Strony

środa, 31 lipca 2013

Happy Birthday Kosmetykoholizm! Happy Birthday to You!

Tak, Tak!!!

Kosmetykoholizm obchodzi dzisiaj urodziny, 1. Urodziny!!!






Nie spodziewałam się, że tak się wciągnę, ze bez bloga nie będę mogła wytrzymać kilku dni, a czasami nawet kilku godzin!!!! Pochłonęłam się totalnie, liczba kosmetyków w moim domu zwiększyła się do rozmiarów ogromnych, a ja daję się skusić na co raz to nowe :D

Rok w liczbach i danych? Proszę bardzo!
- to mój 247 post
- w tym momencie 593 osoby chcą do mnie regularnie zaglądać :*
- na początku była anna-kosmetykoholiczka, od niedawna Kosmetykoholizm jest już na "swoich śmieciach", czyli na www.kosmetykoholizm.pl
- Kosmetykoholizm dorobił się również swojego FunPage'a na FB

Dziękuję, że jesteście z mną i lubicie tu wpadać!!!

A jak są urodziny - muszą być i prezenty! Więc... Kosmetykoholizm dostał prezenty! Oczywiście ode mnie!!! Ale nie tylko :)

Prezent 1 - zakupy w drogerii KOSMYK


Maybelline New York: pomadka Color Whisper - tym razem w odcieniu 430 Coral Ambition, kredkę Master Drama z serii Chromatics w kolorze Purple Light, tusz Colossal Color Shock Electric Purple; Rimmel: pomadki 070 Airy Fairy oraz 077 Asia; PAESE: matowy cielisty cień 605 oraz podkład Long Cover Fluid w odcieniu 01 Jasny Beż


Prezent 2 - nowość Vichy - Aqualia Thermal SPA


Do testowania kremu zgłosiłam się przez portal wizaz.pl i  kilka dni temu dostałam info, że wybrali moje zgłoszenie. To nowość VICHY Aqualia Thermal SPA na dzień. Żelowa konsystencja, 75 ml - chyba się polubimy :)


Prezent 3 - zakupy w Yves Rocher


Zamówienie z Yves Rocher. Mój pierwszy post też pokazywał zakupy z YR - bardzo lubię kosmetyki z tej firmy. tym razem uzupełniłam zapasy w żele pod prysznic, dwufazę oraz szampony i odżywkę z owsem. Żele latem schodzą u mnie w ilościach hurtowych!


Prezent 4 - zakupy z MUA


Paletka, pomadka, 2 cienie i rozświetlacz Undress Yourself i kredka
Miała być jeszcze paletka Undress Me Too, ale nie została spakowana - grrrrr.... Jestem wściekła! Mam nadzieję, że ją doślą ASAP!!! Zakupki są bezpośrednio z MUA



No - to tyle prezentów dla mojego kochanego KOSMETKOHOLIZMU!!!!

Jeszcze raz wielkie dzięki za to , że jesteście ze mną. Mam nadzieję, że blog nadal będzie się rozwijał i że nadal będziecie lubić tu wpadać.

Z okazji Roczku zapraszam Was również na rocznicowe rozdania:

NA BLOGU
NA FB

Ania 

wtorek, 30 lipca 2013

Are You a Good Girl ?? Cause I am !!

Witajcie!

Dzisiaj będzie kolorowo! Ba! Różowo wręcz! A to wszystko za sprawą paletki Sleek.
Kupiłam ją w zeszłym roku na cocolita.pl . Nie powiem, żebym jej często używała, ale bywa :) Postanowiłam ją Wam teraz pokazać, bo jest lato, bo jest ciepło, są wakacje - i w tym okresie bardziej szalejemy z kolorami w makijażu. A Good Girl jest raczej rzadko pokazywana.
Ja róż na powiekach uwielbiam a tutaj mamy dodatkowo jeszcze odcienie czerwieni i koralu. Można wyczarować ciekawy makijaż.

Co do cieni Sleek - mam do nich ciut mieszane uczucia, ale i tak je lubię :) Pokazuję Wam swatche bez bazy. Chciałam abyście zobaczyły, że tymi cieniami można również wykonać delikatny makijaż, codzienny. Bez bazy są delikatne, z bazą można zrobić szałowe, mocne makijaże. Można je wykorzystywać również do malowania ust bądź jako róż.

Oglądajcie!!!!

 


Standardowo paletka zawiera 12 cieni:


 



I teraz dokładniej po 3 cienie:
- linia górna - 3 kolory - zdjęcie z lampą
- linia dolna - 3 kolory - zdjęcie bez lampy
- swatch na ręce

 


 

 



 



 



I jak się Wam podoba?

Paletkę możecie kupić m.in. na COCOLITA.PL
Ja właśnie tam kupiłam.

[EDIT]: pokazywałam juz jeden makijaż z użyciem tej paletki TUTAJ !!!

[EDIT2]: UWAGA!!! UWAGA!!! UWAGA!!! TYLKO DZISIAJ NA COCOLITA.PL, A DOKŁADNIEJ TUTAJ!!!! MOŻECIE KUPIĆ TĄ PALETKĘ W PROMOCYJNEJ CENIE 26,24 ZŁ

Pozdrawiam Was,
Ania

CHEMIA NIEMIECKA CHEMIA ANGIELSKA

Pamiętajcie również o rozdaniu rocznicowym:
NA BLOGU
NA FB

niedziela, 28 lipca 2013

Testuję z Maliną: Eveline Biohyaluron Kremowy Balsam do Ciała SOS Intensywna Regeneracja



Witajcie!

Jakiś czas temu otrzymałam przesyłkę od Eveline w ramach Malinowego Klubu. Pokazywałam Wam już kosmetyki ze złotej serii PEELING TUTAJ i SERUM TUTAJ a dzisiaj nadeszła pora na balsam do ciała z serii bioHYALURON Intensywna Regeneracja !


Kilka słów od producenta:
 Kremowy balsam do ciała SOS MAKSYMALNE NAWILŻENIE, z innowacyjnym kompleksem  bioHyaluron Plus Complex™, został opracowany specjalnie z myślą o codziennej pielęgnacji skóry wymagającej intensywnego nawilżenia. Bogata formuła odbudowuje naturalny płaszcz hydrolipidowy naskórka. Specjalnie wyselekcjonowane składniki aktywne doskonale odżywiają skórę, przywracając jej aksamitną gładkość i sprężystość. Kremowa konsystencja sprawia, że balsam łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie obciąża skóry i nie pozostawia tłustej warstwy. Przyjemny, delikatny zapach zapewnia uczucie świeżości i odprężenia.

Innowacyjna formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne:
 bioHyaluron Plus Complex™ – podwójna moc nawilżania! Wyjątkowe połączenie biokwasu hialuronowego i 5% UREA w jednej formule, intensywnie nawilża i chroni naskórek przed wysuszeniem.
Olej kokosowy – posiada silne właściwości nawilżające. Doskonale chroni przed szkodliwym działaniem środowiska zewnętrznego.
Masło shea – przyspiesza proces regeneracji i odbudowy naskórka.
Kompleks witamin (A, E, F) – antyoksydanty – hamują proces starzenia, utrzymują optymalny poziom nawilżenia skóry i poprawiają jej elastyczność.




Jak widzicie butelka z pompką ( moja ulubiona forma!!! ) o pojemności 350 ml. Używanie wygodne.

Skład:

Olejki i Urea wysoko w składzie. Są niestety parabeny i PEG-i. Fanki naturalnych składów nie będą nim zachwycone.

Konsystencja balsamu jest ciekawa, ponieważ na rozprowadzając go na skórze mam wrażenie, że jest lekko żelowy - tak gładko się rozprowadza i ma odrobinę takiego żelowego "poślizgu". Nie za gęsty, nie za rzadki, sunie po skórze i jest bardzo wydajny. Przez moment po nałożeniu go czuję jakby skórę pokrywała cienka żelowa warstwa, która na szczęście szybko znika. Balsam w pełni się wchłania pozostawiając skórę jakby delikatnie, bardzo delikatnie wilgotną i świeżą.

Zapach balsamu faktycznie jest świeży, ale... to świeżość taniej męskiej wody toaletowej. Ten zapach nieco mnie irytuje, na szczęście bardzo szybko ulatnia się ze skóry, za to po wydobyciu z butelki - zapach jest bardzo intensywny. Po kilku minutach nie czuć go jednak już na skórze i w tym wypadku to ogromny plus.


Balsam faktycznie całkiem nieźle nawilża, sprawdza się teraz, po użyciu wieczorem nie czuję rano potrzeby smarowania skóry, a po użyciu rano - cały dzień skóra utrzymuje dobry poziom nawilżenia. Nie zauważyłam jednak właściwości regenerujących skórę, ale za to dobre nawilżenie wpływa pozytywnie na jędrność skóry.
Ogólnie jest to dobry i niedrogi balsam do codziennej pielęgnacji. Musze przyznać, że Eveline ostatnio zaskoczyło mnie pozytywnie swoimi kosmetykami ( no może nie wszystkimi), ale sporo się poprawili :)
Polecam wypróbować, szczególnie kiedy szukacie niedrogich a dobrych kosmetyków.


Dziękuję Malince oraz marce Eveline za możliwość poznania kosmetyku :)

Zapraszam Was również na rozdania:
ROZDANIE NA BLOGU
ROZDANIE NA FB

Buziaki i miłego popołudnia!
Ania

sobota, 27 lipca 2013

Małe rozdanie z okazji 1. Urodzin Kosmetykoholizmu

Witajcie !!!

Dzisiaj chciałam Was zaprosić na małe rocznicowe rozdanie z okazji zbliżających się 1. Urodzin Kosmetykoholizmu :) Będą dokładnie 31. lipca i za niedługo szykuję większe rozdanie z tej okazji, ale... już dzisiaj chciałam Was obdarować takim małym zestawem :)

Jeżeli chciałabyś otrzymać poniższy zestawik kosmetyków NONI CARE wystarczy, że:
1. Będziesz publicznym obserwatorem mojego bloga
2. Zgłosisz się w komentarzu pod tym postem podając również swój adres e-mail.

Dodatkowo możesz zwiększyć swoje szanse poprzez
3. Dodanie banerku do pasku bocznego lub info w poście

Zgłoszenia do 04. sierpnia 2013, wysyłam tylko na teren Polski.



Dodatkowo chciałam Was zaprosić na drugie małe rozdanie urodzinowe na FunPage na FB TUTAJ !!!


Ściąga do zgłoszenia:
Obserwuję jako:
Mail:
Notka/Baner: NIE / TAK - link

Zapraszam,
Ania

czwartek, 25 lipca 2013

HexxBOX – Poznaj i testuj z 1001pasji! GRASHKA cień do powiek 06 SILVER

Witajcie !

To ostatni post w związku z HexxBox-em i kosmetykami Grashka, które otrzymałam w jego ramach.
Bardzo długo zbierałam się do tej recenzji a to dlatego, że robiłam do cienia ładnych kilka podejść i w sumie... dawno cień nie wywoływał u mnie takich emocji! Ha ha! Małe kółeczko a potrafię go nienawidzić, lubić rzadziej.

GRASHKA
Cień do powiek 06 SILVER


W opakowaniu wydaje się być ładny, kremowy, miękki, perłowy, szczególnie gdy zdjęcie robione jest z lampą. Jednak starałam się dokładniej oddać jego kolor.


Na powyższym zdjęciu widać już lepiej, że jest on cieniem matowo - perłowym, a dokładniej matem z drobinkami. Konsystencja cienia jest zbita i bardzo sucha. Ciężko nałożyć go na pędzel - cień bardzo pyli a na pędzlu zostaje niewielka jego ilość.



Wiecie co mnie denerwuje w tym cieniu najbardziej ( zresztą w innym cieniu Grashka, który mam, również) ?? Producent tych cienie daje nam pewnego rodzaju ultimatum - "chcesz używać naszych cieni - dokup sobie naszą bazę do kompletu" :D Taka prawda. Według mojego uznania ten cień współpracuje tylko i wyłącznie z bazą Grashka i tylko i wyłącznie na niej dobrze wygląda. Inne sposoby użycia cienia są dla mnie kompletnym nieporozumieniem.

Ale po kolei...
Cień nałożony na powiekę na sucho daje tylko delikatną  poświatę koloru z ogromnymi prześwitami. Mogę machać pędzlem ile mi się podoba a niewiele to zmieni, chyba, że na gorsze. Tak - próba nałożenia kolejnej warstwy cienia kończy się nie zintensyfikowaniem koloru ale zmieceniem tego co na powiece już było. Cień też bardzo szybko znika z powieki. Na żywo jest niemal matowy, widać tylko pojedyncze drobinki.
Poniższe zdjęcia są - zaraz po nałożeniu cienia solo i 20 minut po nałożeniu.




Duuuużo lepiej sprawa się ma gdy cień nałożymy na bazę, ale nie pierwszą lepszą tylko na bazę Grashka. Cień zyskuje kolor, pigmentację, krycie. Na bazie wygląda zupełnie inaczej i nie powiem... ten efekt mnie zadowala . Kolor jest bardzo ciekawy - szarość wpadająca momentami w niebieski
Zresztą zobaczcie same :)



Prawda, że zupełnie inaczej? Jest kolor i krycie, jest ciekawy efekt i trwałość. Nie straszne mu wtedy upały czy deszcz, ale.. to zasługa bazy a nie cienia.
Niby jest super ale to dla mnie takie trochę naciągane, bo oceniam przecież cień, sam cień, a nie cień i bazę. Jest to jednak dowód na to, że można z niego wydobyć sporo jeżeli się na prawdę chce.

Próby nakładania cienia na mokro zakończyły się u mnie fiaskiem! Nigdy nie preferowałam tego sposobu, bardziej się 'ufajdałam' niż to było tego warte. Fankom nakładania na mokro mogę tylko powiedzieć, że ten sposób daje efekt pomiędzy cieniem solo a z bazą, niestety cień wtedy roluje się na powiece p ok. 2 godzinach.

Koszt pojedynczego cienia 12,90 w opakowaniu, 7,90 sam wkład - waga 2g
Można spróbować, choć ja wolę dołożyć 2 zł i kupić sobie kółeczko z Inglot.

Poniżej jeszcze zdjęcie pokazujące jak cień wygląda na innej bazie:


Nie ukrywam, baza Grashka potrafi dużo :)

I jak Wam się podoba ten "gagatek"??
Ania

Bardzo dziękuję Hexx za wybranie mnie do swojej akcji, zapraszam również Was do zgłoszenia się ( KLIK W OBRAZEK):




 oraz iGruszka.pl.

sobota, 20 lipca 2013

Maybelline Color Whisper - moja naustna miłość!

Hejka!!!

Widziałyście w ostatnim poście z nowościami TUTAJ, że zwariowałam na punkcie pomadek Color Whisper od Maybelline. Muszę się Wam przyznać... dołączyły do nich 2 kolejne. Pomadki są Fantastyczne!!!! MNY dawno nie wypuściło tak dobrego produktu. Swoją drogą - zachwycona pomadkami zaczęłam w końcu zerkać na ofertę marki i co się okazuje? Od mojego ostatniego kontaktu z kosmetykami MNY bardzo dużo się polepszyło :) Na szczególną uwagę zasługują kredki master drama, którymi powinny się zachwycić fanki AVON SuperSHOCK. Kredki te są żelowe i mają świetną trwałość. Ale nie o nich dzisiaj.

Dzisiaj post o 6 księżniczkach i mam nadzieję,, że powiększą one swoją rodzinkę za jakiś czas - podobają mi się WSZYSTKIE KOLORY, bez wyjątku, a jest ich 12, przynajmniej w Polsce :) Innymi słowy mam już połowę rodzinki. Żałuję, że te w PL nie mają takich fajnych napisów na opakowaniu jak te "zagramaniczne" ;).
Większość pomadek nie posiada drobinek, a nawet jeżeli już są to na ustach robią się niemal niewidoczne.

Moja mała kolekcja to:

 

Informacje od producenta:
DLA KOGO?
Dla kobiet, które nie boją się uwodzić kolorem

DZIAŁANIE
Color Whisper to seksowna przezroczystość koloru na Twoich ustach. Dzięki lekkiej, żelowej formule, światło swobodnie przepływa krawędzią ust nadając im kuszącego blasku.  Kolor frywolny, delikatny i zrazem intensywny, jak tajemnica szeptana na ucho. Odważ się, czasami szept znaczy więcej niż krzyk.

EFEKT
Szept koloru na Twoich ustach


To jedziemy po kolei :) Pokazuję tylko na usteczkach :) Mistrzem fotografii niestety nie jestem a mój aparat to już w ogóle robi mi takie psikusy z kolorami, że szkoda gadać!

Widać na zdjęciach numery i nazwy kolorów. Uwielbiam je wszystkie, moim faworytem, jak na razie, jest 220 - i chyba nie tylko moim, ponieważ ten kolor zniknął jako pierwszy z pobliskich drogerii  :).
Musicie pamiętać, że intensywność tych pomadek zależy od ilości warstw, które położymy, można więc kolor na ustach stopniować - od delikatnej poświaty koloru aż do niemal pełnego krycia. Pomadki gładko suną po ustach i świetnie się rozprowadzają. Nie wysuszają ust, ale też i nie nawilżają zbytnio. Kolor czasami ucieka zbyt szybko z ust, ale... wybaczam im wszystkie maleńkie niedociągnięcia. KOCHAM JE!!!


130 PINK POSSIBILITIES
Bardzo delikatny róż o kremowym wykończeniu.



160 ROSE OF ATTRACTION
Nieco ciemniejszy róż z delikatną domieszką czerwieni, posiada maleńkie drobinki, które są ledwo widoczne na ustach.



 210 OH LA LILAC
Kolejny, który szybko zniknął z drogerii. Delikatny lila-róż o kremowym wykończeniu. Jest świetny i można nim wyczarować różne efekty.



220 LUST FOR BLUSH
Ulubiony!!!  Kremowe wykończenie i kolor przybrudzonego różu to jest to, czego od dawna szukałam!



620 BARE TO BE BOLD
Bardzo kremowy i jasny nudziaczek, może być spokojnie stosowany jako błyszczyk.



720 MOCHA MUSE
Lekki beż z delikatnymi drobinkami.


I jak się Wam podobają? Mi bardzo :) Ja w ogóle jestem pomadkowo - cieniowym freakiem :D Wiecznie mi mało.
Buziaki,
Ania

piątek, 19 lipca 2013

HexxBOX – Poznaj i testuj z 1001pasji! GRASHKA Baza po cienie i pomadkę

Witajcie!

Ależ mam mało czasu dla bloga i dla Was ostatnio! Kto pomoże rozciągnąć dobę?  Plizzzz..
No nic..

Ostatnio pokazywałam Wam tusz do rzęs Grashka, który otrzymałam w ramach akcji Hexxany i jej własnego HexxBoxa:). Tusz do zobaczenia  >>> TUTAJ <<<

Dzisiaj o kolejnym kosmetyku - bazie pod cienie i pomadkę.

GRASHKA Eye and Lip Primer


Informacje ze strony www.igruszka.pl wraz z moimi odniesieniami :)

Wyjątkowa formuła kosmetyku zapewnia idealny wygląd zarówno makijażu oczu, jak i ust. Dzięki bazie skóra znajdująca się na powiekach oraz delikatna powierzchnia ust, zostaną odpowiednio przygotowane do makijażu. 
No w sumie to tak - baza faktycznie jest dobrym przygotowaniem do makijażu oczu, natomiast nie zgodzę się co do ust. U mnie ten kosmetyk na ustach nie sprawdził się w ogóle. Nałożony na usta sprawiał, że od razu czułam suchość i spierzchnięcie. Zaraz mnie usta szczypały i biegłam zmyć bazę z ust. Na powieki - spox.



GRASHKA Eye and Lip Primer posiada neutralny, cielisty odcień, (tak, taki ma)


a jej konsystencja ułatwia dokładną aplikację, co powoduje, że kosmetyki nałożone na bazę posiadają intensywny kolor, a jednocześnie makijaż wydaje się miękko nałożony na elastyczną i delikatną w dotyku skórę. 
Zgadzam się co do podbicia kolorów. Baza Grashka spisuje się całkiem nieźle, rzekłabym bardzo dobrze, czasami aż za... O czym mowa? Ta baza potrafi zmienić odcień cienia, pokażę Wam to na końcu posta. Poniżej widać jak dobrze podbija i nasyca kolory. Niestety z tą miękkością to już nie jest tak fajnie. Baza bardzo tępo rozsmarowuje się na skórze, szczególnie na delikatnej powiece, i ciężko rozprowadzić ją ładnie i równo na powiece.

Po lewej cienie solo, po prawej cienie na bazie Grashka
 


Co najważniejsze, baza GRASHKA przyczynia się do niezwykłej długotrwałości makijażu oraz sprawia, że kosmetyki nie skawalają się w załamaniach skóry niezależnie od budowy oka. Nie musisz się również obawiać niekorzystnych warunków pogodowych.
To fakt. Cienie trzymają się cały dzień, nie rolują się, makijaż nie wędruje. Nieważne czy ciepły czy deszczowy dzień - cień zostaje tam, gdzie go nałożyliśmy na bazę.

GRASHKA Eye and Lip Primer jest bardzo wydajnym kosmetycznym niezbędnikiem. Dzięki odpowiednio dobranemu opakowaniu, podczas aplikacji nabierzesz bazy tylko tyle, ile właśnie potrzebujesz. Formuła sprawia jednocześnie, że kosmetyk nie wysycha.
Zgadzam się - opakowanie wygodne, ładne. Baza całkiem wydajna.

 W skład GRASHKA Eye and Lip Primer wchodzą składniki posiadające pozytywny wpływ na skórę. Przede wszystkim są to witamina A oraz Gamma-oryzanol - ten ostatni stanowi antyoksydant i jest naturalnym filtrem UV - wpływa więc na skórę antyzmarszczkowo, jak również wspomaga walkę z przebarwieniami, działa łagodząco i przeciwzapalnie.
 Produkt nie zawiera konserwantów.
Skład oceńcie same :)



Baza Graska to moja pierwsza prawdziwa baza pod cienie później doszła mi jeszcze baza Avon, która jest zupełnie inna..


\Baza pięknie podbija kolor cieni, najbardziej chyba cieni Grashka, które pokazałam wyżej. Ale czasami baza "przesadza" - potrafi zmienić kolor /odcień cienia a nawet... wykończenie? Najlepiej widać to na poniższym zdjęciu i pierwszym cieniu, baza zmieniła matową pastelową miętę w... coś innego...

Lewa - baza Avon ; Środek - baza Grashka ; Prawa - cień ; Cienie z paletki Sleek Snapshots

Podsumowując - jak ją już opanujemy i trochę się z nią pomęczymy too... efekt na powiekach jest wart wysiłku.

Bardzo dziękuję Hexx za wybranie mnie do swojej akcji, zapraszam również Was do zgłoszenia się ( KLIK W OBRAZEK):



 oraz iGruszka.pl.


Buziaki,
Ania