Strony

czwartek, 5 stycznia 2017

beGlossy Girl's Night Out | Co nam zmalowała Zmalowana :)

Witajcie Kochani!

Z tą recenzją specjalnie czekałam dość długo - by opadły emocje, by nabrać dystansu, by przetestować kosmetyki. Fala niezadowolenia wielu osób już chyba przeszła, więc jeśli chcecie poznać i moje zdanie to Was serdecznie zapraszam.





Zawartość jest Wam już pewnie znana.
Kiedy dostałam swoje pudełko a zanim zaczęło się narzekanie w internetach, pokazałam zawartość na InstaStory i tam już mówiłam, że, oprócz koloru pomadki, ze wszystkich kosmetyków jestem zadowolona, ponieważ wszystkie są takie do użycia i dzięki nim poznam coś zanim kupię. Ja np. bardzo nie lubię gdy znajduję w pudełkach jakieś ozdoby do paznokci.
Wartość kosmetyków z pudełka też jest wg mnie dobra. Nie jest bardzo satysfakcjonująca i nie robimy dealu życia wydając 49 zł na pudełko, ale na pewno jest źle. Problemem dla wielu osób było chyba to, że kosmetyki objętościowo są po prostu małe i przez to wydaje się im, że pudełko jest słabe. Byłby duży balsam o wartości 20 zł zamiast Manna Kadar o wartości 82 i byłoby ok.
Dla mnie zawartość jest fajna, nie podobało mi się jedynie nazwanie próbki Clinique prezentem. Byłoby fajnie gdyby była to miniaturka chociaż 5 ml.

Z magazynu beGlossy też się bardzo ucieszyłam, szczególnie, że był ciekawy artykuł Anity Coco Collection :)



Natomiast bardzo, ale to bardzo, nie podobało mi się zachowanie Marty czyli Zmalowanej, bo trochę się pogubiła.
Wpierw chwaliła się współpracą z beGlossy, informowała, że sama wybrała kosmetyki i będą to jej perełki. Natomiast gdy w internecie wybuchła fala niezadowolenia, zamieściła post na Instagram, gdzie się tłumaczyła, że ona nie wybierała produktów, co najwyżej sugerowała marki. I w ogóle, że to robiła za darmo i powinnyśmy wiedzieć jak działa beGlossy. Wpis później usunęła ale niesmak pozostał. Dziewczyna, raczej dość znana na Youtube, firmuje coś swoim pseudonimem nie wiedząc co jest w środku i jeszcze za darmo? No halo, ale coś mi tu nie gra, ja mam tylko blog o dużo mniejszym zasięgu i nie pozwoliłabym sobie na firmowanie czegoś, czego bym nie była w 100% pewna. I jeszcze fakt, że w magazynie również znajdowały się informacje, również z cytatami wypowiedzi Marty, dlaczego akurat te produkty znalazły się w pudełku.
Tak czy siak - ja byłam zadowolona.

Przejdźmy do produktów :)

Body Boom Peeling Kawowy - u mnie wersja Original

Byłam go bardzo ciekawa a jednocześnie trochę negatywnie nastawiona do samego produktu ze względu na jego cenę. 200 g peelingu kawowego za ok. 60 zł? Lekka przesada. I cóż - nadal uważam, że cena jest z kosmosu ale przyjemność z jego używania, boski zapach, świetne działanie peelingujące, wysoka wydajność oraz cudownie gładka skóra po użyciu są warte tej ceny. Nigdy nie udało mi się stworzyć domowego peelingu kawowego, który działałbym tak jak Body Boom. Biję się w pierś i przyznaję rację wszystkim dziewczynom, które go zachwalały - dołączam do fanek tego peelingu.



Manna Kadar Radiance Split Pan Bronzer and Highlighter Duo

To maleństwo wywołało chyba największy zamęt. Produkt, który wygląda jak podwójny cień, kosztuje 82 zł i jest tak naprawdę duetem rozświetlacza i błyszczącego bronzera.
Sam produkt jest świetny - zarówno rozświetlacz jak i bronzer mają piękne kolory i tworzą cudowną taflę. Wszystko byłoby cudnie, gdyby nie fakt, że jest to maleństwo, które ciężko nabrać jakimkolwiek pędzlem do twarzy. Z rozświetlaczem jeszcze się to udaje, poni.eważ on nie potrzebuje bardzo dużego pędzla, ale z bronzerem jest to bardzo ciężkie. Duo stanowi dla mnie za to cudowny cień do powiek.



Yves Rocher Łagodzący płyn micelarny 2w1
Yves Rocher Sensitive Végétal Krem nawilżająco-łagodzący

Kosmetyki marki Yves Rocher lubię. Płyn micelarny dobrze oczyszcza cerę ( nigdy nie używam płynów micelarnych do oczu ), mojej skóry nie podrażnia. Krem jest przyjemnym nawilżaczem.
Żałuję, że zapomniałam o ulotce promocyjnej, która była dołączona do pudełka, na ten zestaw gdy jechałam do Krakowa. Chętnie bym się skusiła na to duo.
Wiele osób miało pretensje, że takie próbki można dostać w sklepie firmowym Yves Rocher za zapisanie się do klubu lub przy zakupach. Ale tak jest przecież z większością miniaturek, a beGlossy nie obiecuje nam pełnowymiarowych produktów a właśnie miniatury kosmetyków.



Golden Rose Sheer Shine Stylo Lipstick

Znam już formułę tej pomadki i bardzo ją lubię. Niestety w udziale przypadł mi kolor niezbyt ładnej czerwieni podbitej pomarańczą. Po pierwsze nie jest to udany kolor do tej formuły pomadki. Czerwień powinna być raczej kryjąca niż półprzeźroczysta. Druga sprawa - ten kolor sprawia, że zęby, nawet białe, wydają się być żółte. Był to 1 z 10 kolorów, które wybrała Marta ( wg informacji z magazynu) ale chyba więcej jednak było tych mniej popularnych kolorów niż tych ślicznych nudziaków.



Clinique Smart Custom-Repair Eye Treatment

Ok, przyznaję, tutaj i ja się uśmiechnęłam z grymasem.Próbka,fajnie,ale opisywanie jej jako prezent... rozumiem gdyby to była miniatura tego kremu.
Próbkę zużyłam, krem mi się nawet spodobał i może się kiedyś na niego skuszę.


beGLOSSY kosmetyki online


Wartość kosmetyków:
Peeling Body Boom - 59,00 zł / 200 g - miniatura 30 g : 8,85 zł
Manna Kadar Duo - Cena 3g : 80,00 zł;
Yver Rocher płyn micelarny : 29,90 zł / 200 ml - 50 ml : 7,48 zł
Yves Rocher krem : 42,90 zł / 50 ml - 10 ml : 8,58 zł
Golden Rose pomadka - 14,90 zł
próbki nie liczę
razem : 119,81 zł
Resztę pozostawiam Waszej ocenie. Dla mnie jest ok.

Pudełko beGlossy możecie zamówić klikając w powyższy baner.

Buziaki dla Was,
Ania | Kosmetykoholizm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz