogerii Rossmann.

Bardzo dziękuję firmie Pani Kasi z firmy BARWA za możliwość przetestowania produktu.

Fakt, iż otrzymałam ten produkt do testów, nie ma wpływu na moją o nim opinię.

Przypominam, że są to moje subiektywne odczucia na temat kosmetyku i u Was może działać zupełnie inaczej.


Rozdanie u Łucji z Agulkowego Pola

Witajcie Kochane!
Przychodzę do Was z notką o fantastycznym rozdaniu u Łucji.
Link do heh rozdania pod obrazkiem.

A jeszcze dzisiaj przyjdę do Was z recenzją ostatniego z kosmetyków, które otrzymałam od firmy Barwa -  mydełka różanego.


Ja liczę na łut szczęścia :)

Pozdrawiam,
Anna

niedziela, 28 października 2012

Szampon Żurawinowy zwiększający objętość włosów - Barwa

Witajcie Moje Drogie!

Za oknem śnieg... brr... ( opony mam jeszcze letnie - o zgrozo!)
Na rozgrzanie zrobiłam sobie dzisiaj długą gorącą kąpiel w kokosowej pianie.
Bardzo się odprężyłam, rozluźniłam też mięśnie i popuścił mnie ból pleców, który znów ostatnio mi dokucza.

A dzisiaj chciałam Wam przestawić Żurawinowy szampon, który otrzymałam do testów od firmy BARWA

Szampon Żurawinowy zwiększający objętość włosów.




Krystalicznie czysty szampon z ekstraktem z żurawiny przeznaczony jest do pielęgnacji włosów przetłuszczających się, które straciły swoja objętość.

Siła żurawiny dokładnie oczyszcza włosy i skórę głowy, a dzięki zawartości kompleksu witamin końcówki włosów są zabezpieczone przed przesuszeniem.

Szampon nie zawiera silikonów obciążających włosy.

Regularne stosowanie sprawia, że włosy odzyskują swoją objętość, są puszyste, lśniące i łatwo się układają.


Skład:



MOJA OPINIA:

Wybrałam do testów szampon żurawinowy, ponieważ bardzo lubię żurawinę :) Tak, to był główny powód :)
Chciałam zobaczyć jak szampon będzie pachniał i jak będzie się sprawował u mnie.
Nie mam, co prawda, włosów przetłuszczających się, ale mimo wszystko większość masek i odżywek przeciąża moje włosy, dlatego najczęściej nakładam je przed użyciem szamponu i wtedy wszystko jest ok.

Szampon żurawinowy bardzo przypadł mi do gustu. Nie używałam wcześniej szamponów dodających objętości, ponieważ moje włosy są dosyć gęste. Są też jednak ciężkie.
Po szamponie żurawinowym są jakby lżejsze i SĄ PODNIESIONE U NASADY.
I fajnie się układają. Nie sądziłam, że szampon może przynieść taki zaskakujący efekt.




Szampon ma dosyć rzadką konsystencję i trzeba go użyć na włosy raczej w sporej ilości, nie jest więc jakoś bardzo wydajny. Jednak przy cenie ok. 5 zł za 300 ml nie jest to szczególnie uciążliwe.

Przepięknie pachnie, bardzo naturalnie. To zapach taki... żurawinowo - jabłkowy. Niestety nie pozostaje na włosach zbyt długo, ale tak z 3-4 godziny się utrzymuje.

Co by nie było, że same zachwyty - szampon ma jedną wadę - skubaniec plącze włosy. Plącze je bardzo. Moje włosy są takie, że mimo wszystko w miarę się rozczeszą, ale posoby, które mają włosy rozjaśniane na pewno nie będą z niego zadowolone. 
Zresztą... włosy rozjaśniane są suche i raczej nikt nie będzie do nich używać szamponu, który przeznaczony jest do włosów przetłuszczających się.
Efekt plątania można zmniejszyć. Jak już pisałam - ja najpierw nakładam odżywkę lub maskę. Zazwyczaj później ją delikatnie  spłukałam i myłam szamponem. Kiedy używam szamponu żurawinowego pomijam płukanie pomiędzy maską/odżywką a szamponem. Włosy nie są wtedy takie splątane, a szampon bardzo dobrze oczyszcza je i nie są obciążone.

EDIT: Zapomniałam dopisać jednej rzeczy. Szampon fantastycznie zmywa z włosów olejek. Ja używam tego z papają.  Zmywa go bardzo dokładnie.



POLECAM - WARTO SPRÓBOWAĆ!

Bardzo dziękuję firmie Pani Kasi z firmy BARWA za możliwość przetestowania produktu.

Fakt, iż otrzymałam ten produkt do testów, nie ma wpływu na moją o nim opinię.

Przypominam, że są to moje subiektywne odczucia na temat kosmetyku i u Was może działać zupełnie inaczej.

piątek, 26 października 2012

Otul mnie... MORE by Demi od Oriflame

Witajcie :)

Widziałyście już może nową reklamę Oriflame?
Nie wiem, czy już pisałam, ale od kilku lat jestem Konsultantką Oriflame, nie jakąś bardzo aktywną, ale jestem :)


Niedawno twarzą marki Oriflame została Demi Moore, a firma wypuszcza na rynek nowe perfumy
MORE by Demi.



Zamówiłam próbkę i... przepadłam...
Zakochałam się w tym zapachu... jest ciepły, otulający, woła o przytulenie. Urzekł mnie niesamowicie.
Mieszanka owocowo-kwiatowo-drzewna jest stworzona, jak dla mnie, na jesień i zimę. 
Jest to zapach idealny dla wielbicielek ciepłych zapachów.

Perfumowana woda More by Demi

 Ucieleśnienie hollywoodzkiej magii w najczystszej postaci! Woda perfumowana sygnowana przez samą Demi Moore urzeka zmysłowością tahitańskiego ylang-ylang, elegancją jaśminu wielkolistnego i kremową wonią drzewa sandałowego. Daj się oczarować olśniewającemu wyrafinowaniu rodem z Hollywood. 50  ml

Nuta głowy  
jest w tym zapachu bardzo orzeźwiająca, składają się na nią: aksamitna, soczysta biała brzoskwinia, kwiat heliotropu oraz zielona mandarynka.
Nuty serca  
są bardzo kobiece i zmysłowe, wyczuwamy w nich piękne białe kwiaty, takie jak jaśmin, kwiat pomarańczy i oszałamiający ylang ylang.
Nutę bazy
 tworzą z kolei rzadkie cenne składniki, takie jak kremowe drzewo sandałowe, łagodny biały bez wymieszany z  wonią białego piżma.

W obowiązującym katalogu możemy je kupić za 89,90 zł, i wybrać sobie pomadkę za 4,90 zł.

A do kompletu możemy też kupić zestaw za 29,90, który zawiera: Masło do ciała More, Krem pod prysznic More, Lakier do włosów More Brilliant Shine



Jeżeli lubicie ciepłe zapachy to konieczcie dorwijcie Konsultatnkę z Katalogiem bądź próbką. W Katalogu 15 zapach ukryty jest po folijką zabezpieczającą., także nie jest przekłamany przez papier.


Wszystkie zdjęcia oraz informacje o produkcie pochodzą ze strony ORIFLAME

Pozdrawiam,
Anna

P.S.
Gdyby któraś z Was chciała zostać Konsultatnką Oriflame to zapraszam! Piszcie na mail: anna.chsamson@gmail.com

I to nic, że zamówiłam też nowy zapach z Avon - City Rush, którego twarzą jest Milla Jovovich

MORE by Demi są już na liście zakupowej :D

czwartek, 25 października 2012

BARWA, Kremowy peeling do stóp - recenzja

Powracam do regularnego blogowania.
Ostatnio było mnie mniej w blogosferze.

Nie powiem, że z braku czasu :) Czasu każdy z nas ma tyle samo - 24 h na dobę
To wszystko z natłoku zajęć, które w tym czasie trzeba zmieścić. A tych mi nie brakuje :)

Dzisiaj chciałam pokazać Wam kolejny kosmetyk, który otrzymałam od firmy BARWA w ramach współpracy.

Kremowy peeling do stóp




Kremowy peeling do stóp

dokładnie ściera zrogowaciały naskórek
polecany także do dłoni, łokci i kolan

Kremowy peeling przeznaczony do pielęgnacji stóp, dłoni, łokci, kolan. Drobinki pumeksu skutecznie usuwają zrogowaciałą warstwę naskórka. Witamina F zapobiega wysuszaniu i pękaniu skóry, alantoina łagodzi i koi podrażnienia. Regularne stosowanie zapobiega rogowaceniu skóry i utrzymuje ją w dobrej kondycji.

Szczególnie polecany do stóp ze skłonnością do nadmiernego rogowacenia i twardnienia naskórka.

Skład:


Moja opinia:


Kremowy peeling to bardzo dobry produkt. Używałam go do stóp, łokci i kolan.
Peeling zawiera fioletowe drobinki pumeksu, które są zatopione w kremowej emulsji.




Według mnie mógłby mieć trochę gęstszą konsystencję, jeżeli chodzi o stosowanie go na stopy.

Peeling dobrze ściera naskórek, ale na pewno nie pozbędziemy się nim dużych zgrubień ( do takich polecam Ped Egg, o którym już niedługo ), lepiej nadaje się raczej do zapobiegania ich powstawaniu.
Po użyciu peelingu stopy są wygładzone, skóra staje się delikatniejsza. Złuszcza naskórek, ale nie jest to mega-zdzierak.

Fenomalny okazał się do używania na łokcie i kolana. Do tych miejsc jest idealny! Stosowałam go również na ramiona, ponieważ często wyskakują mi tam jakieś malutkie krostki, których ciężko się pozbyć. Po "zdzieraniu" ich peelingiem skóra wygładzała się, a krosteczki się zmniejszały.

TEN PEELING OGROMNIE POLECAM !!!

Jeszcze kilka słów:
Zapach jest delikatny, kremowo-cytrynowy, ale nie mocny.
Tubeczka 75 ml, z zamknięciem z klapką.





Bardzo dziękuję firmie Pani Kasi z firmy BARWA za możliwość przetestowania produktu.

Fakt, iż otrzymałam ten produkt do testów, nie ma wpływu na moją o nim opinię.

Przypominam, że są to moje subiektywne odczucia na temat kosmetyku i u Was może działać zupełnie inaczej.

wtorek, 23 października 2012

Dziewczyny lubią BRĄZ... o moim duecie do brązowych włosów słów kilka...

Witajcie!

Miałam zrobić osobne recenzje obu produktów, ale... używałam ich razem i ciężko ocenić ich działanie osobno.
Oczywiście zdarzało się, że umyłam włosy tylko szamponem, nie używając odżywki, lub użyłam odżywki po umyciu innym szamponem.
Przez większość czasu używałam ich jednocześnie, więc stwierdziłam, że najlepiej będzie o nich napisać razem.


Kosmetyki, o których piszę to:

Yves Rocher, Reflets Naturels, Szampon do włosów brązowych 

Timotei, Jericho Rose, Odżywka Głęboki Brąz


Oto one:

Yves Rocher, Reflets Naturels, Szampon do włosów brązowych z chinowcem


 Blask brązowych włosów.
Naturalne właściwości barwiące chinowca zawarte w tej delikatnej i lekkiej formule zapewniają włosom piękne brązowe refleksy.

Składniki pochodzenia roślinnego: wyciąg z chinowca z Ekwadoru, baza myjąca pochodzenia roślinnego.
BLASK WŁOSÓW JEST OŻYWIONY: 76%(1)
(1) Test stosowania przeprowadzony przez 42 kobiety przez 4 tygodnie.

Nasze zobowiązania:
• Wybieramy rośliny dbając o ich pochodzenie, sposób uprawy, zbioru i  metodę ekstrakcji.
• Stosowane przez nas formuły łatwo ulegają biodegradacji
• Butelki zawierają aż do 25% plastiku z recyklingu, co ogranicza zużycie plastiku

I skład:

Moja opinia:

Szampon bardzo dobrze oczyszcza włosy. Używałam go do codziennego mycia i też do zmywania oleju lnianego z włosów i zmył go również bardzo dobrze. Po użyciu szamponu włosy są lekkie, puszyste, nie przetłuszczają się zbyt szybko.
Używałam go nie pierwszy raz, co jakiś czas go kupuję, nigdy nie wywołał u mnie podrażnień czy łupieżu.
Drugą butelkę ( kupiłam 2 za cenę 1 ) sprezentowałam szwagierce i ona była tym szamponem zachwycona.
Szampon ma dosyć gęstą, lekko galaretowatą konsystencję i trzeba mocniej nacisnąć butelkę, żeby go wydobyć. Utrudnia to trochę kontrolę nad ilością produktu wylewanego z butelki. Dla mnie nie jest to problemem.
Dosyć dobrze się pieni, na jedno mycie używałam ilości... hmmm... powiedzmy objętościowo jak nakrętka z wody mineralnej czy napoju. Taka ilość bardzo dobrze oczyszczała moje włosy.

MINUS - szampon strasznie, ale to strasznie szczypie w oczy, więc lepiej uważać.

Wg mnie: SZAMPON NADAJE WŁOSOM BARDZO ŁADNY BLASK I KASZTANOWY REFLEKS!
Więcej o tym jak go używałam napiszę poniżej...

Timotei, Jericho Rose, Odżywka Głęboki Brąz


100% Piękna. 0% Parabenów


Odżywka Timotei Głęboki Brąz zawiera naturalny wyciąg z henny do wszystkich odcieni brązowych włosów, by podkreślać ich naturalny blask i pozwolić na wydobycie głębi koloru brązowych włosów.

Nowa przyjazna środowisku butelka.
Opakowanie może być w pełni recyklingowane.




Skład:

Moja opinia:

Odżywka ma bardzo gęstą, treściwa konsystencją o lekko kremowym zabarwieniu.
Ma bardzo ciekawy zapach, ciężko mi go do czegokolwiek porównać. Zapach ten długo utrzymuje się na włosach.
Odżywka odżywia :D:D, tak, dosyć dobrze odżywia i nawilża włosy.
Ma jednak sporą wadę - ciężko ją spłukać i obciąża włosy. Pomimo dokładnego i długiego spłukiwania ciepłą wodą, włosy potrafiły się szybko przetłuścić i być matowe, a nie błyszczące.
Ale, ale... NIE ZRAŻAJCIE SIĘ! Znalazłam idealne rozwiązanie

JAK STOSOWAŁAM RAZEM OBA KOSMETYKI :

Mycie włosów zaczynałam od maleńkiej ilości szamponu Yves Rocher, która rozprowadzałam na skórę głowy, oczywiście po zmoczeniu włosów, delikatnie masowałam i spłukiwałam. Następnie na całej długości włosów nakładałam odżywkę Timotei i zostawiałam ją na 2-3 minuty. Po tym czasie myłam włosy jeszcze raz szamponem Yves Rocher, tym razem stosując większą ilość kosmetyku.
Odżywka bardzo dobrze się wypłukiwała, pozostawiając odżywione włosy.

Po takim użyciu obu tych produktów włosy były lśniące i miały na prawdę bardzo ładne refleksy.
Najbardziej widoczne było to oczywiście w słońcu.
Mi efekt bardzo się podobał.

Do obu produktów na pewno wrócę za jakiś czas.

Jeżeli macie brązowe włosy to polecam Wam kombinację tych produktów, ponieważ u mnie dała bardzo ładny efekt.

Pozdrawiam
Anna





poniedziałek, 22 października 2012

Barwa, Maseczka nawilżająca Siarkowa Moc - recenzja

Witajcie!

Październik na wielu blogach miesiącem maseczek jest, więc i ja dzisiaj przybywam do Was z recenzją maseczki.

Maseczkę otrzymałam do testów od firmy BARWA

O maseczce możecie przeczytać na stronie producenta TUTAJ

SIARKOWA MOC Maseczka nawilżająca do skóry z niedoskonałościami



SIARKOWA MOC maseczka nawilżająca przeznaczona do wysuszonej, zmęczonej i podrażnionej skóry z niedoskonałościami. Dzięki specjalnemu kompleksowi składników aktywnych, skoncentrowana maseczka w formie żelu, zapewnia intensywne nawilżenie i uczucie wyjątkowego komfortu. Po zastosowaniu skóra twarzy staje się gładka, miękka i promienna. Dzięki swoim właściwościom silnie nawilżającym hamuje proces starzenia a skóra wygląda młodziej.

Składniki aktywne:
- TREHALOZA - to silnie hydro-aktywny sacharyd odpowiedzialny za prawidłowe nawilżenie skóry i ochronę przed szkodliwym wpływem środowiska;
- BIOSELEKTYWNY OLIGOSACHARYD - 100% czystego ekstraktu, który działa kojąco i zmniejsza procesy zapalne zachodzące w skórze. Działa prebiotycznie, stymuluje system obronny skóry przed czynnikami zewnętrznymi;
- ALANTOINA - regeneruje i przyspiesza odnowę uszkodzonego naskórka, łagodzi podrażnienia, nawilża, wygładza i zmiękcza skórę;
- D-PANTHENOL - łagodzi i koi podrażnienia, działa przeciwzapalnie, pobudza wzrost i odnowę komórek naskórka i skóry właściwej.

Sposób użycia:
Nałożyć cienką warstwę maseczki na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu omijając okolice oczu. Po 8-10 minutach zmyć wodą. W przypadku bardzo suchej skóry pozostawić bez zmywania na noc. Stosować 2 do 3 razy w tygodniu.

Maseczka delikatnie chłodzi, napina i ściąga skórę po wyschnięciu. Jest to naturalny efekt po zastosowaniu produktu. Najlepsze efekty zapewnia regularne i systematyczne stosowanie linii Siarkowa Moc.

Cena:ok. 3,50 za 2x5ml ( dostępna w drogeriach Rossmann)
 

Skład:


Moja opinia:

Maseczka ma postać niebieskawego żelu o bardzo ładnym, lekko cytrusowym zapachu. Zapach to jedna z rzeczy, która najbardziej mi się podobała w tej maseczce.
Niestety nie zrobiłam zdjęć maseczki jako takiej, ale dla ciekawskich podaję link do Wery, która takowe zrobiła. TUTAJ.

Mi niestety ta maseczka, w przeciwieństwie do antytrądzikowej, nie przypadła do gustu.
Wg producenta maseczka ma powodować chłodzenie. U mnie było odwrotnie.
Pierwszy raz użyłam tej maseczki po peelingu. Skóra na twarzy zaczęła mnie momentalnie mrowić, ale raczej w kierunku grzania niż chłodzenia. Postanowiłam jednak ją zostawić, jak na królika doświadczalnego przystało, maseczka chwilę dosyć mocno mnie popiekła, po 1-2 minutach przestała.

Maseczkę trzymałam na twarzy 10 minut w sumie i zmyłam.

Skóra po użyciu maseczki była mocno ściągnięta i napięta z odrobiną nieprzyjemnego uczucia. Specjalnie nie używałam od razu kremu, żeby sprawdzić działanie maseczki.

Nawilżona była słabo. Może jako nawilżenie sprawdziłaby się do cer tłustych, nie wiem.

Jeżeli chodzi o działanie na wypryski to jest bardzo dobre. Podobnie jak maseczka antytrądzikowa, maseczka nawilżająca ma bardzo dobre właściwości antybakteryjne oraz łagodzące objawy trądziku.

Po obu maseczkach zmiany goją się w bardzo szybkim tempie, i to jest tutaj na PLUS.

Kolejne razy użycia maseczki były już tylko po demakijażu. W tych przypadkach występowało już tylko delikatne mrowienie, które nie powodowało uczucia dyskomfortu i bardzo szybko mijało. Maseczka napinała skórę, słabo ją nawilżając, ale dobrze goi zmiany.

Ogólnie do tej maseczki raczej nie wrócę, natomiast polecam antytrądzikową, o której pisałam TUTAJ - wg mnie jest dużo lepsza.



Mam zamiar wypróbować inne kosmetyki z serii SIARKOWA MOC



Za tą cenę polecam jednak wypróbowanie, wiadomo, że u każdego sprawdza się coś innego i być może ja jestem na któryś składnik uczulona, o czym po prostu nie wiem.

Bardzo dziękuję firmie Pani Kasi z firmy BARWA za możliwość przetestowania produktu.

Fakt, iż otrzymałam ten produkt do testów, nie ma wpływu na moją o nim opinię.

Przypominam, że są to moje subiektywne odczucia na temat kosmetyku i u Was może działać zupełnie inaczej.

Konkurs na blogu "NIE MUZYCZNA PIĘCIOLINIA"

Hej Kochane,
Przesyłam Wam info o Konkursie na blogu
"Nie muzyczna pięciolinia"
można wygrać:
(Obrazek przenosi na info o konkursie)

Powodzenia!

środa, 17 października 2012

scincode - do testów, już!

Witajcie,

Za pośrednictwem portalu URODA I ZDROWIE otrzymałam do testów miniaturę 25 ml kremu do twarzy oraz 2 próbeczki.
Jest to:

KREM OCHRONNY NA DZIEŃ SPF 12
Delikatny krem na dzień intensywnie nawilża, dostarcza skórze cennych składników odżywczych. Zawarta w nim skrobia ryżowa odżywia i koi cerę.
- do cery normalnej i suchej

Wszystko ładnie zapakowane





Bardzo dziękuję Pani Małgosi z portalu URODA I ZDROWIE  oraz Pani Joannie z firmy CEFARM za możliwość przetestowania tego produktu.

Przy tej okazji zainteresowałam się marką SCINCODE, ponieważ wcześniej w ogóle o niej nie słyszałam. Chciałabym Wam przy okazji napisać o tej marce kilka słów. Informacje te pochodzą ze strony SKINCODE


Szwajcarzy znani są z precyzyjnych zegarów, ale posiedli też umiejętność zatrzymywania czasu, a nawet cofania go dzięki ekspertyzie w dziedzinie pielęgnacji skóry. Szwajcarska marka Skincode została stworzona w 1998 roku przez zespół profesjonalistów, których szeroka wiedza i doświadczenie w przemyśle kosmetycznym, potwierdzają znaną na świecie reputację szwajcarskiej doskonałości produktowej.

Produkty Skincode, dystrybuowane w ponad 40 krajach, wchodzą w skład 3 linii: Skincode Essentials, Skincode Essentials AgeLab oraz Skincode Exclusive. Powstały one w oparciu o ideę, iż skóra jest żywym organem, którego „kod” genetyczny musi być respektowany. Linie oferują najwyższej klasy innowacyjne produkty pielęgnacyjne, które odzwierciedlają precyzję, czystość i jakość będące synonimem Szwajcarii.

Kosmetyki Skincode

Formuła kosmetyków Skincode oparta jest na naturalnych składnikach i najnowszych technologiach. Podstawowym składnikiem w każdym produkcie są naturalne wyciągi roślinne, starannie dobrane i używane w najczystszej postaci. Dzięki temu dermokosmetyki Skincode dostarczają skórze wszystko to, czego potrzebuje, bez niepotrzebnych dodatków i zaspokajają potrzeby każdego rodzaju skóry, nawet najbardziej wrażliwej.
Skincode oferuje 3 linie kosmetyków:
  • Skincode Essentials
  • Skincode Essential Age Lab
  • Skincode Exclusive

 

Skincode Essentials

Linia Skincode Essentials powstała przy współpracy badaczy firmy Skincode i najlepszych specjalistów Kliniki Dermatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Zurychu. Linia Skincode Essentials zawiera produkty odpowiadające wszystkim potrzebom skóry, od oczyszczania po działanie spowalniające proces starzenia, od nawilżania po rozświetlanie, a nawet rozjaśnianie.
Cała seria oparta jest na innowacyjnym składniku aktywnym CM-Glucanie (karboksymetylo-betaglukan) pozyskiwanym z drożdży piekarskich (Saccharomyces cerevisiae). Beta-glukan stosowany jest w dermatologii jako produkt łagodzący podrażnienia skóry, zmniejszający jej szorstkość, wysuszenie i zaczerwienienie. Działanie immunostymulujące CM-Glucanu wzmacnia naturalne mechanizmy obronne skóry, ochrania przed inwazją większości drobnoustrojów, substancjami toksycznymi i promieniowaniem UV. CM-Glucan aktywuje ponadto procesy antyoksydacyjne w skórze - uodparnia ją na stres oksydacyjny, wzmacnia elastyczność oraz pobudza syntezę kolagenu i poprawia wskaźnik odnowy komórkowej.

Każdy produkt z linii Skincode Essentials jest w 100% wolny od:
  • substancji pochodzenia zwierzęcego
  • środków zapachowych
  • konserwantów
  • barwników
Aby zachować trwałość dermokosmetyków wykorzystano alternatywną metodę - osmozę aktywną (pięć współdziałających ze sobą składników wiążących wolną wodę). 100% czystość produktu oraz zawartość leczniczego CM-Glukanu stanowi przełom w pielęgnacji skóry wrażliwej.

Skincode Essentials Age Lab

Porównanie kremówLinia Essentials Age Lab to pierwsza linia dermokosmetyków nowej generacji, które rozpoznają potrzeby skóry, rozumiejąc proces starzenia. Powstała z połączenia doświadczeń medycyny post-operacyjnej z dermatologią. Cała linia Age Lab opiera się na dwóch technologiach: Technologii Cofania Czasu oraz Technologii Warstwowej. Technologia Cofania Czasu polega na wykorzystaniu najwyższego możliwego stężenia głównego składnika aktywnego CM-Glukanu, natomiast innowacyjna Technologia Warstwowa tworzy wewnętrzne rusztowanie skóry. System technologii warstwowej pozwala naśladować preparatowi strukturę skóry, wprowadzając w jej głąb składniki korzystnie działające, nie dopuszczając tym samym do wniknięcia czynników szkodliwych.
„Jako doświadczony dermatolog z całą odpowiedzialnością mogę polecić linię Skincode Essentials. Jej najważniejszą zaletą jest bardzo niski potencjał uczuleniowy. Po przestudiowaniu listy składników doszedłem do wniosku, iż jest to najczystsza w swojej postaci linia kosmetyków jaką znam, obecnie dostępna na rynku. Dlatego też kosmetyki te mogą być stosowane na różnego rodzaju skórze, nawet najbardziej wrażliwej. Wyniki wielu badań dowodzą, iż proces starzenia się skóry może zostać powstrzymany poprzez ochronę przeciwsłoneczną i nawilżanie, co zapewniają kosmetyki z linii Skincode Essentials. Dzięki zawarciu składników o właściwościach mocno nawilżających oraz faktorów przeciwsłonecznych problem przesuszonej skóry oraz foto-starzenia się skóry został w znacznym stopniu zredukowany.” – przekonuje dr Roland Böni, dermatolog z Kliniki Dermatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Zurychu, ekspert marki Skincode.

Skincode Exclusive

Linia Skincode Exclusive została stworzona, aby wspomóc regenerację komórkową skóry i dlatego w całości polecana jest dla cery dojrzałej. Podstawowym składnikiem aktywnym tej linii jest Kompleks ACR (Active Cellular Regenerating Complex), stanowiący roślinną alternatywę dla placenty (składników pozyskiwanych z tkanek łożysk zwierzęcych, znanych z silnych właściwości odbudowujących i odżywczych). W skład Kompleksu ACR wchodzą biostymuliny pozyskane z oczyszczonego aloesu oraz proteiny sojowe, które pobudzają regenerację komórkową skóry, wspomagają jej metabolizm, zatrzymują proces starzenia się skóry, a także odznaczają się doskonałą tolerancją przez skórę. W niektórych produktach linii Exclusive, wykorzystano kompleks ACR 2 generacji. Jest on dodatkowo wzbogacony o tripeptydy oraz tetrapeptydy i matrykiny (białka odpowiedzialne za odbudowę i naprawę skóry). Kompleks ACR generacji 2 jest także w 100% pochodzenia roślinnego oraz działa na granicy naskórek-skóra właściwa, co powoduje poprawę spoistości komórek skóry (polepszenie struktury skóry, redukcję zmarszczek) oraz szybszy metabolizm składników odżywczych, a tym samym polepszenie odżywienia skóry.

„Naszym Klientkom nie obiecujemy cudów, ale gwarantujemy efekty. Wierzę, że Polki pokochają kosmetyki Skincode, bo to nowa jakość na rynku kosmetycznym.” – mówi Książę Niclas Massalsky, właściciel marki Skincode.


Używałyście już kosmetyków SCINCODE ??

sobota, 13 października 2012

Małe zakupy w Douglasie

Witajcie w sobotni wieczór!

Tak jak obiecałam, chwalę się tym, co kupiłam w Douglasie.
Ale... nie były to mega zakupy :) tylko małe, skorzystałam z promocji i za wszystko zapłaciłam... 66 zł z groszami. ( od cen były jeszcze jakieś minusy)



 Zestaw miniaturek 3 kroki Clinique - 35 zł


Pigmenty essence 11,99 i 12,99 ( na głównym zdjęciu jest jeszcze cień za 1 grosz)



Zestaw IsaDora błyszczyk, pomadka i puder ( jak dla mnie bronzer ) za... uwaga 19,90 zł
Zestawy wypatrzyła Ewelinka, dziękuję :-*
Wyprzedaż kolekcji letniej z filtrami, na jesień też się przydadzą :)





I makijaż, który zmalowałam sobie na warsztatach u Alinki, ale to już kilka godzin później i w słabiutkim świetle. Coś tam jednak widać :)




To tyle na dzisiaj.
Buziaki
Anna

piątek, 12 października 2012

Warsztaty z Aliną i Cogitors.pl



Kochane moje!
Na warsztatach było fantastycznie!
Poznałam Alinkę i kilka fantastycznych dziewczyn...
Dzisiaj wrzucam kilka fotek. Zdjęć nie robiłam ja tylko Paulina z Cogitors. Ja nie wzięłam aparatu. W sumie to go zapomniałam, ale może to i dobrze, ponieważ wracałam busem i mogłoby mu się coś stać, znając swoją nieostrożność.

Warsztaty trwały 4 godziny, 4 krótkie godziny...
Najpierw Alina zrobiła pokaz na swojej koleżance Ewie - przepiękny makijaż nadający się zarówno na co dzień, jak i na wieczór - zależy co kto lubi, a później my się malowałyśmy i plotkowałyśmy z Alnką, która dla każdej z nas miała cenna wskazówkę :)

To Ewa w pięknym makijażu ( zresztą jej był niepotrzebny ;) bez też wyglądała cudnie! )






Tu gdzieś w tyle ja...

 


Oglądamy kosmetyki Aliny... ( razem z Ewą i Natalką )



Ploteczki za moimi plecami...


Grupowo... ( jedna koleżanka już myknęła na autobusik, a Ewelinka się schowała)




Było fantastycznie !!!!

Ewelinka, która się schowała, również prowadzi blog - zapraszam Was TUTAJ!!!

Dziękuję bardzo Alince oraz portalowi Cogitors.pl.

Warsztaty były organizowane w ramach akcji "Ustrzel wiedzę 1 z 10 blogerów z COGITORS.pl"



A jutro pokażę Wam co kupiłam w drodze do domku w Douglasie...