Strony

sobota, 30 lipca 2016

KOLASTYNA | Luxury Bronze | Dziewczyny lubią brąz...

Witajcie Kochani!

"Dziewczyny lubią brąz, a słońce o tym wie" jak nam śpiewał Ryszard Rynkowski. Niestety słońce czasami zapomina, że jest środek lata i chowa się za chmurami nie dając z siebie pokorzystać. I co wtedy? Jedni wybiorą solarium. Ja już dawno zrezygnowałam z tego sposobu nadawania koloru mojej skórze. Wystraszyła mnie ogromna ilość nowopowstałych pieprzyków. Zresztą w moim przypadku to i o opalanie na słońcu ciężko, nawet gdy świeci, ale to już z zupełnie innych względów. Czasami tylko zdarza mi się urwać gdzieś godzinkę i wyskoczyć do rodziców lub teściów i chwilę się poopalać.
Co mi więc zostaje? Balsamy brązujące i samoopalacze.


Kolastyna Luxury Bronze




Tego typu produktów używam już od kilku lat, są lepsze i gorsze. Kosmetyki marki Kolastyna zdecydowanie należą do tych pierwszych. W ogóle do balsamu brązującego tej marki mam ogromny sentyment. Kilkanaście lat temu to właśnie Kolastyna wypuściła jeden z pierwszych balsamów brązujących z wyciągiem z orzecha włoskiego i właśnie to był mój pierwszy balsam brązujący. Było to na początku liceum... noo to jakieś 17 lat temu ;) Oczywiście tamten balsam nie był tak fajnym produktem jak te produkowane obecnie, chociaż już wtedy sprawował się dobrze.

Informacje na temat serii LUXURY BRONZE znajdziecie na blogu MEDIA-KOSMETYKOHOLIZM


Kosmetyki te otrzymałam od marki Kolastyna, z produktów brązujących są to : Samoopalacz w sprayu do twarzy i ciała, Samoopalacz w kremie do twarzy i ciała jasna karnacja, Balsam brązujący do ciała jasna karnacja.





Kosmetyki przeznaczone do JASNEJ KARNACJI idealnie się spiszą u osób, które faktycznie mają bardzo jasną karnację. Ja mam średnią i efekt brązowienia był u mnie delikatny aczkolwiek ewidentnie widoczny. Osoby o średniej czy nieco ciemniejszej karnacji spokojnie mogą sięgnąć po kosmetyki przeznaczone do CIEMNEJ KARNACJI.

BALSAM BRĄZUJĄCY DO CIAŁA

Ma lekką konsystencję, która świetnie się rozprowadza i bardzo szybko wchłania w skórę. Bardzo przyjemnie nawilża, ma delikatnie orzechowy zapach, który dość szybko ulatnia się ze skóry. Po czasie odrobinę go czuć typowym dla samoopalaczy zapachem ale jest on ledwo wyczuwalny, raczej jak przyłożymy nos bezpośrednio do skóry niż by było go od nas czuć.
Efekt opalenizny jaki daje u mnie jest bardzo naturalny. Po pierwszym użyciu nie widziałam efektu ale po 3-4 dniach codziennego używania różnica była zauważalna. Taka skóra posmagana słoneczkiem, zdrowsza i ładniejsza. Przez swoją lekką konsystencję i świetne wchłanianie daje opaleniznę bez plam, jest ona jednolita na wszystkich posmarowanych obszarach. Schodzi też bardzo równomiernie. Ja pod prysznicem używam szorstkiej gąbki więc jest obawa, że zostaną mi ciemniejsze plamy w miejscach gdzie nią nie dojadę :) Przy balsamie tego nie zauważyłam.

SAMOOPALACZ W KREMIE DO TWARZY I CIAŁA

Jego konsystencja również jest bardzo lekko ale w kontakcie ze skórę staje się nieco bardziej bogatsza przez co samoopalacz wchłania się odrobinę dłużej niż balsam brązujący. Ma czekoladowo-orzechowy zapach, który czuć przez około godzinkę. Z czasem też lekko go czuć samoopalaczowym zapachem ale również delikatnie.
Tego kremu używałam tylko na twarz/szyję/dekolt i tylko na noc. Już po pierwszym użyciu efekt był. Ponieważ użyłam go na noc nie jestem w stanie stwierdzić po ilu dokładnie godzinach efekt jest widoczny. W każdym razie po użyciu go wieczorem rano miałam lekko przybrązowioną skórę. Samoopalacz daje na skórze neutralny odcień w stronę ciepłego, z pewnością jest on jednak daleki od pomarańczy. Tutaj znów mamy efekt muśnięcia słońcem, nadania zdrowego kolorytu bez przesadnego przyciemnienia.
Producent mówi o nałożeniu podwójnej warstwy dla uzyskania intensywniejszego odcienia. Ja bym jednak polecała użycie go 2 dni pod rząd. Nakładanie na siebie 2 warstw tego typu kosmetyku może skutkować zrobieniem sobie plam, a tego chcielibyśmy uniknąć - szczególnie na twarzy.
Używając samoopalacza kilka dni pod rząd zauważyłam, że od 3 razu już skóra się nie przyciemniała. Przy kremie do ciemnej karnacji efekt byłby mocniejszy.
Samoopalacz ładnie schodzi, musimy jednak pamiętać, że przy robieniu peelingów musimy bardzo uważać by równomiernie peelingować cały obszar, na który nałożony jest samoopalacz.
Nie zapominajmy również o zrobieniu peelingu przed pierwszym nałożeniem samoopalacza.




SAMOOPALACZ W SPRAYU DO TWARZY I CIAŁA

Lekko płynna konsystencja, mocny czekoladowo-orzechowy zapach, szybkie wchłanianie, świetne rozprowadzanie i nawilżona skóra. A na koniec... całkiem ładna opalenizna.
Maksimum koloru znów uzyskałam po 3 dniach codziennego nakładania. Na mojej skórze daje efekt takiej opalenizny po tygodniowym urlopie. Taki brązowo-złoty kolor, w ciepłej tonacji, znów bez pomarańczy.
Nie używałam go do twarzy, jedynie do ciała.
Jeżeli chodzi o zmywanie się koloru - tutaj raz zrobiłam sobie plamy, właśnie przez moją szorstką gąbkę. Po jednym szybkim prysznic zostało mi kilka lekko ciemniejszych pasków na skórze :-D Jednak następnego dnia wyrównałam wszystko peelingiem i od tej pory uważałam.
Wszystkie kosmetyki są białe nie ma więc co oczekiwać niemal czekoladowego mega brązu a'la Vita Liberata, na który zresztą moja skóra nigdy by się naturalnie nie opaliła.




KOLASTYNA mnie nie zawiodła. To seria świetnych produktów drogeryjnych. Warto je wypróbować, szczególnie, że ceny są naprawdę przystępne. Kosmetyki ładnie pachną, dają ładny kolor, równomiernie się rozprowadzają, równo schodzą, samoopalaczowy smrodek jest ledwo wyczuwalny.
I to nie jest tylko moje zdanie :)

Znacie? Używacie? Lubicie? A może jesteście fankami wyłącznie naturalnej opalenizny albo bladej skóry?

Buziaki dla Was :-*
Ania | Kosmetykoholizm

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz