Strony

środa, 26 lutego 2014

Ona do mnie strzela !

Tak, ONA.
Juliette

Juliette Has a Gun

i strzela celnie!

Źródło zdjęcia: http://www.juliettehasagun.com/en/lady-vengance.html


Po raz pierwszy Juliette strzeliła do mnie kilka miesięcy temu. Strzał był w postaci Magdaleny, która razem ze swoją osobą wniosła w moje życie nowy zapach. Zapach mnie niesamowicie nęcący, pociągający, przyjemny, kuszący.... Strzał w moje serce... Strzał Julietty pod postacią Pani Zemsty czyli Lady Vengeance.
Przez tych kilka miesięcy zapach szacownej koleżanki towarzyszył mi niemal codziennie i niezmiennie mącił w głowie, czy może inaczej... w nosie. Pragnęłam Julietty od samego początku, ale zwlekałam, odpychałam od siebie tą myśl... Ona powracała.
Jakiś czas temu... zrobiłam w jej kierunku pierwszy krok... zamówiłam próbki :)
Stały się salwą wystrzeloną w moją stronę... kilka kul trafiło, ojj jak trafiło!
Pragnę Juliette teraz mocniej niż innych perfum, tylko sama nie wiem których...

Razem z Magdaleną wybrałyśmy kilka próbek, które można kupić online w perfumerii
MON CREDO
http://www.moncredo.pl/

 Polecam Wam to miejsce... W perfumerii dostępnych jest wiele niszowych zapachów, istnieje też możliwość zakupu próbek, co dla mnie jest fantastycznym rozwiązaniem.

Ja zdecydowałam się na próbki zapachów:

Juliette Has a Gun 'Lady Vengeance' ; Juliette Has a Gun 'Vengeance Extreme'

Juliette Has a Gun 'Not a Perfume' ; Juliette Has a Gun 'Citizen Queen'


Not a Perfume
To nie perfumy. Jeden składnik Cetalox - syntetyczny odpowiednik ambry. Ma coś w sobie, jednak na dłuższą metę mi przeszkadza, drażni, denerwuje. Próbkę oddałam koleżance, która jest nimi zachwycona. To jednak nie moja nuta, nie moja bajka.

Citizen Queen
 To przede aldehydowa róża. Nieco delikatniejsza niż jej zdradliwe koleżanki, ale już Królowa mnie oczarowała. Zapach róży lubię, ale to nie jest róża z ogrodu. To róża ma duszę, ma ogon, ma kolce i przede wszystkim przepiękne płatki. Moocno czerwone, bordowe wręcz... Ma też kompanów w postaci irysa i skórzanych nut, które z czasem ujawniają swoją obecność.... Królowa mnie kusi..

Lady Vengeance oraz Vengeance Extreme
Te same nuty zapachwe, które w wersji Extreme są niesamowicie skoncentrowane
Nuty Głowy: Lawenda
Nuty Serca: Róża Damasceńska , Paczula
Nuty Bazy: Wyciąg z Wanilii

To zapach zdecydowanie "ogoniasty". W Lady odrobinę delikatniejszy w Extreme mocny i zdecydowany. W ogonie przeważa paczula z różą. Zapachy, które otulają i przenikają przez materiały aż do skóry. Delikatny ruch powoduje "poruszenie" ogona i rozprzestrzenianie się zmysłowej woni. Te zapachy całkowicie mnie uwiodły i jak dla mnie są idealną parą - Lady Vengeance na dzień, Vengeance Extreme na wieczór.
To, według mnie, zapachy dla kobiety zdecydowanej, z charakterem, seksownej, pewnej siebie. A przynajmniej dla takiej, która chciałaby taka być :) Jak ja ;) Choć mścić się nie lubię :)

Opisy zapachów ze strony MonCredo.pl

Lady Vengeance
Lady Vengeance – Pani zemsty. Kobieta z charakterem, prawdziwa kusicielka, ostra laska. Lady Vengeance jest świeżym zapachem, z wyczuwalnym sercem składającym się z róży oraz wanilii. Bogaty i zmysłowy ogon zapachu.
Lady Vengeance to wyraz niezaprzeczalnej kobiecości, pewności siebie i zmysłowości. Połączenie niezwykle eleganckiej bułgarskiej róży z wanilią i patchouli stanowi bardzo współczesny, wysublimowany obraz elegancji z pazurem. Trochę niesforny choć wytworny, bogaty aromat towarzyszy kobiecie jak welon, pozostawiając kuszące, nieodparte wrażenie, wszędzie tam, gdzie była. To zapach odważnej i szykownej kobiety, dla której sztuka uwodzenia nie ma żadnych tajemnic…

Vengeance Extreme
Ostateczna zemsta to ekstremalna wersja zapachu Lady Vengeance. Impulsywna kobieta, która doskonale wie, czego chce! Vengeance Extreme jest silnym zapachem, przez który przebija bardzo specyficzny akord Lawendy iPaczuli. Posiada on wręcz seksualny ogon. 
Ostateczna zemsta to ekstremalna wersja zapachu Lady Vengeance. Impulsywna kobieta, która doskonale wie, czego chce! Vengeance Extreme jest silnym zapachem, przez który przebija bardzo specyficzny akord Lawendy iPaczuli. Posiada on wręcz seksualny ogon.
Kolejna odsłona różanej sagi, tym razem absolutnie zmysłowej, ze smaczkiem prowokacji, z patchouli w roli głównej. W kompozycji pojawia się również jej wysokość róża bułgarska otulona subtelną wanilią, ale to patchouli, nie róża króluje na pierwszym planie, dzięki czemu zapach zyskuje na intensywności. To paczuli lekko brudne, surowe i szorstkie, z czego słynie. Można je pokochać lub znienawidzić, lecz nie da się zlekceważyć, gdyż w nietypowym, odważnym połączeniu z różą w tle, staje się bardzo intrygujące. Vengeance Extreme to zapach niezwykle trwały, którego otulająca, zmysłowa aura pozostawia za sobą długi welon, który uwodzi nasze zmysły przez długi czas…


Znacie zapachy?
Ania

poniedziałek, 17 lutego 2014

Jak tu sobie powiedzieć NIE...

Hej,

Wiecie co jest moim problemem?? Tak ciężko odmówić  mi sobie przyjemności zakupowych, mowa oczywiście o kosmetykach. Jak mi się coś spodoba, jak już sobie umyślę w swojej główce, że coś chcę... to chcę tego bardzo mocno i dążę do jak najszybszego zakupu. W sobotę zaczęłam robić porządki w kosmetykach i... no cóż... mam tego za dużo. Dużo za dużo. Muszę nad tym troszkę bardziej zapanować i ograniczyć zakupy, ale... póki co, pokażę Wam, co niedawno nabyłam :)

Pokazywałam Wam TUTAJ listę zakupów na 2014 rok i powoli tą listę realizuję. Była już parka z the Balm, czyli Mary Lou oraz Bahama Mama. A niespełna tydzień temu, dzięki Marti Kochanej z Beautyness.pl, jestem szczęśliwą posiadaczką wymarzonej palety Urban Decay Naked 3. Chyba już większość z Was widziała jej swatche. Ja zakochałam się w tej palecie jeszcze na zdjęciach, ponieważ uwielbiam różową tonację. Paleta jest przepiękna i większość cieni idealnie do mnie pasuje,ale niektóre mają małą wadę, o której niedługo. Mam nadzieję wrzucić niedługo piękny makijaż z jej użyciem.






Kolejne chciejstwo... Pierwsze zobaczyłam je na filmiku Hani, czyli DigitalGirl i od razu wiedziałam, że chcę! Jak grzyby po deszczu pojawiło się na blogach kilka recenzji w tym Katosu, która również chwaliła te pomadki. Musiałam je mieć. Kolorów jest 20 a ja.... skusiłam się na 6, większość oczywiście w tonacji zgaszonego różu :) i chcę kolejne. Zdobyłam je dzięki Sabince, która polowała nate pomadki dla Nas i specjalnie jeździłam za nimi do M1 :) Golden Rose Velvet Matte Lipstick




Skoro Sabinka już była w Golden Rose to kupiła mi również... konturówki Classics, które zobaczyłam kiedyś u Mr. Majlajf. Również wybrałam 6 kolorów.




Cienie Maybelline Color Tatto pokochałam już dawno. Do tej pory miałam 35- On and On Bronze oraz 40 - Permanent Taupe, a dzięki Natalii z UK przywędrował do mnie kolor 65 - Pink Gold. Śliczne cudeńko




Jakbym tych pomadek miała mało, to robiąc zamówienie w Oriflame Skusiłam się na przepiękne pomadki z serii Giordani Gold Jewel Lipstick. Jedną z nich widziałyście już TUTAJ Rose Blossom, a ponieważ już została mi jej resztka, ponowiłam zakup. Wybrałam również kolor Cerise Pink.





