×

JULIETTE HAS A GUN | LADY VENGEANCE

Witajcie Kochani!

6 lat!
6 długich lat minęło od czasu, kiedy pierwszy rz wspomniałam Wam na blogu, że bardzo chciałabym powiększyć swoją perfumową kolekcję o zapach Juliette has a Gun Lady Vengeance.
Tak! Pisałam Wam o tym jak się w nich zakochałam już w 2014 roku.
Sporo czasu już minęło.
Gdy jakiś czas temu miałam je już kliknąć, stchórzyłam. Przyczyną były wysokie temperatury, które wtedy były, gdy jeszcze raz użyłam próbki Lady Vengeance, zapach mnie po prostu pokonał i zdecydowałam się jednak na inną wersję - CITIZEN QUEEN.
Teraz jednak postanowiłam się już nie poddawać i kliknąć PANIĄ ZEMSTĘ.




Juliette has a Gun LADY VENGEANCE


Nuty zapachowe:
Nuty głowy: Bergamotka, Lawenda
Nuty serca: Róża Bułgarska, Róża Marokańska, Iso e super, Paczula, Geranium
Nuty bazy: Ambroksan, Wanilia, Białe Piżmo

Chociaż znalazłam też mniej rozbudowany opis nut

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: Lawenda
Nuty serca: Róża, Paczula
Nuty bazy: Wanilia

Twórcą zapachu jest Francis Kurkdjian, którego kompozycje bardzo często mi się podobają. To on jest odpowiedzialny np. za linie Burberry My Burberry czy Kenzo World. Ma również swoją własną markę Maison Francis Kurkdjian.

Dla mnie to zapach po prostu niesamowity.
Bardziej bym się skłaniała ku tej skróconej wersji nut. W początku zapachu czuję lawendę, ale nie olejek. Czuję zapach unoszący się z lawendowych kępek zaraz po deszczu. Pachną zroszone kwiaty, pachną liście, pachnie ziemia. To jak spacer po zmoczonym polu lawendy, w trakcie którego dochodzimy do plantacji czerwonych, bordowych róż, których zapach jest coraz mocniej wyczuwalny. Ach, ta róża! jakaż ona piękna!
Czuję ją, w tle jeszcze pobrzmiewa lawenda, paczula nadaje lekkiej ziemistości a kropla wanilii ociepla całość i nadaje zapachowi pudrowego wykończenia.

Czy dla mnie ten zapach to nadal Pani Zemsta? Według mnie to zapach dla kobiety, która wie czego chce i bez przeszkód wyciąga po to rękę. Tworzy lekki dystans, pozwala się zbliżyć tylko osobom, które obdarzyła przynajmniej odrobiną zaufania. Ale lepiej nie zawiedź jej zaufania. Kiedy ona dowie się o zdradzie ( i nie chodzi tu tylko o zdradę partnera) będziesz w tarapatach. Na początku nawet tego nie zauważysz, nie spostrzeżesz tego drobnego szczegółu w zmianie mimiki twarzy, pozornie będzie się nadal do Ciebie uśmiechać. Ale Ty się strzeż, zemsta najlepiej smakuje na zimno! Pułapka już jest zastawiona.

To zapach, który zostanie zauważony i zapamiętany.
Zresztą wszystkie zapachy JULIETTE HAS A GUN są niepowtarzalne.
Nie używałabym go w upalne dni i raczej wystarczy niewielka aplikacja. 2-3 psiki to max dla mnie, ponieważ intensywność zapachu może dać o sobie znać.





Flakon

Piękno tkwi w prostocie.
Czarny matowy flakon, bardzo ciężki. Białe logo Jhag oraz czerwone drukowane litery nazwy zapachu. Całość wygląda lekko mrocznie i sexy. Przyciąga uwagę.


Projekcja i trwałość

Lady Vengeance zostawia za sobą zdecydowany ogon, i to na długo. Czuję go w garderobie nawet godzinę po tym gdy go używałam.
Jego trwałość też jest świetna i to nie tylko na ubraniach. Te perfumy przylepiają się do skóry i trwają na niej przez długie godziny.


Juliette has a gun to świetna marka na początek przygody z zapachami niszowymi. Wydaje mi się, że powoli już przechodzą do perfumowego mainstreamu, ale tak - od nich warto zacząć.
A ja z pewnością powiększę kolekcję o kolejne flakony "Julek".

Buziaki,
Ania | Kosmetykoholizm

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Kosmetykoholizm , Blogger