Pomimo tego, że w planach zakupowych wciąż są Si, i dochodzą jeszcze inne, o których niedługo, popełniłam spontaniczny zakup dwóch lekkich kwiatowych zapachów, którymi są wody: Avon Today Tomorrow Always AMOUR oraz Gabriela Sabatini Miss Gabriela




No, a jakby tego wszystkiego było jeszcze mało  to... takie tam drobne zakupy 'drogeryjne' L'Oreal, Dove, Astor i piękne lakierki Lovely, któreż to znów zdobyła dla mnie Sabinka :)





O czymś zapomniałam? Oczywiście! O moim zamówieniu w Aptece Słonik. Czarna Ines udostępniła na FB info o promocji 2 ukochane moje kremy do rąk Nuxe Reve de Miel w cenie ok. 31 zł oraz micele Dermedic 100 ml  po 3,99... grzechem było nie skorzystać. Dostałam od Apteki próbki i miniaturki Lierac ( Ines - dziękuję)




AAA.... No i przez Angel :P, a dokładniej przez jej recenzję Serum Go Cranberry Nova Kosmetyki, nabyłam! Trafiłam w miejscowej drogerii w bardzo fajnej cenie.




Od marki The Body Shop dostałam pachnącą Walentynkę - Żel pod prysznic z limitowanej jagodowej serii wraz z filmem 'Jagodowa Miłość'




Cały czas mam wrażenie, że o czymś jednak zapomniałam... no cóż - napiszę gdy sobie przypomnę! W każdym bądź razie dużo tego, a biorąc pod uwagę moje zakupy od początku stycznia... czas przystopować :D

Buziaki,
Ania / Kosmetykoholizm

sobota, 15 lutego 2014

Różowe złoto - Hean High Definition 823 metallic

Witajcie,

Znalazłam tych kilka zdjęć na komputerze i przypomniałam sobie, że już dawnooo miałam Wam pokazać ten cień.

Gdy go zobaczyłam od razu skojarzył mi się z cieniem Golden Rose Kobo, choć jest chyba nieco ciemniejszy. Nie mogę tego porównać na 100%, ponieważ cienia z Kobo nie widziałam nigdy na żywo i opieram się tylko na zdjęciach z innych blogów.

Cień do powiek Hean High Definition w kolorze 823 metallic to przepiękny róż opalizujący na złoto, który różnie wygląda w zależności od kąta padania światła. Uwielbiam takie kolory, bardzo do mnie pasują.
Cień ma dość 'mokrą' konsystencję, świetnie się nakłada, długo zostaje na powiece, nie wymaga bazy. Można nim tworzyć zarówno delikatną poświatę jak i mocniejszy makijaż.

Zapraszam Was na prezentację, na dłoni miałam jedynie wcześniej położony korektor Hean, ale był już suchy:

Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic

Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic

Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic
Hean High Definition 823 metallic

Hean High Definition 823 metallic

I jak się Wam podoba? Jak dla mnie jest cudny.
Dodam, że kosztuje całe 7,99 zł, możecie go kupić na hean.pl , przypuszczam, że dostępny jest też na stoiskach.

Pozdrawiam,
Ania / Kosmetykoholizm

piątek, 14 lutego 2014

Kąpiel w kawiorze z odrobiną luksusu :)

Witajcie,

Walentynki dzisiaj :D
Nie pamiętam czy w ogóle je kiedyś obchodziliśmy, w każdym bądź razie po tylu latach małżeństwa jest to dla nas dzień jak co dzień :)
Ale jeżeli planujecie jakiś romantyczny wieczór, to ja Wam proponuję romantyczną kąpiel we dwoje!
No dobra, może być też w pojedynkę, dla odprężenia ( ja mam za małą wannę na 2 osoby ).




Zastanawiałam się czy użyć tego kosmetyku. Nie dlatego, żebym się go obawiała, ale... ta buteleczka z kuleczkami w środku wyglądała tak pięknie, że mogłaby sobie stać po prostu jako ozdoba na komodzie :) Przemogłam się jednak i skusiłam :)





Malutkie brązowe kuleczki szybko rozpuszczają się w wodzie, nie zabarwiają jej, sprawiają, że wodą jest odrobinkę mętna. Ale... w wodzie pojawiają się maluteńkie błyszczące drobinki, co wygląda po prostu prześlicznie! Woda mieni się delikatnie kolorami, co sprawia wrażenie luksusowej kąpieli. W dodatku kąpiel pięknie pachnie kawowo, ale nie taką pobudzającym espresso, raczej relaksującym i odprężającym cappuccino.
Na zbliżeniu kuleczek widać już ten blask, którym później mieni się woda :)




Nie mogę powiedzieć, żebym zauważyła jakieś właściwości pielęgnujące skórę. Jest to po prostu umilacz kąpielowy :) a ja lubię takie umilacze :)
Buteleczka wystarczyła   mi na 5 lub 6  użyć, ale w tym wypadku wydajność zależy od nas i od tego ile kuleczek wsypiemy do kąpieli :)

Kawior otrzymałam od sklepu Pachniemy.pl




 To udanych Walentynek, jeżeli takowe obchodzicie :*

Ania / Kosmetykoholizm

środa, 12 lutego 2014

Wyniki + kilka nowości w sklepie

Hej Wszystkim,

Dopadło i mnie!
Paskudne przeziębienie, coś grypowego. Dzisiaj zostałam w domu i przespałam prawie cały dzień, teraz dopiero się wyzbierałam.
Już jest nieco lepiej. Jutro mykam do pracy. Mam nadzieję wykurować się na sobotę, żeby móc jechać do Krk na pizzę ( podobno Natalia stawia) :P

Chciałam Wam pokazać kilka nowości, które wprowadziłam do asortymentu swojej drogerii. Sprzedaję głównie na Allegro, więc tam Was zapraszam (LINK):)

Są to:







W sprzedaży również są rzęsy i kępki Ardell, kleje DUO oraz sporo kolorowych piękności z Famous!


A na koniec - wyniki:
Kuleczki i róż z Essence otrzyma:

Barbara Śliwa

Gratuluję!
Lada dzień kolejne Coś dla Was :)

Pozdrawiam,
Ania





niedziela, 9 lutego 2014

Czekoladowa Pokusa.... w postaci masła EKOA

Witajcie,

Zima w tym roku taka niezimowa, co mi akurat zupełnie nie przeszkadza, ale wieczory nadal zimne przecież. Na okres jesienno - zimowy wybieram zapachy słodsze, często jedzeniowe, orzechy, imbir, cynamon i... czekolada! Uwielbiam kosmetyki o tym zapachu, szczególnie gdy pachną aż tak naturalnie i są w dodatku świetnymi kosmetykami.


EKOA Masło do ciała Czekoladowa Pokusa


Przyznaję, że o istnieniu marki EKOA nie miałam zielonego pojęcia, dopóki nie otrzymałam maila z zapytaniem o współpracę. Zerknęłam na stronę www.ekoa.pl i... bardzo mi się tam spodobało. Strona jest piękna, bardzo czytelna i... uwaga... zachęca do zakupów :) Przynajmniej mnie :)

Wybrałam Masło do ciała z dwóch powodów:
- uwielbiam zapach czekolady, szczególnie o tej porze roku
- zerkając na skład wiedziałam, że będzie dobre zarówno do pielęgnacji mojej skóry, jak i do masażu Juniorka :)

Już same opakowania kosmetyków przyciągają uwagę. Są proste, ale z klasą i mają w sobie "to coś", co sprawia, że chce się je mieć :)

INCI: Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (Ecocert), Prunus Amygdalus Dulcis, Cera Alba, Persea Gratissima (Avocado) Oil , Simmondsia Chinensis (Ecocert), Tocopherol, , Parfum, Coumarin (120g).


EKOA Masło do ciała Czekoladowa Pokusa

EKOA Masło do ciała Czekoladowa Pokusa


Naturalne masło do ciała stworzone na bazie ekocertyfikowanych surowców, o przepięknym, delikatnym zapachu, przeznaczone w szczególności do wyjątkowo suchej i wrażliwej skóry.Masło Shea, niezwykle bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi, odmładza i głęboko nawilża skórę. Olej z awokado stymuluje metabolizm kolagenu, przyspiesza proces gojenia ran i oparzeń, łagodzi stany zapalne i działa przeciwbakteryjnie. Olej ze słodkich migdałów z zawartością witamin A, B1, B2, B6, D i E doskonale wygładza skórę i dba o jej poziom nawilżenia. Olej jojoba łagodzi stany zapalne i zapobiega powstawaniu rozstępów.

Pojemność / Cena: 120 g /  24,99 zł

EKOA Masło do ciała Czekoladowa Pokusa 


Masło do ciała, którego głównym składnikiem jest masło Shea nie będzie miało konsystencji jaką znamy z maseł marek Farmona, Pat&Rub czy innych. Są to masła o konsystencji stałej z maleńkimi grudkami, które rozpuszczają się pod wpływem ciepła przekształcając się w olejek, który wsmarowujemy w skórę. I takie są właśnie masła EKOA, co możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. Masło jest bardzo wydajne. Odrobina kosmetyku zmienia się w olejek, którego potrzeba niewiele.
Masło dość długo się wchłania, co  jest normalne dla tego typu kosmetyków, świetnie nadaje się do wykonywania masażu, co też często czynię mojemu dziecku. A później jeszcze mi pachnie mój łobuziak czekoladką.

EKOA Masło do ciała Czekoladowa Pokusa
EKOA Masło do ciała Czekoladowa Pokusa
EKOA Masło do ciała Czekoladowa Pokusa

Właściwości masła shea są powszechnie znane. Masło świetnie odżywia i nawilża skórę, dodaje jej elastyczności i gęstości. Pod względem pielęgnacyjnym jest bardzo dobry ale... W tych kosmetykach na największą uwagę zasługuje zapach.
O Mamusiu! Takiej czekolady to ja jeszcze nie miałam. Tak... naturalnej! Mogę siedzieć z nosem w opakowaniu i czuję się jak bym miała przed sobą kubek gorącej pysznej, gęstej czekolady!
Zapach bardzo długo utrzymuje się na skórze i jest niesamowicie przyjemny! Po prostu go uwielbiam! Jeżeli jesteście fankami tego typu zapachów - koniecznie musicie wypróbować - gwarantuję, że się zakochacie!

Macie szansę wziąć udział w KONKURSIE WALENTYNKOWYM na FB, w którym możecie wygrać nawet CAAŁŁY zestaw kosmetyków marki lub zestaw z wybranej linii zapachowej lub zniżkę na zakupy.
Ja również mam dla Was kod zniżkowy -15%:

 Dla fanek świeższych zapachów :) Miałam również próbkę balsamu żurawinowego. Nie dość, że sam balsam fajny, to orzeźwiający zapach żurawiny kusi baaardzo :)

Pozdrawiam,
Anna / kosmetykoholizm

wtorek, 4 lutego 2014

Mój pierwszy raz... z lokami na prostownicy!

Witajcie!

Zawsze myślałam, że nie dane mi nigdy będzie cieszyć się lokami. To jeszcze nic. Nie sądziłam, że będę potrafiła je sama zrobić.
W zeszłą niedzielę oglądałam sobie filmiki na YT, między innymi kanał Camilli i trafiłam na TEN filmik. Właśnie miałam umyte włosy i stwierdziłam: TAK, TERAZ!!!!!!!

Trochę się napracowałam. Każde pasmo z osobna przy moich gęstych włosach i ich ilości. Z wyniku byłam całkiem zadowolona, choć chodziło mi o trochę lżejszy efekt :) ale i tak byłam w ciężkim szoku, że się udało i... że fryzura przetrwała całą niedzielę i poniedziałek!!! Nie obyło się bez tony utrwalaczy :) Największy skręt uzyskałam na końcówkach, szczególnie, że są one rozjaśniane, więc bardziej podatne.

Ten wpis miał nie powstać, ponieważ... ojj paskudne zdjęcia mi wyszły. Bez makijażu, miny tragiczne... chyba zasłonię twarz na niektórych HAHAHAHA!. Do tego postu i serii "Mój pierwszy raz..." namówiła mnie Natalia :) Dziękuję Ci Kochanie!

A to efekty mojego pierwszego razu: PATRZEĆ TYLKO NA WŁOSY!!!


ZARAZ PO ZROBIENIU:









KILKA GODZIN PÓŹNIEJ PO PRZECZESANIU SZCZOTKĄ








I JESZCZE PRZECZESANE PALCAMI






Polecam Wam tą metodę. Jeżeli udało się to mi i na moich włosach, uda się każdemu!

Jak się Wam podoba?
Ania / Kosmetykoholizm